Odpowiedzialność za wybuch epidemii syfilisu, która zaatakowała Europę pod koniec XV wieku, długo zrzucano na załogę Krzysztofa Kolumba. Chutliwi żeglarze rzekomo przywlekli bakterie krętka bladego (Treponema pallidum), wywołujące tę chorobę weneryczną, z Nowego Świata. Potem rozniosły się po Starym Kontynencie podczas tzw. wojen włoskich toczonych przez Hiszpanię, Francję, papiestwo, Neapol, Wenecję i inne państwa. 

Wina żeglarzy byłaby przykładem tragicznej wymiany między kulturami dotąd odseparowanymi: amerykańscy Indianie zarazili się od Europejczyków nieznanymi im zarazkami, zaś przybysze zza Atlantyku zabrali do swoich ojczyzn wstydliwą chorobę płciową. Na dobre dostrzeżono, że coś jest w tej teorii nie tak, niecałe sto lat temu. Jednym z istotnych dowodów stał się... słynny krakowski Ołtarz Mariacki. 

Lekarz i ołtarz

W 1933 r. prof. Franciszek Walter z kliniki dermatologicznej Uniwersytetu Jagiellońskiego opublikował pracę „Wit Stwosz: rzeźbiarz chorób  skórnych”. Zwrócił uwagę, że wśród osób ukazanych na ołtarzu jest kilka wyraźnie dotkniętych chorobami. Zapewne genialny artysta chciał jak najwierniej oddać wygląd ludzi ze swojej epoki, jak też ich grzeszność, zwłaszcza jeśli na ołtarzu przypadła im rola oprawców Jezusa. Wśród owych wyrzeźbionych chorych Walter zidentyfikował dwóch syfilityków. Zwłaszcza jeden z nich wygląda dość typowo. Ma nos zapadnięty w części środkowej i lekko uniesiony na końcu oraz wielką, pozbawioną włosów głowę. „Ten zespół objawów chorobowych, jak budowa czaszki i nos siodełkowaty, składają się na bardzo charakterystyczną całość stygmatów kiły wrodzonej” – stwierdził profesor. 

I tu powstaje pytanie. Jak Wit Stwosz mógł pokazać na swoim ołtarzu syfilityków, skoro ukończył dzieło w roku 1489, zaś Kolumb i jego żeglarze – rzekomi winni epidemii – wrócili z Nowego Świata w roku 1493 roku? Te niespójności skłoniły naukowców do poszukiwań i snucia kolejnych teorii. Dywagowano, że choroba mogła się pojawić około 1480 r. z transportami tysięcy niewolników z Afryki do Portugalii... Kilka lat temu austriaccy badacze odkryli ślady kiły wrodzonej na szkieletach z St. Pölten z początków XIV wieku... A kolejną odsłoną zagadki stały się niedawne wykopaliska w Wilnie.

Masowy grób

Podczas prac budowlanych w stolicy Litwy natrafiono na nieznany masowy pochówek. Badacze z Uniwersytetu w Wilnie oraz z Instytutu Historii Człowieka im. Maxa Plancka w Jenie postanowili przeprowadzić analizę szczątków. Zastanawiali się, jaka choroba spowodowała zgon tylu osób. Spodziewali się, że chodzi o dżumę. Lecz w kościach jednej z kobiet, zmarłej w XV wieku, znaleźli nagle ślady mikroorganizmów z rodzaju Treponema – wywołujących kiłę, ale też, w zależności od gatunku, inne choroby. Niemieccy genetycy postanowili zrekonstruować genom odkrytego patogenu, by stwierdzić, o jaki gatunek dokładnie chodzi. 

Wyniki były zaskakujące. Okazało się, że to podgatunek krętka bladego – Treponema pallidum pertenue, wywołujący tzw. malinicę. To choroba zakaźna, zaliczana do tzw. krętkowic niewenerycznych, obecnie występująca w rejonach tropikalnych, okołorównikowych. Atakuje już w dzieciństwie. Charakterystyczne są dla niej brodawczakowate zmiany skórne, bóle i zapalenia kości, w tym czaszki, co prowadzi do deformacji twarzy. 

Malinica czy syfilis?

Malinica pojawiła się bardzo dawno temu, najstarsze jej ślady znaleziono na kościach osobnika Homo erectus sprzed 1,5 mln lat. I to prawdopodobnie z niej wyewoluowały inne odmiany Treponema, w tym również ta odpowiadająca za kiłę. Malinica przenosiła się po świecie, powstawały różne jej odmiany. Ta, jaką znamy dzisiaj, zdaniem naukowców pojawiła się jakieś tysiąc lat temu.

Odkrycie z Wilna tyleż wyjaśnia, co stawia nowe pytania dotyczące epidemii kiły w średniowiecznej Europie. Zdaniem dr Kirsten Bos, szefowej wydziału archeogenetyki z Instytutu Historii Człowieka im. Maxa Plancka, kwestia ta staje się jeszcze bardziej złożona, niż dotąd się wydawało. „Możemy teraz potwierdzić, że malinica krążyła w średniowiecznej Europie. A biorąc pod uwagę jej podobieństwo do syfilisu i wcześniejszą obecność, możliwe jest, że przyczyniła się w jakiś sposób do słynnej epidemii z końca XV wieku i XVI, którą normalnie przypisywano wyłącznie syfilisowi” – stwierdza. 

Nie oznacza to więc wcale, że postacie z Ołtarzu Mariackiego były chore na malinicę, a syfilis jednak sprowadzili na Stary Kontynent żeglarze Kolumba. Zagadka wciąż czeka na rozwiązanie.