Prof. Sarah Gilbert kierująca na uczelni pracami nad szczepionką 24 lutego opowiadała przed Komisją ds. Nauki i Technologii Izby Gmin o zaletach podawania szczepionek w formie pigułek czy spreju do nosa. Ta druga metoda już dziś stosowana jest przy szczepieniach m.in. przeciw grypie.

- Myślimy już o drugiej generacji szczepionek. Jak wiecie państwo, dziś podaje się je w formie zastrzyku domięśniowego. Biorąc pod uwagę, że walczymy z wirusem atakującym drogi oddechowe, niekoniecznie jest to najlepsza metoda dostarczenia szczepionki tam, gdzie chcemy by najskuteczniej aktywowała system immunologiczny – powiedziała prof. Gilbert.

Pigułka zabezpieczająca przed COVID-19, zdaniem ekspertki, nie tylko daje te same efekty co immunizacja domięśniowa, ale zwiększa wygodę eliminując konieczność stosowania igieł i strzykawek.

– Potrzebujemy jednak czasu na stworzenie metod produkcji takich szczepionek w pigułce, potem na przetestowanie ich bezpieczeństwa i skuteczności – podkreśliła w czasie wirtualnej konferencji (całość można obejrzeć tutaj)

Według Nadhima Zahawi, członka rządu brytyjskiego odpowiedzialnego za szczepionki, „władze oceniają dostępne na świecie technologie” pozwalające na produkcję tych środków w formie pigułki. Jak czytamy na serwisie Drug Discovery World, jedną z firm oferujących taką (stworzoną akurat w Wielkiej Brytanii) technologię, jest amerykański koncern ImmunityBio. Wykorzystują platformę technologiczną OraPro opracowaną przez firmę z Sussex.

W laboratoriach IosBio stworzono termicznie stabilny (do 50 stopni Celsjusza przez „dłuższy okres” i dwa lata w temperaturze 25 stopni) wektor, kapsułkę pozwalającą doustnie podawać szczepionkę na bazie adenowirusa i przeprowadzone pierwsze testy kliniczne na małpach pokazały „wyjątkową skuteczność” tej metody.