Po raz pierwszy zakażenie szczurzym zapaleniem wątroby typu E (HEV – hepatitis E virus) u człowieka potwierdzono w 2018 roku. U 56-letniego pacjent po przeszczepie wątroby, odnotowano nieprawidłową czynność tego narządu. W toku badań wykryto obecność szczurzego wirusa.

HEV u szczurów znacznie różni się od innego rodzaju zapalenia wątroby typu E – na które wg danych WHO choruje nawet 20 mln ludzi na świecie, a za które odpowiada przyjmowanie pożywienia i wody skażonych odchodami.

Eksperci ds. chorób zakaźnych z University of Hong Kong, którzy uczestniczyli w diagnozowaniu pacjenta w 2018 roku, byli zaskoczeni swoim odkryciem. – Nagle mamy wirusa, który może przeskoczyć z ulicznych szczurów na ludzi – powiedział w rozmowie z CNN dr Siddharth Sridhar, mikrobiolog i jeden z badaczy HKU, który dokonał odkrycia.

Początkowo naukowcy sądzili, że mógł to być jednorazowy odosobniony przypadek, jednak od tamtej pory potwierdzono obecność szczurzego HEV u kolejnych 10 pacjentów z Hongkongu. Ostatnio 30 kwietnia bieżącego roku.

 

Setki, a nawet tysiące chorych?

Sridhar uważa, że kolejne diagnozy są dowodem na to, że szczurzy wirus może być szeroko rozpowszechniony wśród ludzi, jednak brak odpowiedniej diagnostyki i badań nie pozwala na zbadanie rzeczywistej skali zjawiska.

Zdaniem badacza 11 potwierdzonych przypadków to tylko wierzchołek góry lodowej. Lekarze byli w stanie je wykryć, ponieważ pacjenci szukali pomocy lekarskiej w związku z nasilonymi objawami bądź byli poddawani badaniom kontrolnym w związku z wcześniejszymi schorzeniami lub przeszczepami.

Tymczasem w ogóle populacji mogą być setki, a nawet tysiące zainfekowanych osób, które nie wiedzą o zakażeniu i być może nigdy nie zostaną zdiagnozowane. Wiele osób z wirusowym zapaleniem wątroby typu E doświadcza jedynie łagodnych objawów.

Ale wirus może mieć poważne konsekwencje zdrowotne, szczególnie dla pacjentów z osłabioną odpornością. Młodzi, zdrowi ludzie bez wcześniejszych schorzeń mogą samodzielnie wyzdrowieć. Jednak u osób z obniżoną odpornością może dojść do długotrwałego uszkodzenie wątroby i bliznowacenie tkanek.

Oprócz 11 przypadków w Hongkongu, na świecie potwierdzono tylko jeden inny przypadek. W Kanadzie szczurzy szczep HEV wykryto u mężczyzny, który wcześniej podróżował do Afryki. Udał się do szpitala po wystąpieniu pokrzywki, nudności i żółtaczki.

Sridhar uważa, że problem nie dotyczy jedynie Hongkongu, a jest ogólnoświatowy. Inne kraje nie prowadzą jednak testów w kierunku szczurzego wirusa.

 

Nieznana droga transmisji

To, co niepokoi badaczy, to wciąż niezbadana droga transmisji wirusa ze szczurów na ludzi. Początkowo sądzono, że wirus może przenosić się przez pożywienie i wodę skażone odchodami gryzoni bądź przez kontakt ze skażonymi przedmiotami. Jednak ostatecznie żadnej z hipotez nie udało się potwierdzić.

Ostatni przypadek z kwietnia dodatkowo podważył te teorie, bowiem chory nie miał w swoim pobliżu siedlisk szczurów, nie miał kontaktu z gryzoniami, żadnej historii podróży, a inni domownicy okazali się zdrowi.

„Na podstawie dostępnych informacji epidemiologicznych nie można ustalić źródła i drogi zakażenia” – wskazało Centrum Ochrony Zdrowia w Hongkongu (CHP) w oświadczeniu z 30 kwietnia.

Eksperci nie wykluczają, że w przenoszeniu wirusa ze szczurów na ludzi może być uczestniczyć inne zwierzę – będące pośrednikiem. Jednak ta teza na razie również pozostaje bez potwierdzenia.

Naukowcy z Hongkongu badają populacje miejskich szczurów, aby spróbować zidentyfikować skupiska zwierząt będących nosicielami wirusa, zanim przejdzie on na ludzi. Ale wciąż wiele jest niewiadomych. Nieznany jest np. okres inkubacji wirusa oraz skuteczność leków, podawanych w przypadku ludzkiego szczepu zapalenia wątroby typu E.

 

 

Pominięta diagnoza

Zespół badaczy z uniwersytetu w Hongkongu opracował specjalny test, pozwalający wykryć obecność szczurzego wirusa zapalenia wątroby u ludzi. Badanie nie jest zbyt powszechne, bo do niedawna uważano ten szczep wirusa za niegroźny dla ludzi. A liczba potwierdzonych przypadków wciąż jest zbyt mała, aby test trafił do standardów diagnostyki na całym świecie.

W raporcie opublikowanym w czasopiśmie Journal of Infectious Diseases, autorzy zwracają uwagę, że brak odpowiedniej diagnostyki w kierunku zapalenia wątroby, narażają na niebezpieczeństwo osobyz grupy ryzyka – osoby starsze, zakażonych wirusem HIV, czy cierpiące na choroby przewlekłe.

– Potrzebujemy ciągłej czujności opinii publicznej, aby kontrolować tę nietypową infekcję. Naprawdę mam nadzieję, że organy zdrowia publicznego zrobią pierwszy krok i sprawdzą, na ile ich populacje są rzeczywiście narażone na szczurze zapalenie wątroby typu E – podkreśla Sridhar.