powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Bez tych sprzętów nie wyobrażam sobie dziś stanowiska komputerowego

Przed laty zainwestowałem w trzy konkretne sprzęty, przy których Thermomix się chowa, smartfon za grube tysiące złotych blednie, a komputer z RTX 5090 staje się nierozsądnym kaprysem. Nie są to wprawdzie urządzenia dla każdego, ale jeśli podzielacie nawet tylko w części moją codzienną rutynę, to gwarantuję, że zmienią całe wasze życie na lepsze.

M
Mateusz Łysoń
1h temu·6 minut·
Bez tych sprzętów nie wyobrażam sobie dziś stanowiska komputerowego

Problem ciągłego siedzenia przed ekranem

Święta już za pasem, więc najpewniej było wam choć raz dane słyszeć, że ktoś życzy komuś przede wszystkim zdrowia, bo zdrowie jest przecież najważniejsze. Nikt nie będzie przecież wiecznie dwudziestolatkiem, a po trzydziestce bez rozgrzewki nie ma co nawet podnosić żeliwnej patelni. Mawia się, że ruch to zdrowie, a nasza codzienność jednoznacznie określa, czy możemy nazwać się ludźmi rozsądnymi… a tak się składa, że jeszcze kilka lat temu zaniedbywałem zarówno to pierwsze, jak i daleko było mi do kogoś, kogo dało się nazwać człowiekiem rozsądnym w kwestiach zdrowotnych.

Z racji specyficznej pracy, studiów i zainteresowań, przed ekranem spędzałem i w sumie nadal często spędzam dobre kilkanaście godzin dziennie. Nie zaskoczę pewnie nikogo szczegółami na temat tego, do czego doprowadził taki styl życia. Siedzenie zbyt długo po prostu jest niezdrowe, a lustro i waga regularnie o tym przypominają.

Nie byłem wyjątkiem. Waga zaczęła rosnąć, plecy delikatnie pobolewać bez przyczyny, a sprawność fizyczna zaczęła spadać. Najgorsze w tym było to, że nic nie wskazywało na to, że mój styl życia ulegnie zmianie w kolejnych latach łączenia pracy, studiowania i hobby, które są bezpośrednio związane z komputerem i monitorem. Mniej więcej w 2023 roku postanowiłem coś z tym zrobić i na sam początek po prostu ustawiłem wypełnione książkami pudła na biurku i ustawiłem monitor na obudowę komputera. Tak odkryłem, że praca przed ekranem na stojąco to coś, czego od zawsze potrzebowałem, a plecy szybko mi za to podziękowały. Był to naturalnie dopiero początek tej przygody.

Chodziłem przed monitorem, zanim to było modne

Kilka miesięcy później zainwestowałem w pierwszą bieżnię, której silnik zaskakująco szybko odmówił posłuszeństwa. Po prostu spalił się podczas chodzenia, ale wtedy byłem już na dobre uzależniony od ruchu przed ekranem. Dlatego tego samego dnia zamówiłem nową bieżnię, która rozwiązywała problemy prostszej poprzedniczki – była składana i znacznie mocniejsza, więc silnik nie budził wątpliwości co do trwałości przy codziennym, znacznym obciążeniu. Tak padł zakup numer jeden.

Pierwotne konfiguracje bieżni i pudeł na biurku wprawdzie spisywały się dobrze, ale zajmowały dużo miejsca i wyglądały… co tu dużo mówić, niezbyt profesjonalnie. Dlatego też drugim zakupem, mającym zrewolucjonizować moje miejsce pracy, był podnoszony stelaż biurka i solidny blat, czyli połączenie, które nie tylko oszczędza miejsce, ale też upraszcza cały “proces” zmieniania typowego stanowiska komputerowego w domowe miejsce do ćwiczeń. Gdyby tego było mało, ułatwia znacznie ułatwia ustawienie monitorów na wysokości oczu i to bez potrzeby inwestowania w specjalne ramiona czy mocowania do ściany. Innymi słowy, podnoszone biurko to drugi arcyważny składnik utrzymywania aktywności przed komputerem.

Nie chcę jednak robić z tego tekstu poradnika zakupowego, dlatego nie będę wskazywał konkretnych modeli czy rozpisywał się na temat tego, czy warto wybrać naturalny blat i jak zabezpieczyć go przed trudami codziennego użytkowania. Chciałbym tylko wskazać wam coś, co może zmienić wasze życie na lepsze w 2026 roku bez konieczności biegania po parku czy wpadania regularnie na siłownię. 

Jeśli więc jesteście na co dzień przyspawani do biurka i nie czujecie się zbyt komfortowo w trybie siedzącym, to na sam początek polecam sprawdzić, czy w ogóle będziecie tolerować pracę na stojąco. Najłatwiej wykorzystać do tego wspomniane pudła (byleby były solidne) wypełnione książkami (ustawiajcie je okładkami “w górę”), które po prostu postawicie na blacie dla swojej myszki, klawiatury i ewentualnie monitora, choć na ten ostatni nada się nawet obudowa komputerowa. 

