Focus: Technologie rewolucjonizują okulistykę. Jednym z najnowszych rozwiązań jest system VERION. Na czym polega?

Dr Marek Czubak, okulista i mikrochirurg: Jest to system wspomagający pracę mikrochirurga, zapewniający precyzję i powtarzalność zabiegów. Wprowadziliśmy go 4 lata temu jako pierwsi w Polsce. Stosujemy go u wszystkich pacjentów operowanych z powodu zaćmy czy wad wzroku. Co ciekawe, powstał on na bazie doświadczeń Toyoty, która za pomocą zaawansowanego technologicznie systemu planowała i kontrolowała kolejne etapy produkcji samochodów.

To samo zrobiono z operacją zaćmy – każdy etap został przeanalizowany, aby dowiedzieć się, gdzie najczęściej są popełniane błędy i z czego wynikają trudności wpływające na rezultaty, a następnie stworzono urządzenie, które potrafiło każdy z tych etapów kontrolować, analizować i podpowiadać takie postępowanie, żeby efekt optyczny dla pacjenta był jak najlepszy.

Przed operacją VERION dokonuje dokładnej analizy oka pacjenta i na tej podstawie pomaga wybrać odpowiednie soczewki, a także zaplanować przebieg operacji. Na sali operacyjnej podpowiada krok po kroku, w jaki sposób zoperować pacjenta, kontroluje też ustawienie soczewki w oku z precyzją praktycznie wcześniej nieosiągalną. Po operacji umożliwia nam porównanie uzyskanych efektów z zakładanymi. Ponadto system niejako sam się uczy, w jaki sposób konkretny chirurg operuje, co ma wpływ na „podpowiedzi” w trakcie kolejnych operacji oraz na dobór właściwej soczewki.

 

Jak było wcześniej?

– Zdarzało się, że mimo zabiegu niwelującego wadę pacjent wciąż musiał nosić okulary. W podpisywanej przez pacjentów zgodzie na operację jest w związku  z tym punkt informujący o tym, że uzyskany efekt może różnić się od zakładanego nawet o 1 dioptrię. To bardzo duża różnica, szczególnie przy soczewkach wieloogniskowych – tutaj oczekujemy dokładności na poziomie 0,1-0,25 dioptrii. Nowy system poprawił dokładność kalkulacji i tym samym efekt optyczny dla pacjentów. Dzięki temu praktycznie nie mamy już sytuacji, kiedy po operacji pacjent musiałby nosić okulary wyrównujące ostrość widzenia do dali.

Poza tym wiele osób ma niewielki astygmatyzm (do 0,5 dioptrii), który często uznawany jest za stan fizjologiczny, mimo że ma wpływ na ostrość widzenia. Dzięki nowej technologii możemy odpowiednio ustawić nacięcie rogówki i w łatwy sposób korygować nawet minimalną wadę. Zaczęliśmy też stosować o wiele więcej soczewek torycznych – wyrównujących astygmatyzm nawet dużego stopnia. Tutaj znowu z pomocą przychodzą nowe rozwiązania, ponieważ im wyższy cylinder, tym większa musi być dokładność zabiegu.

Soczewki wewnątrzgałkowe to też sposób na starczowzroczność…

– Ubytek akomodacji, czyli zdolności do ostrego widzenia z bliska, zaczyna zachodzić ok. 40-45. roku życia. Dziś, dzięki możliwości wszczepienia soczewek wieloogniskowych, pacjenci z prezbiopią nie muszą już korzystać z okularów. Zabieg wymiany soczewki – niezależnie od tego, czy jest to korekcja starczowzroczności, dowolnej wady wzroku czy usunięcie zaćmy –  przeprowadzamy metodą bezultradźwiękowej fakoemulsyfikacji, która polega na mechanicznym rozdrobnieniu jądra soczewki bez stosowania ultradźwięków. Daje ona największe bezpieczeństwo dla rogówki i wewnętrznych struktur oka.

 

A komu polecane są soczewki fakijne – wszczepiane do wnętrza gałki ocznej?

– Osobom młodym do 35-45. roku życia, w zasadzie z dowolną wadą wzroku. Można powiedzieć, że jest to taka soczewka kontaktowa wszczepiana na naturalną soczewkę pacjenta. Jest to dobra alternatywa dla laserowej korekcji wzroku – a tej metody jestem przeciwnikiem, ponieważ uszkadza ona rogówkę, co prowadzi do tego, że po pewnym czasie rogówka traci swoją sprężystość i wytrzymałość mechaniczną, ulegając zniekształceniu na skutek ciśnienia panującego w gałce ocznej.

U wielu pacjentów dochodzi do wznowy wady wzroku, nie można też u nich zastosować – gdyby zaistniała taka konieczność, np. w momencie pojawienia się zaćmy – soczewek wieloogniskowych. Trudno jest bowiem u osób po laserowej korekcji wzroku wyliczyć właściwą moc soczewki wieloogniskowej, co skuktuje słabym efektem optycznym. Tutaj być może bardzo pomocne będzie kolejne urządzenie, czyli system ORA, który śródoperacyjnie dobiera soczewkę dla pacjenta. Myślimy o wdrożeniu go w klinice jeszcze w tym roku.

W niektórych operacjach laserowej korekcji wzroku dochodzi też do utrwalonego wysychania powierzchni oka. Przy soczewce fakijnej tych wszystkich mankamentów nie ma. Nawet po wielu latach możemy je w prosty sposób usunąć i dokonać np. wymiany naturalnej soczewki na sztuczną. Jest to zabieg całkowicie odwracalny, a ponadto – prosty, bezpieczny i przewidywalny, dający natychmiastowy efekt poprawy wzroku.

Kolejną nowością są jednoczesne operacje obuoczne. Na czym polegają?

– Operacje jednoczasowe obu oczu wykonujemy w naszej klinice od 5 lat. Na taki sposób leczenia decyduje się ponad 30% naszych pacjentów. Korzyści wynikające z tak przeprowadzonej operacji to przede wszystkim łatwiejsza logistyka: jeden przyjazd, jedno przygotowanie, jeden stres, jedna kontrola. Jednak największą zaletą takiej operacji jest szybka neuroadaptacja do nowego widzenia.

Oko jest „oknem” mózgu na świat. Każda zmiana optyki oka powoduje w mózgu zamieszanie, co możemy odbierać np. jako ból głowy czy dyskomfort. Jednoczasowe obuoczne wykonanie zabiegu sprawia, że proces adaptacji do nowego widzenia przebiega o wiele szybciej i nie powoduje dyskomfortu. To szczególnie ważne u pacjentów z dużymi wadami wzroku i astygmatyzmami oraz w zabiegu wszczepienia soczewek wieloogniskowych.

Czy taka operacja jest bezpieczna?

– Nasze doświadczenie oraz literatura medyczna pokazują, że jednoczasowe przeprowadzanie operacji obuocznie nie zwiększa ryzyka związanego z zabiegiem. Jest to procedura o wysokim poziomie bezpieczeństwa, przewidywalna i powtarzalna. 

Ośrodek Mikrochirurgii Oka Mega-Lens w Warszawie
tel. +48 22 825 11 33 www.megalens.com.pl  
www.operacjezacmy.pl