W marcu z powodu koronawirusa zmarło ok. 2800 osób poniżej 40. roku życia. To dwa razy więcej niż w lutym i trzy krotnie więcej niż w styczniu. To oficjalne dane. Według nich starsze osoby stanowią większość umierających w tej pandemii. Z tym, że w lutym ci poniżej czterdziestki stanowili 5 proc., teraz 6. Co ważne, podczas obecnej III fali zarażeni młodsi chorują ciężej niż przy fali I i II.

W rozmowie z zachodnimi mediami, jak choćby CNN czy agencja Bloomberg, tamtejsi lekarze opisują oddziały intensywnej terapii wypełnione coraz młodszymi pacjentami z COVID-19. Część ekspertów wini dominujący lokalnie wariant wirusa. Jest bardziej zaraźliwy, a według dostępnej wiedzy, może on też prowadzić do reinfekcji rekonwalescentów.

Nie pomaga, że na skutek ignorancji władz centralnych działające pod presją lokalne władze często wprowadzają mniej ograniczeń w życiu społecznym niż samorządy w innych krajach. - Kiedyś ryzyko śmierci na COVID-19 podnosił zaawansowany wiek czy choroby towarzyszące. Dziś sam fakt bycia Brazylijczykiem – zauważa prof. Domingos Alves, epidemiolog z wydziału medycyny Uniwersytetu w Sao Paulo. 

Według organizacji pozarządowej Fiocruz, liczba pacjentów w grupie wiekowej 30-59 lat wystrzeliła gwałtownie na początku roku i nieprzerwanie rosła do połowy marca (kiedy zebrano wyniki) w tempie dwa razy szybszym, niż średnia krajowa. M.in. w Sao Paulo odsetek hospitalizowanych wzrósł z zeszłorocznych 10 do 15 proc. Przybywa chorujących między 20 a 54 rokiem życia. Młodzi ludzie dłużej czekają w kolejce do lekarza, a odwiedzając go są w dużo gorszym stanie. Nie mają też szans na szczepienie, właśnie z racji wieku.

- Obniżenie wieku infekowanych tym samym częściej dotyka też kobiet w ciąży. Wirus zabił też więcej dzieci poniżej 10. roku życia – zauważa Fatima Marinho, epidemiolożka doradzająca międzynarodowej organizacji Vital Strategies. Według jej szacunków (podwajających oficjalne dane o te przeoczone na skutek błędnej diagnozy) od lutego 2020 do 15 marca 2021 w Brazylii pandemia zabiła 2060 dzieci poniżej 9 roku życia, w tym 1302 do roku.

Jednym z nich był Lucas, którego matce lekarz wprost powiedział, że nie będzie go leczył na infekcję koronawirusem, bo „dziecko ma inne objawy” – donosi BBC. Malec nie miał co prawda gorączki, ale był osłabiony a saturacja krwi wynosiła 86 proc. Lekarz to zignorował. Chłopiec zmarł dwa miesiące później na zawał serca. Jego ciało zniszczył wywołany przez koronawirusa syndrom PIMS. Dziś już wiemy, że 3 na 4 dzieci z COVID-19 nie ma tradycyjnych objawów

Według szefa szpitala Santa Casa w mieście Sorocaba pod Sao Paulo, oddział intensywnej terapii jego placówki w połowie wypełniają 30-latki. Jego własne szacunki wskazują na obniżenie średniego wieku hospitalizowanych o połowę. – Tutejsza mutacja wirusa jest bardziej zaraźliwa i czyni ludzi bardziej chorymi. Widać to na młodych, którzy z przypadków asymptomatycznych coraz częściej stają się ciężko chorymi – podkreśla Fernando Brum.

Według Fiocruz kolejne odkryte mutacje w brazylisjkim wariancie SARS-CoV-2 noszą znamiona bardzo groźnej zmiany w tzw. białku kolca, broni którą wirus infekuje kolejne komórki. Jak czytamy w kolejnym raporcie Fiocruz, że brazylijska służba zdrowia właściwie zawaliła się pod pandemicznym obciążeniem 

Widać to nie tylko oceniając obciążenie oddziałów szpitalnych, wynoszące ponad 80-90 proc. w większości przypadków, ale też powszechny brak podstawowych leków czy tlenu. Do tego przy 100 tys. infekcji dziennie i pobitym rekordzie 4 tys. dziennych zgonów, w tym liczącym 212 mln ludzi kraju zdołano zaszczepić w pełni jedynie 2 proc. populacji. 7 proc. dostało jedną dawkę.