Co każde 10% UPF robi z Twoją głową?
Naukowcy z australijskiego Monash University przeanalizowali nawyki żywieniowe ponad 2000 osób i doszli do niepokojących wniosków. Okazuje się, że żywność ultraprzetworzona (UPF) – od kolorowych napojów po gotowe burgery – może bezpośrednio „zamulać” nasz mózg, pogarszając zdolność do koncentracji.
Dla każdego z nas, kto czasem sięga po paczkę chipsów czy szybkie danie „fix” wyniki badania są konkretne i mierzalne. Barbara Cardoso, biochemiczka żywienia, wskazała, że każdy 10-procentowy wzrost udziału żywności ultraprzetworzonej w codziennym jadłospisie wiąże się z wyraźnym spadkiem zdolności do skupienia uwagi. Aby zobrazować skalę: te 10% to mniej więcej jedna standardowa paczka chipsów zjedzona w ciągu dnia.
Jeśli nasza dieta opiera się na produktach z długą listą składników, możemy odczuwać większe problemy z tzw. szybkością przetwarzania informacji i uwagą wizualną. Nasze oczy widzą dane, ale mózg potrzebuje ułamka sekundy więcej, by je zinterpretować. Co gorsza, ten sam wzrost udziału UPF w diecie podnosił wynik w skali ryzyka demencji o 0,24 punktu. Najbardziej uderzające jest jednak to, że nawet jeśli staramy się jeść zdrowo (np. stosując dietę śródziemnomorską), ale wciąż „podjadadamy” wysoko przetworzone produkty, korzyści dla mózgu mogą zostać zniwelowane. Wygląda na to, że stopień przetworzenia jedzenia ma znaczenie samo w sobie – niszczy ono naturalną strukturę pokarmu i wprowadza do organizmu dodatki, które mogą wywoływać stany zapalne w układzie nerwowym.
Między bazarkiem a Żabką, czyli jak to wygląda w Polsce
W naszym kraju sytuacja jest specyficzna. Z jednej strony wciąż mamy silną kulturę gotowania w domu i dostęp do świetnej jakości lokalnych produktów na bazarkach, a na wsiach do własnych warzyw czy jajek. Z drugiej – tempo życia w miastach sprawiło, że staliśmy się rynkiem zdominowanym przez Żabki i gotowe dania, których tam przybywa. Oczywiście nie jest to poziom USA, w Unii Europejskiej lista zakazanych składników jest bardzo długa, ale to nie oznacza, że gotowce z Biedronki czy wspomnianej Żabki są zdrowe.

Szczególnie niepokojący jest trend wśród młodszych Polaków, dla których UPF stanowią często bazę posiłków ze względu na cenę i oszczędność czasu. W kraju, w którym statystyki dotyczące otyłości i cukrzycy (chorób metabolicznych silnie powiązanych z funkcjami mózgu) rosną w zastraszającym tempie, świadomość wpływu diety na intelekt jest kluczowa. Musimy zrozumieć, że „szybka przekąska” w przerwie od nauki czy pracy może paradoksalnie sprawić, że ta nauka zajmie nam dwa razy więcej czasu przez brak koncentracji.
Według Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej, co trzecie dziecko w wieku wczesnoszkolnym regularnie pije słodkie napoje przynajmniej kilka razy w tygodniu. Równie często sięgają po chipsy i młode przekąski, a po słodycze niemalże codziennie. Na talerzach młodych Polaków gości pizza, frytki i kebaby – kilka razy w tygodniu u 14% nastolatków. Są to jednak dane sprzed dwóch lat i sądzę, że obecnie wygląda to jeszcze gorzej.
Kalorie to nie wszystko
Badanie z Monash University to kolejny dowód na to, że nowoczesny system żywnościowy projektuje produkty przeciwko naszemu zdrowiu. Kiedy mówimy o dietach czy zdrowym odżywianiu, wspomina się o kaloriach i makro, ale mniej osób mówi o samych składnikach, co jest błędem. Zamiast patrzeć na jedzenie tylko przez pryzmat cyferek i gramatury, zacznijmy patrzeć na to, jak bardzo zostało ono zmienione przez maszyny w fabryce.
Żyjemy w czasach, w których nie tylko żywność ma wpływ na nasz mózg. Zdolności poznawcze i koncentracja są rozpraszane przez ciągłe powiadomienia i reklamy, więc tym bardziej powinniśmy dbać o dietę, by nie osłabiać jeszcze w ten sposób naszego mózgu. Zwłaszcza, że „zdrowe dodatki” nie naprawią szkód wyrządzonych przez chemiczną żywność. Oczywiście, dobrze wiem, że ciężko jest wyeliminować z diety wszystko, co niezdrowe, jednak nie można poddawać się na starcie. Wielkie zmiany przychodzą z czasem – zaczynając od kanapki z pełnoziarnistego pieczywa zamiast hot doga. Nasza dieta nie jest bowiem już tylko kwestią wagi, tylko walki o produktywność i jasność myślenia za 20 lat.

