O pochodzeniu i wymieraniu. 
Sagowiec

Istnieje pewien gatunek drzewa o starym rodowodzie, dla którego klonowanie było ostatnią deską ratunku. W 1895 roku w południowoafrykańskiej prowincji KwaZulu-Natal odkryto jedyny znany żywy okaz sagowca z gatunku Encephalartos woodii. Pomimo troskliwej opieki w rządowym ośrodku w Pretorii 70 lat później roślina obumarła w wyniku licznych obrażeń. Na szczęście zanim do tego doszło, do kilku ogrodów botanicznych, w tym do Kew Gardens, trafiły odrosty pozyskane z głównego pnia. Sagowiec jest rośliną dwupienną, co oznacza, że męskie i żeńskie struktury rozrodcze występują na różnych osobnikach. Ponieważ osobnika żeńskiego 
E. woodii nigdy nie udało się znaleźć, jedynym sposobem zachowania gatunku było klonowanie odrostów. Śmierć rośliny to niewątpliwie dramatyczna odsłona zjawiska wymierania, cała ta historia rozpatrywana na poziomie komórkowym stanowi jednak budujący przejaw zaradności, jaką wykazują rośliny, aby takich skrajnych zdarzeń uniknąć, jak również pokazuje, w jaki sposób ludzie mogą im w tym pomóc.

Sagowce należą do najstarszych rzędów drzew. Wyewoluowały mniej więcej 280 milionów lat temu, pojawiwszy się na miejscu karbońskich lasów węglowych. Rośliny o pierzastych, wiecznie zielonych liściach świetnie sobie radziły w epoce dinozaurów, stanowiąc dla nich bardzo pożądane pożywienie. Budową liści i łuskowatym pniem przypominają nieco palmy, jednak jako prototyp wielu innych, później wykształconych roślin mają narządy rozrodcze (zwane fachowo strobilami) stanowiące niejako kompromis między kwiatem a szyszką. Makrostrobile (czyli żeńskie organy płciowe) mogą osiągać bardzo duże rozmiary. W przypadku E. woodii jest to żółtawy cylinder, który dorasta nawet do metra długości i z uwagi na spiralnie ułożone łuski wygląda jak rozciągnięty ananas. Mikrostrobile (męskie organy płciowe) zawierają duże ilości pyłku, który przenoszą chrząszcze i ryjkowce na makrostrobile, przyjmujące postać pęku wełnistych liści. Niewykluczone, że w okresie jurajskim był to jeden z pierwszych eksperymentów natury z symbiozą między rośliną a owadem. Eksperyment się udał, a potomkowie tych pierwszych zapylaczy zostali później zaangażowani do podobnej pracy przez rośliny okrytonasienne.

Sagowce dynamicznie się rozwijały w jurze, rozprzestrzeniając się na terenach strefy tropikalnej i subtropikalnej po całym świecie. Nadal zresztą występują dość powszechnie, zarówno w Azji Południowo-Wschodniej i regionie Pacyfiku, jak i w południowej części Afryki czy Ameryce Południowej i Środkowej, gdzie wykazują dużą różnorodność. Dotychczas opisano 300 różnych gatunków sagowców, a lista cały czas się wydłuża w związku z nowymi odkryciami. Rośliny radzą sobie w zróżnicowanych warunkach środowiskowych, zarówno w lesie deszczowym, jak i na terenach półpustynnych. Jak na względnie prymitywne organizmy wykazują się zaskakującą zaradnością. Być może to właśnie dzięki temu udało im się przetrwać katastrofę ekologiczną, która położyła kres panowaniu dinozaurów. Sagowce są przygotowane na różne ewentualności. Jeśli proces zapylania się nie powiedzie, mogą się rozmnażać w sposób wegetatywny z wykorzystaniem rozmnóżek czy odrostów. Rosnące pędy są chronione przez ognioodporne liście dolne. W ich szczególnych korzeniach, zwanych koralowymi, żyją symbiotyczne glony, które uzyskują azot z atmosfery (rośliny strączkowe również odkryły tę metodę, ale dokonały tego 100 milionów lat później). Sagowiec wydaje ogromne nasiona, otoczone wielowarstwową, pożywną łupiną. Ukryte głęboko w środku jądro jest w stanie przetrwać nawet w układzie pokarmowym słonia. Niektóre gatunki wydają nasiona, które unoszą się na wodzie i być może mogłyby przemierzyć cały ocean (jak nasiona baobabu). Rodzina sagowców z łatwością wytwarza nowe podgatunki i hybrydy, przystosowane do życia w określonych niszach – to zresztą kolejny sposób, aby zapewnić sobie przetrwanie i skutecznie kolonizować nowe terytoria. 

Życie tych doskonale dopracowanych i w wysokim stopniu lokalnych gatunków jest jednak narażone na liczne niebezpieczeństwa, nie reagują one bowiem dobrze na nagłe zmiany warunków bytowych. Dotkliwie odczuł to E. woo­dii. Jedynym znanym dziko żyjącym przedstawicielem tego gatunku był okaz złożony z czterech pni, odkryty w 1895 roku przez Johna Medleya Wooda, kuratora ogrodu botanicznego w Durbanie. Roślina bytowała na stromym zboczu o wystawie południowej, na skraju lasu oNgoye w prowincji KwaZulu-Natal. Jeden z odrostów podstawnych został w 1903 roku wysłany do londyńskiego Kew Gardens, gdzie od tamtej pory rośnie w pawilonie roślin strefy umiarkowanej. Botanicy, świadomi zagrożenia tego gatunku, w następnych latach pozyskiwali z rośliny kolejne odrosty. Wysłano je do ogrodów botanicznych w Durbanie i w Irlandii. W 1912 roku okaz dziko rosnący składał się już tylko z jednego, i to uszkodzonego pnia. Zachowywanie gatunków w ich naturalnym środowisko nie było wówczas właściwie rozumiane, więc cztery lata później wydział leśnictwa zarządził wykopanie ostatniego żywego egzemplarza sagowca i przeniesienie go do rządowego ośrodka botanicznego w Pretorii, gdzie roślina obumarła pół wieku później. Tym samym E. woodii oficjalnie uzyskał raczej mało zaszczytny status rośliny „wymarłej na wolności”.