W ciągu prawie dekady nie urodził się tam ani jeden chłopiec. Lokalne władze w rozmowie z dziennikarzami potwierdzały, że sprawą już zainteresowali się naukowcy. Z pewnością będzie ona rozbudzać emocje genetyków, socjologów, antropologów i kto wie, może i innych specjalizacji.

Oczywiście w zawiązku z takim zjawiskiem wraca popularność ludowych przesądów, pojawia się także zainteresowanie paranaukami, medycyną alternatywną i innymi formami tłumaczenia, co tak naprawdę się stało.

Spróbujmy i my poszukać przyczyny. Szansa na chłopca to ½. Warto dodać, że urodzenie dziewczynki wcale nie determinuje płci następnych dzieci, ani ich potomstwa. Zatem można mówić o prawdopodobieństwie, które da się opisać następująco: ½ x ½ = (½)2 = ¼. W Miejscu Odrzańskim w ciągu niespełna dekady urodziło się 12 dzieci, tylko dziewczynki. Zatem równanie powinno wyglądać tak: (½)12 = 1/4096. Robi się coraz ciekawiej.

Wieś nie jest specjalnie wyjątkowa pod jakimkolwiek innym względem. Podobnych w Polsce i innych słowiańskich i bałtyckich krajach można znaleźć wiele. Jednak gdyby udało się znaleźć podobny fenomen w jakiejkolwiek innej, z pewnością trafiła by do mediów. Mieszka tam poniżej 300 osób, rocznie rodzi się średnio jedno dziecko. Dlatego właśnie ten fenomen jest tu tak mocno widoczny. Gdyby w Warszawie tego samego dnia urodziło się 12 dziewczynek raczej szybko pod rząd mogłyby przepaść wśród innych urodzeń.

- To już trwa od kilkudziesięciu lat - mówi Tomarz Golasz, szef miejscowej ochotniczej straży pożarnej, w rozmowie z Wirtualną Polską - Ja do wsi przyjechałem, wziąłem za żonę miejscową dziewczynę. Urodziły nam się dwie córki. Chciałbym mieć syna, ale to chyba nierealne.

Lokalny zastęp ochotniczej straży pożarnej tworzą same panie. Wójt gminy, do której należy miejscowość, zaproponował nawet nagrodę rodzinie, w której urodzi się chłopiec.

- Ze swojej strony postanowiłem nagrodzić rodziców pierwszego chłopca, który urodzi się w Miejscu Odrzańskim. Nie zdradzę dokładnie jak, zapewniam jednak, że upominek będzie atrakcyjny - mówi dziennikarzom WP.pl wójt gminy Cisek Rajmund Frischko.

Wracając do prawdopodobieństwa, według The Conversattion sprawa przypomina trochę granie na loterii i nakładający się na nią mechanizm psychologiczny. Ludzie mają tendencję do wyszukiwania związków nawet tam, gdzie ich nie ma. Kochamy nadawać zupełnie losowym zdarzeniom symboliczne znaczenia, dodatkowe konteksty. Prawdopodobnie odpowiedź, jaką prędzej, czy później usłyszymy od naukowców będzie brzmiała: „to po prostu kwestia losowego zrządzenia, paradoks oparty na przypadkowości, który nie jest anomalią, tylko jedną z możliwości. Rzadką, owszem, ale możliwą i zobaczcie – wydarzył się”.

No chyba, że z głębi osady ekipa reporterów badających to miejsce za kilka lat usłyszy dwa zdecydowane okrzyki: „Samiec, twój wróg”, oraz ”Kopernik była kobietą”. Tu zakończenie jednak dopisał już Janusz Machulski.