Od początku wiedziałem,  że nie będzie to łatwa próba. Laptop ma towarzyszyć w pracy i na  wyjazdach. Dlatego postanowiliśmy sprawdzić na nim rzeczy, których na co dzień bym z takim komputerem raczej nie robił.

Zacząłem jednak na lekko: zwykły dzień w pracy. Sprzęt ma dwie podstawowe zalety dla pozostających w ruchu – jest lekki i smukły. X1 Carbon przy sporej, czternastocalowej matrycy mieści się w torbie, plecaku, a jeśli trzeba go nieść pod pachą jak teczkę – to waży niewiele ponad kilogram.

Pierwsza konfiguracja systemu operacyjnego Windows 10 zajęła mi dosłownie 2 minuty. Było to tym prostsze, że na domowym komputerze korzystam z podobnego, zatem logując się do istniejącego w chmurze konta system skonfigurował się natychmiast. Bezprzewodowy internet “zaskoczył” od samego początku – można zaczynać pracę.

W tym samym czasie mój już dość zmęczony życiem stacjonarny komputer w pracy dopiero pozwolił mi wstukać login i hasło do profilu użytkownika. Zanim odpali pulpit i pozwoli pracować miną kolejne minuty, a ja w tym czasie zdążę z pomocą X1 Carbon załatwić pierwsze sprawy.

To, co mi od razu rzuciło się w oczy, a raczej w ręce, to wygodna klawiatura. Problemem większości laptopów są za małe klawisze, ich niewygodny skok, szybko odczuwalne zmęczenie nadgarstków po pisaniu. W przypadku X1 sprawdzone już w wielu wcześniejszych modelach rozwiązania ThinkPadów działają bardzo dobrze. Doskonale, że Lenovo nie rezygnuje z czegoś, co od lat się sprawdza.

Czternastocalowy ekran ma naprawdę imponujące parametry, świetnie sprawdzi się przy pracy z wideo, grafiką ale też i po pracy podczas odpoczynku z filmem, czy grą. Jakość to jednak nie wszystko. Zarówno praca jak i multimedialna rozrywka potrafią wciągnąć nas na wiele godzin, szczególnie na dobrym sprzęcie. Efekt? Zmęczone oczy, ból głowy, problemy z zasypianiem. Ale uwaga – takich problemów nie ma przy korzystaniu z ThinkPada X1 Carbon. Lenovo ma dla użytkowników bardzo przyjemną niespodziankę. Matowa matryca ThinkPada nie tylko znacznie mniej obciąża nasze oczy, doskonale sprawdza się także w pracy przy pełnym oświetleniu, nawet dużym nasłonecznieniu.

To jednak wszystko wstęp, bo przecież laptop miał zostać poddany próbom. Pierwsza nadarza się szybko. Poranna kawa nie trafia do zaspanych ust i krople ukochanego napoju lądują na klawiaturze! 

W każdym innym przypadku wpadłbym w panikę, ale jedną z najciekawszych cech modelu X1 Carbon jest jego wytrzymałość na małe i duże wypadki. Kawa nie zrobiła mu wielkiej krzywdy,  zdążyłem ją zetrzeć, a wilgoć nie dostała się do środka i nie uszkodziła klawiatury. Wierzcie mi, kilka klawiatur mojej stacjonarnej maszyny w ten sposób załatwiłem. To urządzenie nie boi się wody, zanieczyszczeń, jest wytrzymały i niezawodny.  

Kolejny test wydarzył się podczas szybko „wrzuconego” przez inny dział spotkania. Pojawia się wiadomość – za chwilę w „tym, a tym” miejscu, masz opowiedzieć o „tym i tym”. Wszystko super, gdyby nie to, że wstając i porywając laptop złapałem go na tyle niefortunnie, że upadł na podłogę. Auć, to nie był test, który dla niego zaplanowałem, ale z drugiej strony miało być przecież „w trudnych warunkach”. Upadek zrobił wrażenie z pewnością na mnie i innych w biurze, bo na komputerze żadnego. W sprzęcie wykorzystano technologię Roll Cage. To czterowarstwowa obudowa z włókna węglowego z wykorzystaniem stopu magnezu – bardzo wytrzymała na urazy, doskonale chroni elektronikę we wnętrzu urządzenia.

Miałem wątpliwości, czy zabrać ze sobą ten sprzęt na wyjazdy wakacyjne, gdzie może przecież doświadczyć deszczu, pyłu, wiatru, piasku albo choćby przebiegających obok nieuważnych dzieci, które zrzucą go na ziemię z wysokości. Miałem, bo już nie mam – biorę go na każdą misję: w teren, w plener, do pracy.