SĄ LOTY, KTÓRE OD RANA ZAPOWIADAJĄ COŚ ZŁEGO

Wszyscy na swoich miejscach, bagaże załadowane, drzwi zamknięte. W kabinie rozlega się głos kapitana: Szanowni państwo, z przyczyn operacyjnych nasz lot będzie opóźniony. Pasażerowie siedzący przy oknie zaczynają nerwowo pokazywać sobie coś za szybą. Płytę lotniska dziarskim krokiem przemierza mechanik. Ludzie są przerażeni. Jeśli na lotnisku zdarzył się „incydent”, to musiała to być bomba, myślą. Jeśli pękła szyba, to w górze wszyscy zostaną wyssani z kabiny. Mechanik przy samolocie oznacza tylko jedno: samolot jest niesprawny! „Są loty, które od początku zapowiadają coś złego” – zdradza Tadeuszowi Zakrzewskiemu była pracownica LOT-u w książce „Stewardesa Justyna”. Nie chodzi jednak o katastrofę, lecz o normalne zawirowania w codziennym dniu pracy, kiedy po prostu wszystko idzie jak po grudzie – zabrakło wody w zbiornikach, pasażerowie są wyjątkowo męczący, zapowiada się duże opóźnienie.

Jedna z polskich linii lotniczych postanowiła ocieplić swój wizerunek. Zdecydowano się nakręcić krótkie filmiki ukazujące specyfikę pracy poszczególnych pracowników firmy. Efekty pokazano grupie fokusowej. Gdy nastąpiły sceny z mechanikiem grzebiącym w silniku samolotu, widzowie pobledli. Nagle uświadomili sobie, że samolot to nie bezawaryjny szwajcarski zegarek, lecz maszyna jak każda inna, w której usuwanie drobnych usterek jest na porządku dziennym. Po zaskakującej reakcji odbiorców z projektu szybko się wycofano.

Tymczasem przyczyna wezwania na płytę lotniska mechanika najczęściej jest banalna. Samolot nie odleci nawet przy tak drobnych usterkach jak lekkie uszkodzenie pasów naramiennych dwóch z czterech jump seatów, czyli rozkładanych siedzeń dla załogi. Po każdym lądowaniu przechodzi gruntowny przegląd. Może się jednak zdarzyć, że tuż przed startem nie zapaliła się któraś kontrolka, nie domknął się luk bagażowy, uszkodziła się opona. Pod hasłem „przyczyny operacyjne” może zresztą kryć się także informacja, że na przykład zaciął się papier w drukarce i piloci nie mogli na czas pobrać planów paliwowych. A przecież nie można powiedzieć: Szanowni państwo, proszę uzbroić się w cierpliwość, bo zacięła nam się drukarka.

 

CZEGO NIE MÓWIĄ, A POWIEDZIEĆ BY CHCIELI

„Niektóre lotniska mają tak krótkie pasy startowe, że niemożliwe jest łagodne lądowanie, niezależnie od tego, jak dobrzy jesteśmy” – broni pilotów w rozmowie z „Reader’s Digest” amerykański pilot Joe D’Eon. Paradoksalnie, pozytywny wpływ na zachowanie pasażerów mają lotnicze incydenty. „Kiedyś za podejście do lądowania na innym lotnisku lub krążenie nad lotniskiem, np. z powodu mgły, gwizdano i wyklinano pilota. Teraz ludzie dziękują za bezpieczne lądowanie” – tłumaczy jeden z polskich stewardów. Joe D’Eon demitologizuje kolejny fakt z codziennej pracy pilota: „W kokpicie nie nosimy czapek. W telewizji zawsze pokazują pilotów siedzących za sterami w czapkach. Bardzo nas to bawi”.