Przemawiający do nas zza grobu Eliot opisuje historię swojego związku z nauczycielką Emily Hale. Tłumaczy on, jak zakochał się w niej 1912 roku i utrzymywał kontakty także podczas małżeństwa z Vivienne Haigh-Wood, by 35 lat później odkryć (po śmierci żony w ośrodku dla obłąkanych), że nigdy do Hale niczego nie czuł.

Eliot przez 26 lat napisał do Hale setki listów. Te, które ona wysłała jemu, kazał zniszczyć. Ona swoje zachowała a kilka lat przed śmiercią, w 1956 roku, 1131 z nich przekazała bibliotece uniwersytetu Princeton w New Jersey. Wydała jednocześnie polecenie, że nie wolno ich nikomu oglądać aż od jej śmierci minie 50 lat. Ten moment nadszedł w październiku 2019 roku.

By pozwolić archiwistom na skatalogowanie paczuszek z korespondencją oficjalne (drugie) odpieczętowanie opóźniono o kilka miesięcy. Eliot miał świadomość, że to co pisał do Hale może ujrzeć kiedyś światło dzienne, zostawił więc adwokatom specjalną instrukcję na wypadek upublicznienia jego listów do kochanki. Hale zmarła w 1969 roku, cztery lata po odejściu z tego świata Eliota (miał wówczas 76 lat). Para poznała się w Cambridge, Massachusetts, w czasie pobytu poety na uczelni Harwarda.

Obłożone prawem autorskim do 2035 roku, listy poety udostępnione zostaną naukowcom, ale w sieci nie będzie można ich oglądać. Wiadomo, że pierwsze Eliot napisał w 1930 roku, a ostatnie w 1956. Ponoć zawierają dużo intymnych szczegółów dotyczących jego związku z Hale a także jego twórczości. W liście napisanym na wypadek odtajnienia archiwum o byłej kochance Eliot pisał, że ”gdyby się pobrali, zabiłaby w nim poetę”.

- Zimą 1947 roku, po śmierci Vivienne, nagle zrozumiałem, że nie kochałem Emily Hale. Stopniowo zaczęło do mnie docierać, że kochałem jedynie wspomnienie mojej młodzieńczej miłości do niej. Wiedziałbym, gdybym w czasie moich lat z Vivienne zakochał się w kimś innym. Po 1947 roku ewidentne stało się dla mnie, jak mało łączy mnie z Emily Hale. Nie kochała poezji, moją nie interesowała się w szczególności. Lubiła bardziej moją reputację, niż to co tworzyłem. Kochała mnie na tyle, na ile umiała. […] Muszę nadmienić, że nigdy nie łączyły mnie z Emily Hale kontakty seksualne. Tak długo, jak Vivienne żyła, byłem w stanie oszukiwać samego siebie. Zrozumienie moich faktycznych uczuć do Hale po śmierci żony było szokiem, z którego z trudem wyszedłem. To była miłość jednego ducha do drugiego. Listy pisane do niej tworzył człowiek pod wpływem halucynacji, sam siebie przekonujący, że jest tym samym, co w 1914 roku – czytamy w ujawnionej wiadomości poety. 

Według Matthew Holiisa z wydawnictwa Faber&Faber, słowa Eliota zza grobu pokazują co faktycznie myślał o oddaniu swoich listów do archiwum biblioteki uniwersyteckiej. – Ten list napisał człowiek pogrążony w bólu, cierpiący i czujący, że narusza się jego prawo do prywatności. Wyraźnie bardzo mu się to nie podobało. Jego reakcja jest ostra i nie pozostawia wątpliwości – wyjaśnił BBC

Według komunikatu władz biblioteki Princeton, korespondencja między Hale a Eliotem jest jedną z najbardziej intrygujących tajemnic modernistycznej literatury. Ujawnienie jej, twierdzą eksperci uczelni, pomoże lepiej zrozumieć twórczość jednego z najbardziej znanych amerykańskich poetów.

- Eliot to rzadki przykład poety, który jest też niezwykłym krytykiem i myślicielem, wkład tych listów do zrozumienia jego pracy nie daje się jeszcze ocenić – przekonywała prof. Susan Stewart w czasie uroczystej prezentacji archiwalnej kolekcji.