ROZDZIAŁ DRUGI

BOTANICZNE PRAGNIENIE

Amazońskie rośliny tworzą szeroki wachlarz substancji chemicznych, aby za ich pomocą przyciągać zapylaczy i odstraszać stworzenia, które mogłyby stanowić zagrożenie. Do produkowanych przez nie związków należy między innymi duża grupa związków azotowych nazywanych alkaloidami. (...) Niektóre rośliny wywierają nawet toksyczny albo psychoaktywny wpływ na istoty, które je zjadają. Za tego rodzaju efekty często odpowiadają alkaloidy.

Do grupy alkaloidów należą środki stymulujące takie jak kofeina, teobromina (substancja czynna zawarta w kakao), kokaina i nikotyna; lekarstwa (chinina, epinefryna czy morfina); trucizny (strychnina, kurara) oraz psychodeliki (psylocyna, meskalina, dimetylotryptamina czy beta-karboliny występujące w Banisteriopsis caapi). Powodują one u ludzi szerokie spektrum efektów. Kofeina i kokaina wywołują silne pobudzenie, czekolada wywołuje ciepłe uczucie błogości, heroina wywołuje tymczasowy stan nirwany, a psychodeliki poszerzają percepcję i wywołują fraktalne halucynacje.

Do związków chemicznych pobudzających reakcje w ludzkim mózgu i układzie nerwowym należą feromony, tryptaminy, fenetylaminy i metyloksantyny. Składają się one na coś, co niezwykle oryginalny psychodeliczny filozof Terence McKenna nazwał „molekularnym magazynem natury”. Chodzi tutaj o szeroki wachlarz substancji, które wchodzą w interakcje ze zwierzęcymi procesami neurologicznymi związanymi z przetwarzaniem danych zmysłowych. Gdy wciągamy je do nosa, wypijamy, zjadamy albo nawet przyjmujemy przez skórę, psychoaktywne składniki zawarte w roślinach (a także w ekstraktach z niektórych owadów i płazów) powodują paraliż, psychozę, pobudzenie seksualne, stan rozszerzonej percepcji zmysłowej albo „restart” układu odpornościowego. Mogą one również wywoływać doświadczenia o charakterze transcendentalnym, a według wielu relacji – również telepatycznym.

McKenna zaproponował kontrowersyjną hipotezę, według której istnienie tak szerokiego wachlarza alkaloidów o zróżnicowanym wpływie na ludzki mózg i układ nerwowy nie jest wyłącznie przypadkowym produktem ubocznym mechanizmów obronnych, których celem jest odstraszanie owadów i innych szkodników. Nazywał te substancje psychoaktywne „egzoferomonami” i postrzegał je jako coś w rodzaju chemicznych posłańców, którzy zostali stworzeni przez świat roślin, aby wpływać na zachowanie innych gatunków, takich jak gatunek ludzki.

Gdy jego brat, etnobotanik Dennis McKenna, wypił ayahuaskę z wyznawcami Uniao do Vegetal (brazylijskiej organizacji religijnej używającej tego wywaru jako sakramentu), doznał wizji, którą opisał w następujący sposób: „Stałem się czującą cząsteczką wody, która w przypadkowy sposób przesączała się przez glebę wśród plątaniny ogromnych korzeni pnącza Banisteriopsis będącego Drzewem Świata. Czułem chłód i wilgoć otaczającej mnie ziemi. Miałem wrażenie, że znajduję się w ogromnym podziemnym zbiorniku wodnym, że jestem tylko jedną kroplą pośród miliardów innych kropli (...). Czułem się tak, jakby zgniatała mnie nieustępliwa siła ciśnienia osmotycznego. W pewnym momencie zostałem błyskawicznie przeniesiony do wnętrza korzeni Banisteriopsis”.