Co miesiąc Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wykrywa około 4,5 tysiąca „zagrożeń dla zdrowia publicznego”. Są wśród nich przypadki niewytłumaczonych zachorowań, nowe gatunki groźnych bakterii, czy nowe szczepy wirusa grypy. Dzięki temu udało się opanować epidemie eboli w Afryce, a groźne SARS czy MERS ograniczyć do kilkuset przypadków na świecie. Jednak w przypadku wirusa SARS-CoV-19 to nie zadziałało. 

– Pandemia COVID-19 udzieliła światu wielu bolesnych lekcji – mówił dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus.  – Jedną z najwyraźniejszych jest potrzeba nowych, potężnych systemów i narzędzi globalnego nadzoru, które pozwolą zbierać, analizować i przekazywać informacje o wybuchach [chorób], które mogą potencjalnie stać się epidemiami i pandemiami.  

Wirusy szybko podróżują, ale informacja podróżuje jeszcze szybciej. Te słowa szefa WHO mają być podstawą działania nowego centrum śledzenia potencjalnych zagrożeń. 

Berlińskie centrum światowego wywiadu epidemiologicznego 

By pandemia się nie powtórzyła, w Berlinie powstaje Hub for Pandemic and Epidemic Intelligence (HPEI). Będzie centrum „światowego wywiadu epidemiologicznego”. Około 120 osób, w tym epidemiologów, socjologów i naukowców od przetwarzania danych, zajmie się wyszukiwaniem informacji na temat zagrożeń i ich analizowaniem. Pracę ma zacząć w ciągu roku. 

Centrum ma działać jak obecny system ostrzegania przed nowymi szczepami grypy. Różne laboratoria na całym świecie bezustannie monitorują, czy nie pojawiła się nowa odmiana wirusa. Jeśli tak, o nowej, groźnej odmianie informowane są wszystkie kraje na świecie. To jednak praca o tyle łatwa, że dotyczy jednego mikroorganizmu o znanej budowie i genach. 

Nowe centrum monitorować ma wszystkie potencjalne zagrożenia, także mało znane i całkiem nowe. Dokładnie jak ma działać, będzie jeszcze przedmiotem dyskusji. Idealnie było by gdyby otrzymywało dane z laboratoriów i od służb epidemiologicznych za całego świata. Zapewne z czasem tak się stanie. O ile da się do pełnej i otwartej współpracy zaprosić także Chiny. Jak dotąd nie wpuściły przedstawicieli WHO, by mogli zbadać dokumentację najwcześniejszych przypadków COVID-19 w tym kraju. Nie pomaga to w wyjaśnieniu, jak i kiedy dokładnie choroba z nietoperzy przeskoczyła na ludzi. To podsyca teorie spiskowe, że wirus nie pochodzi z miejscowego targu, na którym handluje się dzikimi zwierzętami, ale z laboratorium w Wuhan. W odpowiedzi chińskie władze zaczęły sugerować, że wirus SARS-CoV-19 uciekł z amerykańskiego laboratorium wojskowego w stanie Maryland. 

„Jeśli ta pandemia tego nas nie nauczyła, to nic nas nie nauczy” 

To, że centrum powstanie w Berlinie, jest wynikiem rozmów niemieckiej kanclerz i szefa WHO w 2020 roku. Ówczesny prezydent Donald Trump oficjalnie wycofał uczestnictwo Stanów Zjednoczonych w Światowej Organizacji Zdrowia. Joe Biden jeszcze podczas kampanii wyborczej obiecywał, że cofnie wniosek Trumpa i słowa w styczniu tego roku dotrzymał. 

Szybka oficjalna inauguracja HPEI uważana jest za ukłon w stronę kanclerz Angeli Merkel, mającej odejść od steru rządów tej jesieni, po kilkunastu latach u władzy. Nie bez znaczenia jest fakt, że niemiecka nauka utrzymuje się na najwyższym światowym poziomie: jednym z naukowców, którzy zidentyfikowali wirusa SARS w 2003 roku, był prof. Christian Drosten, obecnie szef Instytutu Wirologii Szpitala Charité w Berlinie. 

Komentatorzy zauważają, że to kolejne centrum WHO, które powstanie w Europie (po Biobanku w Genewie i akademii we Francji). Podkreślają też konieczność śledzenia nowych groźnych chorób w dzisiejszym ciasno powiązanym świecie. – Jeśli ta pandemia tego nas nie nauczyła, to nic nas nie nauczy – komentuje Jeremy Farrar z brytyjskiej organizacji charytatywnej Wellcome Trust, finansującej badania naukowe. 

Źródła: ScienceAP News