Kiedyś podczas wakacji  na Teneryfie postanowiłem nawiązać w kawiarni rozmowę z nieznajomą. Ponieważ od dzieciństwa uczyłem się angielskiego, pomyślałem, że nie będę miał z tym kłopotu. Niestety lata nauki nie przydały się na nic. Nowo poznana koleżanka mówiła tylko po hiszpańsku, a  moje umiejętności posługiwania się tym językiem nie wykraczały poza zrozumienie, co oznacza „hasta la vista” i „manana”. Udało mi się tylko dowiedzieć, że moja rozmówczyni jest z Kolumbii, że pracuje w sklepie i że następnego dnia wybiera się motocyklem na wycieczkę. Wydobycie tych trzech informacji trwało około godziny i było niezwykle wyczerpujące.

Co w tej sytuacji możemy zrobić?  Kapitan Kirk miał do dyspozycji urządzenie zwane uniwersalnym tłumaczem, Luke Skywalker – chodzącego za nim androida C-3PO, znającego ponad 6 milionów różnych form komunikacji, a  Galaktyczni Autostopowicze nosili w  uchu Rybę Babel, która potrafiła przetłumaczyć dowolny język. My, mieszkańcy Ziemi z początku XXI wieku, mamy komputery, smartfony i zdolnych programistów. 

Ich pomysły mogą stanowić całkiem niezłą pomoc w tych częściach świata, w których mówi się bardziej popularnymi językami. Wystarczy inteligentny telefon i odpowiednia aplikacja. Dostępne od niedawna programy rozpoznają ludzką mowę i tłumaczą proste zdania. Na przykład Google Translate potrafi tłumaczyć tekst w 53 językach i mowę w 18, w tym polskim. W tak zwanym Conversation Mode wystarczy, że wypowiemy zdanie do mikrofonu w telefonie i wciśniemy odpowiedni przycisk, aby zobaczyć i usłyszeć tłumaczenie. Druga osoba może nam w ten sam sposób odpowiedzieć, mówiąc we własnym języku.

Działa w 80 procentach

Systemy te nie są doskonałe. Nie wypadają też jednak źle. Kiedy sprawdziłem działanie Google Translate w  praktyce, zostałem pozytywnie zaskoczony. Biorąc pod uwagę świeżość technologii, program świetnie radził sobie z rozumieniem mowy w polskim języku i tłumaczeniem jej na angielski. Na dziesięć zdań średnio osiem było przetłumaczonych poprawnie, jedno dało się zrozumieć i jedno było niezrozumiałe. W podróży możemy więc liczyć na znaczną pomoc. „Zazwyczaj  uruchamiamy system, który nie jest perfekcyjny, ale z którego można korzystać. Później zbieramy dane od użytkowników i go udoskonalamy” – mówi „Focusowi” dr Pedro Moreno, specjalista zajmujący się w Google rozpoznawaniem mowy. Pamiętajmy, że ze względu na bogactwo form poszczególnych wyrazów polski język nie jest dla komputerów lekkostrawny. Oprócz darmowego produktu Google, na rynku dostępne są także inne aplikacje tego typu. Można więc wybierać.

Dialog z osobą, z którą jesteśmy w bezpośrednim kontakcie, to dopiero początek. Niedługo będziemy mogli rozmawiać przez telefon, nie martwiąc się o to, czy osoba po drugiej stronie zna nasz język. 

Japoński operator komórkowy DoCoMo niedawno zaprezentował technologię umożliwiającą tłumaczenie rozmów przez telefon. System słucha wypowiadanych zdań, zamienia na tekst, tłumaczy, wyświetla przetłumaczone linijki w telefonie odbiorcy i na głos je odczytuje. Według japońskiej firmy jakość nowej usługi jest wystarczająca, aby porozumieć się w  większości codziennych sytuacji.

„Mercedes pomóc Nissan”

Podobne ułatwienia czekają na internautów. W sieci króluje angielski, ale niestety nie wszyscy się nim posługują. Coraz więcej stron powstaje też w innych językach, np. w chińskim. Te bariery zaczynają przełamywać takie programy jak właśnie Google Translate, Yahoo Babel Fish i Bing Translator Microsoftu. Na razie możemy liczyć raczej na zrozumienie niż na swobodne czytanie. Odwiedzając np. przetłumaczoną angielskojęzyczną stronę informacyjną, zobaczymy takie zdania, jak „Brazylii rozpoczyna się Puchar Świata odliczanie” albo „Mercedes pomóc Nissan zrobić luksusowych samochodów”. Tłumaczenie na angielski wypada nieco lepiej, choć w tym przypadku pojawiają się kłopoty np. z nazwiskami. Mimo tych niedoskonałości dla rzeszy osób, które posługują się tylko jednym językiem, tłumaczące programy mogą stać się oknem do internetowego świata. Jeszcze kilka lat temu osoba nieznająca angielskiego była w sieci odcięta od większości witryn.