Następnym krokiem (jeśli już przyzwyczaicie organizm i mięśnie do pracy na stojąco) będzie bieżnia dowolnej klasy (byleby mieściła się pod blatem i pozwalała chodzić z prędkością regulowaną w zakresie do przynajmniej 5 km/h), a finalnie samo podnoszone biurko lub stelaż z wybranym blatem. No, chyba że jesteście pewni takiej inwestycji i wiecie, że sama obecność sprzętu zmusi was do pracy przed monitorem na bieżni, to wtedy kupcie od razu cały potrzebny sprzęt. 

Polecam jednak w tej kwestii metodę małych kroków, bo jeśli np. irytujecie się podczas pracy, to przy pracy na stojąco będziecie się irytować podwójnie. Jak dołożycie do tego chodzenie, to będzie jeszcze gorzej. Osobiście uważam zresztą, że tak drastyczne zmiany codzienności lepiej wykonywać bardzo małymi kroczkami, żeby po kilku tygodniach z bieżni nie zrobił się bardzo brzydki mebel. Pamiętajcie, że bieżnia to nie rowerek – nie zrobicie z niej wieszaka.

Przeszedłem całą Polskę, a nawet nie ruszyłem się sprzed ekranu

Powoli zbliżam się do 10 lat pracy, w czasie których na łamach Chip.pl oraz Focus.pl zaczynam dzień od wrzucania dla Was dawki wiadomości ze świata. Znakomitą większość tych artykułów piszę zanim jeszcze przysłowiowy kur zapieje, bo po prostu tak mi jest wygodniej. Jednak choć teksty najlepiej pisze mi się właśnie przed wschodem słońca, to wejść na odpowiednie obroty po przebudzeniu pomaga mi właśnie bieżnia i ta kluczowa dawka ruchu kilka minut po wygramoleniu się z łóżka. Siedząc przed ekranem o tej czwartej nad ranem, można szybko zatęsknić do łóżka, ale kiedy tylko tętno przyspiesza nawet przy zwykłym spacerowym tempie, a litrowa butelka zimnej wody staje się pusta, to zastrzyk energii jest po prostu gwarantowany.

Przynajmniej dla mnie samo chodzenie podczas pracy umysłowej ma zbawienny wpływ na koncentrację, bo kiedy tylko siadam, czuję się mniej skupiony na konkretnym zadaniu i zdeterminowany do tego, aby skończyć je jak najszybciej. Przecież siedzenie jest takie wygodne! Tego typu forma pracy jest więc dla mnie swoistym odpowiednikiem pomodoro, a więc techniki dzielenia czasu pracy na okresy działania na pełnych obrotach oraz momenty przerwy. W efekcie w typowym dniu roboczym spędzam na bieżni średnio kilka godzin dziennie, co w skali miesiąca przekłada się na około 10 000 spalonych kcal i 150 pokonanych kilometrów. 

W skrócie? Powiedzieć, że mając bieżnię i podnoszone biurko nie muszę się martwić o codzienną dawkę ruchu czy te mityczne 10000 kroków w ciągu dnia, to jakby nie powiedzieć nic. Zwłaszcza że np. podczas oglądania jakiegoś kursu czy prezentacji mogę odsunąć ręce od klawiatury i myszki oraz zwiększyć tempo ze spacerowego do szybkiego marszu czy truchtu, zaliczając tak ważną dla naszego układu krążenia dawkę kardio. 

Jeśli więc widzicie w swoim życiu miejsce na “ćwiczenie przed ekranem”, to bieżnia powinna być waszym następnym zakupem. Nieważne, czy pracujecie, studiujecie czy nawet gracie – jeśli czujecie, że na co dzień brakuje wam nie tylko ruchu, ale też czasu, to wtedy bieżnia będzie strzałem w dziesiątkę. No, o ile jesteście pewni, że uda się wam bezproblemowo wpleść ruch w codzienność. 

Bieżnia i podnoszone biurko mogą być dopiero początkiem

Na bieżni i biurku nie musicie jednak poprzestawać. Po kilku miesiącach odkryjecie bowiem, że ruch nie jest już tak męczący, jak dawniej i wtedy możecie pokusić się o bieżnię z opcją zwiększania kąta nachylenia. Głupio jednak wymieniać jeden model na drugi z takiego powodu i dlatego sam zdecydowałem się na początku 2026 roku na inwestycję w kamizelkę obciążeniową. Jest to właśnie ten tytułowy trzeci zakup.

To po prostu kawał materiału z dziesiątkami gniazd na obciążenia, którego “ubieramy” jak kamizelkę i “cieszymy się” dodatkowym obciążeniem nawet kilkudziesięciu kilogramów. Nie jest to jednak dodatek do codziennej aktywności, który można ot tak zakładać. Takie dodatkowe 20 kg czy 30 kg przy długotrwałym ruchu to już nie przelewki, więc warto ograniczać użycie kamizelki tylko do części sesji, a przede wszystkim “budować” ją wieloma tygodniami dorzucając np. do początkowych 5 kg dodatkowy kilogram lub dwa po każdym tygodniu, w którym będziemy czuć się dobrze, a więc zbytnio niezmęczeni i bez np. bólu w stawach. To bowiem znak, że po prostu przesadziliśmy.

M

Mateusz Łysoń

Pisze od 2016 roku na przeróżne tematy - od gier, po nowe technologie i na najpotężniejszych systemach wojennych kończąc. Poza tym tworzy gry i jest autorem książki fantasy pod tytułem Powrót do Korzeni.

Więcej tekstów autora→

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Udostępnij
FacebookX