Za poprzednika tajnego programu „MKUltra” uważa się projekt „Bluebird”. Powstał już w 1949 r. po to, by badać możliwość tworzenia fałszywych wspomnień i zamazywania pamięci. Akta mówią o „kontroli przyszłych działań (fizycznych i psychicznych) danej jednostki i jej woli poprzez zastosowanie technik SI (indukcji snu) i H (hipnozy)”.

Lekarze nadzorowali eksperymenty z „praniem mózgu” w CIA

W praktyce chodziło o takie zmanipulowanie drugiej osoby, by ta w określonym momencie wykonywała polecenia agenta, a następnie o wszystkim zapomniała. W skrajnych przypadkach chodziło o „przejęcie kontroli nad podmiotem na godzinę lub dwie tak, by doprowadził do katastrofy samolotu, wypadku pociągu itd.”. Nastroje panujące wówczas w CIA doskonale oddał Richard Condon w słynnej powieści „The Manchurian Candidate”(1959 r.), w której pokazał proces prania mózgu i wpływania na zachowania polityków na najwyższych szczeblach władzy.

W ramach programu „Bluebird” testy przeprowadzono na 600 „jednostkach”. Poddano je hipnozie, elektrowstrząsom i działaniu LSD. Testy nadzorowali najlepsi w kraju neurochirurdzy, psychiatrzy i psychologowie. Jedni doskonale wiedzieli, co robią, inni byli nieświadomymi współpracownikami CIA, którym zamydlono oczy dotacjami i wmówiono, że biorą udział w projekcie finansowanym przez rząd. W procederze uczestniczył m.in. prezes Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego Ewen Cameron.

„Do badań wybierano osoby chore psychicznie lub weteranów wojennych z Korei, których poddawano nowatorskim metodom przesłuchań. Wstrząsający jest fakt, że w wielu badaniach brały udział także dzieci” – piszą Martin Lee i Bruce Shlain w „Acid Dreams”. W tej wydanej w 1985 r. książce amerykańscy aktywiści zebrali wiele podobnych historii.

Czy można z kogoś zrobić sterowanego zabójcę?

W 1951 roku program „Bluebird” zastąpiono innym: „Artichoke”. Założenia były podobne, ale według kierownictwa nowego projektu prace musiały nabrać „większego tempa” i rozmachu, bo pojawiły się plotki, że ZSRR zyskiwał na tym polu przewagę. Przy „Artichoke” badano, czy da się skłonić kogoś do zabójstwa.

„Czy jesteśmy w stanie przejąć kontrolę nad jednostką do momentu, gdy zacznie ona wypełniać nasze rozkazy wbrew swojej woli, łamiąc podstawowe prawa natury, do których należy instynkt samozachowawczy?” – pytali agenci w tajnych dokumentach. W przypadku tego programu znów posługiwano się środkami psychotropowymi, narkotykami i elektrowstrząsami. Potwierdzono przypadki celowego uzależniania ludzi od heroiny, aby sprawdzać ich reakcję po odstawieniu narkotyków, oraz wywoływania amnezji.

Mordercze halucynacje we francuskim miasteczku

O efektach tych badań nic oficjalnie nie wiadomo, choć krążyły o nich pewne zaskakujące plotki. Z programem próbowano powiązać m.in. historię psychozy w miasteczku Pont-Saint-Esprit na południu Francji. 16 sierpnia 1951 r. setki mieszkańców okolicy doznało halucynacji, pod wpływem których atakowali się wzajemnie, popełniali samobójstwo lub popadali w dziwne psychotyczne stany.

Tego dnia 7 osób zginęło, a ponad 50 trafiło do szpitali – zarówno z powodu urazów fizycznych, jak i psychicznych. Gazety donosiły, że jedenastoletnia dziewczynka próbowała udusić własną babcię, a mężczyzna krzyczący „jestem samolotem” połamał sobie nogi, skacząc z czwartego piętra.

Spekulowano, że za tajemnicze zdarzenie odpowiada CIA, która dodała środki psychoaktywne do miejscowego chleba. Choć pojawiały się różnorodne dokumenty i świadkowie potwierdzający ten fakt, Agencja nigdy oficjalnie się do niczego nie przyznała. W jakim celu szpiedzy z USA mieliby narkotyzować niewinnych Francuzów? Podobno chodziło o przetestowanie działania nowych specyfików, które CIA przygotowywała w celu siania masowej paniki.

W tajnych programach CIA udział brali nazistowscy zbrodniarze

Przez krótki okres programy „Artichoke” i „MKUltra” funkcjonowały równolegle, z czasem jednak ten drugi wchłonął poprzednika, by rozrosnąć się do niebywałych rozmiarów. Co ciekawe, we wszystkich trzech programach badań nad możliwością manipulowania ludzkim umysłem („Bluebird”, „Artichoke” i „MKUltra”) CIA bez skrupułów wykorzystywała wiedzę i doświadczenie nazistowskich naukowców, których po wojnie sprowadzono do USA w ramach operacji „Paperclip”. Pod przykrywką pomocy Amerykanie dali schronienie zbrodniarzom z Trzeciej Rzeszy, bo zależało im na pozyskaniu wyników eksperymentów, które naziści bez żadnej kontroli przeprowadzali w obozach koncentracyjnych.

Informacje o tajnych programach CIA de facto zaczęły wychodzić na światło dzienne po słynnej aferze Watergate (1972 r.), gdy media wzięły pod lupę nadużycia władzy. Zaczęło się rozliczanie grzechów rządzących i agencji państwowych, na których utrzymanie szły setki milionów dolarów.

Dzięki temu Amerykanie dowiedzieli się m.in. o programie „Chatter” realizowanym przez CIA jesienią 1947 r. (a więc jeszcze przed „Bluebird”) wraz z amerykańską marynarką wojenną. Projekt skupiał się na testowaniu narkotyków podczas przesłuchań i rekrutacji agentów.

Koniec z eksperymentów z jasnowidzami dopiero w 1995 r.

Nie tak dawno, bo za czasów prezydentury Billa Clintona, ponownie skrytykowano Agencję za marnotrawienie publicznych pieniędzy, ujawniając dokumenty projektu „Stargate” z 1973 r.

Okazuje się, że amerykańskie służby – przekonane, że radzieccy naukowcy prowadzą badania nad zdolnością telepatii – nie chciały pozostać w tyle i planowały wytrenować szpiegów jasnowidzów przewidujących przyszłość żołnierzy, przed którymi nie ukryłby się żaden nieprzyjaciel. Po porzuceniu programu przez CIA, która uznała w końcu ten fantastyczny projekt za pozbawiony sensu, „Stargate” przejęła Defense Intelligence Agency (DIA). Program oficjalnie zamknięto dopiero w 1995 r.

Ostatnio natomiast ujawniono, że w 1984 r. CIA przeprowadziła wywiad z medium, które opowiedziało o astralnej podróży na Marsa sprzed miliona lat, pełnego piramid i zamieszkiwanego przez zaawansowaną cywilizację! A to tylko wierzchołek góry tajnych projektów CIA, o których będziemy dowiadywali się pewnie jeszcze przez lata...