Łapiesz infekcję, organizm broni się a po wygranej zapamiętuje obraz wroga i zwycięską taktykę. Tak w skrócie wygląda proces nabywania naturalnej odporności organizmu wobec patogenów. W brytyjskim badaniu  pokazującym skuteczność przeciwciał wytworzonych u rekonwalescentów z COVID-19 wynosi aż 83 proc. Sęk w tym, że dotyczy „starego” wariantu z początkowego etapu pandemii w Europie.

Na serwisie bioRxiv znalazł się preprint analogicznego w założeniach badania, ale sprawdzającego skuteczność naturalnych przeciwciał wobec wariantu z RPA, w którym doszło do mutacji (E484K, K417N) białka S (białka kolca), elementu, którym wirus atakuje komórki naszego ciała.

Południowoafrykański Krajowy Instytut Chorób Zakaźnych (NIFCD) przeprowadził eksperyment z wariantem 501Y.V2 na przeciwciałach z osocza 44 miejscowych rekonwalescentów. W obecności zmutowanego wirusa niemal połowa nie nastąpiła oczekiwana neutralizacja patogenu.

Badanie, co trzeba podkreślać, nie zostało zweryfikowane przez niezależnych ekspertów, nie zostało opublikowane jeszcze w żadnym naukowym czasopiśmie i przedstawia wyniki na relatywnie małej liczbie próbek osocza.

Choć nie jest to ocena skuteczności szczepionki, to i tak wyniki tego badania są powodem do niepokoju. Tym bardziej, że pojawiają się niepokojące informacje, że wariant z RPA dużo łatwiej zaraża on młodych ludzi, oraz że jest bardziej zaraźliwy. Choć nie wiadomo jeszcze jak wiele z 4 tys. powtórnych zakażeń rekonwalescentów w RPA  to skutek nowego wariantu, przypadki reinfekcji właśnie 501Y.V2 odnotowano w Brazylii.

Wariant 501Y.V2 zdołał dotrzeć też do kilkunastu krajów w Afryce, Azji i Europie. Polska chwilowo potwierdziła „tylko” obecność brytyjskiego wariantu B.1.1.7, który choć bardziej zaraźliwy, nie zwiastuje zmniejszenia skuteczności szczepionek, czy nawet efektu obronnego u ozdrowieńców. Co więcej, wiemy już, że środek firm BioNTech/Pfizer chroni przed tą odmianą. Co innego 501Y.V2, tu brak danych.

Amerykanie swoje doświadczenia z przeciwciałami z osocza ozdrowieńców i wariantem zawierającym E484K, jak i inne mutacje SARS-CoV-2 prowadzą m.in. w Seattle, w laboratoriach Fred Hutchinson Cancer Center. U nich także mutacja E484K „zneutralizowała” zdolność przeciwciał do zwalczania wirusa. Kolejnym krokiem będzie eksperyment z przeciwciałami stworzonymi przez szczepionkę. Jego wyniki poznamy za kilka tygodni. Jeżeli tu efekt będzie podobny, mamy kłopot.

Na tym etapie naukowcy spodziewają się, że skutkiem E484K będzie zmniejszenie skuteczności, ale jeszcze nie pełne anulowanie efektu szczepienia. Niestety, sam fakt, że wirus mutuje dosłownie na naszych oczach w tak krótkim odcinku czasu (kilku miesięcy), budzi obawy względem innych możliwych, nawet bardziej kłopotliwych zmian jego budowy genetycznej.

W brazylijskim Manaus wykryto i opisano wariant wirusa do złudzenia przypominający 501Y.V2, nazwany P.1. Jak czytamy w recenzji tego badania w magazynie „Sciencie”, jego autorzy wskazują na możliwość, że nowy wariant jest odporny na przeciwciała które wytworzyły ciała ozdrowieńców wcześniejszego ataku wirusa w Manaus.

Podobnie jak wariant brytyjski, P.1 zaczął krążyć po świecie. Japoński Krajowy Instytut Chorób Zakaźnych (NIID) 12 stycznia ogłosił wykrycie wirusa z Brazylii u 4 osób podróżujących z brazylijskiego stanu Amazonas (Manaus jest jego stolicą) do Japonii. Zatrzymano je 2 stycznia na lotnisku w Tokio. Według NIID wariant ten zawiera niesławną mutację E484K.