Nazwa technologii jest dość skomplikowana, ale możemy ją wytłumaczyć w dość prosty sposób. Tajemnicą jest wykorzystanie mąki ziemniaczanej, połączonej z kilkoma innymi substancjami. Z mąki uzyskuje się skrobię termoplastyczną, którą miesza się między innymi z biopolimerem o nazwie poliaktyd (PLA).

– Do wytworzenia naszych materiałów biopolimerowych wykorzystuje się łatwo dostępne surowce w pełni pochodzenia naturalnego lub surowce pozyskiwane z odnawialnych źródeł, co stanowi istotną przewagę nad stosowanymi powszechnie materiałami ropopochodnymi – tłumaczy prof. Helena Janik, kierownik zespołu badawczego. 

Choć może brzmieć to nieprawdopodobnie przedmioty wykonane z takiej kombinacji materiałów są całkiem trwałe. Po zużyciu natomiast można je kompostować i w przeciwieństwie do plastikowych sztućców i słomek, nie trafią do oceanu i organizmów zwierząt (a często i naszych). 

– Granulaty opracowanej skrobi i jej kompozycje z PLA to materiały termoplastyczne, a więc mogą być wykorzystane w produkcji wyrobów jednorazowych metodą formowania wtryskowego lub metodą wytłaczania, uznawanych za jedne z najtańszych i najszybszych metod otrzymywania wyrobów użytkowych z klasycznych tworzyw sztucznych – tłumaczy prof. Helena Janik.

Do tego kilogram materiału jest około 15% tańszy od czystego PLA. Nie od wczoraj wiadomo, że polski ziemniak to dobro narodowe i wielki skarb. Wyżywi, napoi, a teraz jeszcze może pomóc zmieniać przemysł na lepsze. Technologia jest gotowa, teraz czas by zainteresował się nią rynek, trzymamy mocno kciuki.

Źródło: Politechnika Gdańska