By dojść do takiego wniosku potrzeba było sprawdzić dokumenty dotyczące zdrowia około 425 tysięcy dorosłych osób. Na razie wykryto związek, ale nie bezpośrednie wynikanie – na to, jak tłumaczą autorzy badań – potrzeba kolejnych długotrwałych analiz. Na żylaki zwyczajowo najczęściej narzekają kobiety, ale problem dotyczy obojga płci. Osłabienie naczyń krwionośnych dotyka około jednej czwartej Amerykanów. Do tej pory rzadko jednak wiązano je z poważniejszymi zagrożeniami dla zdrowia. Zakrzepy to jednak już nie przelewki, w skrajnych przypadkach mogą być nawet śmiertelnie niebezpieczne. 

Do przeprowadzenia badań naukowcy z Tajwanu skorzystali z dokumentacji 14 lat programu Narodowego Ubezpieczenia Zdrowotnego od stycznia 2001. Podzielono badanych na dwie równe grupy: skarżących się na żylaki i nie mających tego problemu. W obu grupach zachowano proporcje płci (70% kobiet) oraz wieku, którego średnia wieku wynosiła 55 lat. Wynik? U osób z żylakami około pięciokrotnie więcej diagnozowano niebezpieczne zakrzepy w żyłach. Liczby pokazały także większe zagrożenie chorobą tętnic obwodowych oraz zatorem płucnym. 

- Pacjenci z żylakami powinni być dokładniej badani – przekonuje dr Shyueluen Chang, główny autor badań pracujący w Chang Gung Memorial Hospital w Taoyuan na Tajwanie. Wyniki grupy Changa nie są zupełną nowością, jednak jak twierdzi Gregory Piazza z Ginekologicznego Szpitala w Birgham, po raz pierwszy wykazano związek żylaków z chorobą tętnic obwodowych. Wcześniej zwracano uwagą na silne zagrożenie ze strony stanów zapalnych żył. 

Są jednak także krytycy przeprowadzonych badań. Dr Andriej L. Kindzelski z NHLBI  (National Heart, Lung and Blood Institute) przekonuje, że analizę przeprowadzono biorąc pod uwagę tylko osoby chore, tak więc nie można wyciągać z tego wniosków dla całej populacji. Przyznaje, że badania zwracają uwagę na związek żylaków z chorobami i zakrzepami, jednak skala tego powiązania wciąż pozostaje nieznana. 

Źródło: CNN