Pamiętam zapach fajki z wiśniowego drewna, którą delektował się mój dziadek. Kiedy poczułam ostatnio podobny aromat dobiegający z e-papierosa mojego znajomego, zaczęłam zastanawiać się, jak to się stało, że wapowanie coraz częściej zastępuje tradycyjne palenie. Przepytałam znajomych, przejrzałam internetowe fora i blogi palaczy w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: w czym tkwi sekret mody na elektroniczne papierosy?

Dlaczego wapowanie jest tak popularne?

Wapowanie wydaje się bardziej ekologiczne niż palenie – zamiast dymu wydziela się para wodna, a ulice, plaże, parki i całe nasze otoczenie nie są zaśmiecane przez niedopałki. Ich niezliczoną ilość możemy jedną prostą decyzją zamienić na coś o dłuższej żywotności. Wpisuje się to w modny ostatnio trend odwrotu od wszelkiego rodzaju jednorazówek. Ten trend to kwestia nie tylko ekologii, ale i ekonomii – wiele wskazuje na to, że chmurzenie jest łaskawsze dla portfela. Oczywiście to wszystko zależy od intensywności użytkowania, ale moje przypuszczenia potwierdzają rozmówcy na internetowych forach poświęconych e-paleniu.

Kolejną cechą e-papierosa, która może przyciągać użytkowników, jest jego wygląd. Jako społeczeństwo zwracamy coraz większą uwagę na kwestię estetyki. Designerskie e-papierosy przypominają eleganckie fifki, których używały niegdyś diwy szklanego ekranu, a kolorowe buteleczki z liquidami – lakiery do paznokci.

Ci znajomi, którzy przerzucili się na wapowanie, twierdzą jednak, że najważniejszy jest zapach. Udało  im się pozbyć dokuczliwego dymu papierosowego z mieszkania, ubrań i własnego ciała. Przestali czuć się skrępowani tym, że otoczenie odbiera ich jak osoby, od których zawsze czuć papierosy. Powtarzają, że jakość życia zmienia się diametralnie, kiedy człowiek zaczyna cieszyć się własnym zapachem.

Wapowanie/chmurzenie jako rytuał?

Zwolennicy klasycznego tytoniu twierdzą, że szelest analogowej paczki, błysk zapalniczki i pierwsze zaciągnięcie się to magiczny rytuał, którego nie da się niczym zastąpić. Podejrzewam jednak, że w chmurzeniu też jest jakaś rytualna magia, która daje poczucie sprawczości i zapanowania nad jakąś – nawet malutką – maszynerią. Takiego e-papierosa trzeba bowiem rozebrać na części pierwsze, zrozumieć, jak działa, nakarmić prądem i napoić liquidem niczym kultowe niegdyś tamagotchi. Można też pobawić się w domorosłego chemika i skomponować własny zestaw zapachowo-smakowy, w odpowiadających nam proporcjach, np. jabłkowo-wiśniowy (można nawet bawić się w mieszanie smaków e-papierosów tutaj )

Rytuały zmysłowe to coś, do czego bardzo mocno się przywiązujemy. Rozumiem to nawet ja, chociaż nigdy nie paliłam. Uwielbiam za to czytać książki i zawsze wydawało mi się, że szelest kartek, zapach papieru, przyjemny ciężar w dłoni i ulubiona, sfatygowana zakładka są nie do podrobienia. Kiedy kupiłam sobie czytnik e-booków, nowe rytuały szybko zastąpiły stare. Miłe w dotyku etui, delikatny dotyk klawiszy, możliwość wyboru oświetlenia i czcionki – i już nowy gadżet zaczął kojarzyć się z przyjemną chwilą tylko dla siebie. Czytnik ma jeszcze jedną zaletę. Kiedy mam go zawsze przy sobie, czuję się bezpiecznie, nie obawiam się, że nagle zabraknie mi czegoś, bez czego trudno funkcjonować. „Skończyły się papierosy, a do sklepu daleko” – to musi być równie irytujące dla palaczy jak: „jestem w podróży i nie mam nic do czytania”. Wszyscy nałogowcy na pewno wiedzą, o czym mówię.

Sekret mody na wapowanie? Bliższa ciału technologia

Last but not least – e-papieros lansuje się na nowoczesny, high-endowy gadżet, jeden z tych, w których technologia staje się najbardziej bliska człowiekowi, bo dotyczy jego ciała i zmysłów. Coraz częściej wykorzystujemy osiągnięcia techniczne do poprawienia naszego zdrowia, samopoczucia, doznań i jakości życia. Elektroniczna opaska na rękę monitoruje bilans energetyczny i fazy snu mojego kolegi. Przyjaciółka używa komputerka owulacyjnego, inna znajoma zastanawia się nad kupnem elektronicznego urządzenia do masażu. Wśród ekspertów na konferencji w Davos przeprowadzono ankietę dotyczącą rozwoju technologii. 76% ankietowanych uważa, że do 2025 roku uda się przeszczepić wątrobę wyprodukowaną na drukarce 3D.

Bohaterowie najnowszej powieści Jacka Dukaja, „Starość aksolotla”, ratując się przed końcem świata, przekopiowują swoje umysły w formie cyfrowej do sprzętów komputerowych. Uwięzieni w postaci robotów ludzie najbardziej tęsknią za wrażeniami zmysłowymi i cielesnością. Chociaż nie czują pożądania, naśladują stosunki płciowe. Nie potrzebują jeść ani pić, ale spotykają się w barach, żeby wznosić metalowymi palcami do metalowych ust puste kieliszki. Co jest ważniejsze dla współczesnego człowieka – zmysłowe rytuały czy technologia? E-papierosy to sprytne połączenie  jednego i drugiego – być może właśnie w tym tkwi przyczyna ich popularności.