Wlk. Brytania zamyka się po raz trzeci. Ten wykres pokazuje, dlaczego

Nie ma obecnie innego wytłumaczenia dla zilustrowanych tu różnic poza mutacjami koronawirusa.

Premier Boris Johnson prosi krajan o rozsądek i wytrwałość na czas „ostatniego” i „najcięższego etapu” batalii z pandemią i nakazuje wszystkim siedzieć w domach do połowy lutego. Nowy lockdown wynika m.in. z gwałtownego przyrostu liczby infekcji, zjawiska napędzanego przez nowy wariant wirusa.

– Zostańcie w domach, chrońcie służbę zdrowia i ratujcie życie – powtarzał Johnson w wystąpieniu telewizyjnym w czasie, którego ogłosił nowe ograniczenia w życiu codziennym milionów ludzi. Zwrócił uwagę, że o ile wcześniejsze metody walki z roznoszeniem się patogenu były skuteczne, to nowy wariant koronawirusa odwrócił spadkowy trend.

W środę 6 stycznia w życie wchodzą przepisy nakazujące Brytyjczykom pozostawanie w domach. Powodem do wyjścia mogą być uzasadnione konieczności związane np. z wizytą u lekarza, zakupy jedzenia i praca, której nie da się wykonywać zdalnie.

Wszystkie szkoły i koledze zostają zamknięte, uczniowie kontynuują naukę zdalnie do lutego. Kampusy uniwersyteckie też pozostają zamknięte a egzaminy letnie będą miały zmienioną formę. Otwarte pozostaną tylko żłobki i place zabaw dla dzieci.

Restauracje mogą wyłącznie oferować jedzenie na zamówienie, ale w ten sposób nie będzie możliwa sprzedaż alkoholu. Zamknięte zostaną wszelkie miejsca do gier sportowych (np. pola golfowe, korty tenisowe) i ćwiczeń, także na świeżym powietrzu.

4 stycznia w Wielkiej Brytanii 7 dzień z rzędu odnotowano ponad 50 tys. przypadków COVID-19. Nowy wariant wirusa SARS-CoV-2 szalejący na Wyspach jest dużo bardziej zaraźliwy od swojej poprzedniej iteracji. Gdy obecna liczba reprodukcji patogenu, owo słynne „R” wynosi od 1,1 do 1,3 (musi spaść poniżej 1 by można było mówić o spadku liczby infekcji), to jak wspomina BBC, nowy wariant odpowiada za 0,4 do 0,7 tej wartości.

 

 

Szacunki epidemiologów z Imperial College wskazują, że w listopadzie liczba transmisji nowego wariantu wzrosła trzykrotnie, gdy poprzedniego trzykrotnie zmniejszyła się. Wyjątkowo obrazowo przedstawił to na wykresie dziennik „New York Times” ilustrując tą grafiką opinię, że „wirus wygrywa”.

Jak czytamy, wykres porównuje przyrost zakażonych w Wielkiej Brytanii i RPA, gdzie także odkryto ten sam wariant mutacji patogenu, z przyrostem w krajach Europy Zachodniej, gdzie nadal dominuje poprzedni wariant koronawirusa.

Nie ma obecnie innego wytłumaczenia dla zilustrowanych tu różnic poza mutacjami koronawirusa. Według opinii zamieszczonej w amerykańskim dzienniku, cały świat może podzielić wkrótce los Brytyjczyków i Południowoafrykańczyków. Nowy bardziej zaraźliwy (od 10 do 60 proc.) wariant SARS-CoV-2 znany jako B.1.1.7 odkryto już w 30 krajach. A infekuje on szybciej, bo zwiększa wiremię (liczbę aktywnych cząstek wirusa) w nosach i gardłach chorych, przez co rośnie prawdopodobieństwo transmisji przez kaszel czy kichanie.​