Przyjemność podsłuchiwania

Czy istnieją codzienne sytuacje, w których potrzeba czytania w myślach innych może nam przeszkadzać? Owszem, za każdym razem, gdy próbujemy w autobusie czytać książkę lub skupić się na rozmyślaniach, a obok ktoś rozmawia przez komórkę. Zwykle trudno powstrzymać się od podsłuchiwania. Konsekwencje faktu, że nie mamy nieograniczonych zasobów uwagi, bywają poważne, gdy prowadzimy samochód. Pasażer rozmawiający przez komórkę rozprasza kierowcę o wiele bardziej, niż gdy sam do niego mówi. Mimowolne słuchanie tylko jednej części rozmowy instynktownie wyzwala ciekawość i  podświadomie staramy się zapełnić „puste miejsca”. Łatwiej wyłączyć się ze słuchania, jeśli jesteśmy świadkami rozmowy dwóch osób – dowodziła na łamach czasopisma „Psychological” Lauren Emberson z Cornell University.
 

Od małpy do Szekspira

Nie tylko człowiek, ale i szympans (gdyby potrafił mówić) mógłby zapytać: czy wiesz, co mam na myśli? Małpy Starego Świata, czyli pawiany, makaki i gerezy, aspirują do pierwszego poziomu teorii umysłu, czyli wiedzą, że wiedzą. Szympansy najprawdopodobniej operują na poziomie drugim – wiedzą, że ktoś inny wie, że coś wie. Dorosły człowiek zaś na co dzień funkcjonuje na czwartym poziomie, chyba że idzie do teatru na „Otella” Szekspira. W teatrze po pierwsze musi sobie wyobrazić, że to, co widzi na scenie, dzieje się w innym świecie, a aktorzy są kimś innym niż w rzeczywistości (dziecinnie proste – zaledwie drugi poziom).

Schody się zaczynają, gdy trzeba zrozumieć, że Jago chce, by Otello uwierzył, że jego żona Desdemona pragnie uciec z Cassio. Poziom piąty. I tak niewiele w porównaniu z Szekspirem – jego zamiarem było, by widz zrozumiał, że Jago chce, by Otello uwierzył... Poziom szósty. Niedostępny dla większości ludzi! Prof. James Stiller z University of Gloucestershire, który poddał szczegółowej analizie dziesięć dramatów Szekspira, potwierdził jego doskonałe wyczucie teorii umysłu. W dramatach Szekspira pojawia się średnio 27,8 postaci (czyli blisko naszej ewolucyjnej, miesięcznej normy spotkań), a na scenie jednocześnie znajduje się nie więcej niż czterech bohaterów – to także naturalna granica ludzkiej konwersacji.