W najtrudniejszym momencie pandemii, gdy władze domagały się od nas niemal kompletnej izolacji od świata zewnętrznego, miejsca w których odpoczywamy i jemy, stały się też miejscem pracy, nauki i ćwiczeń fizycznych.

Zważywszy, że większość z nas zapewne nie narzeka na nadmierny metraż, upychanie wszystkich koniecznych, często nowych funkcji naszych domów, pod jego jednym dachem wymagało pewnej ekwilibrystyki, żeby nie powiedzieć poświęceń.

Kate Watson-Smyth z serwisu Mad About The House zwróciła uwagę, że wielu ludzi pierwszy raz właśnie podczas pandemii stanęło wobec konieczności podejmowania zasadniczych decyzji dotyczących projektowania własnego otoczenia. Choćby tak dziwnych, jak szukanie sposobu, by ze stolika do kawy zrobić biurko.

Z czasem ograniczenia poluzowano i zaczęto ”wypuszczać” ludzi z domów, ale skutki tych kilku miesięcy przymusowego aresztu domowego zmieniły nasze postrzeganie samej koncepcji mieszkania. I dlatego wpłyną na przyszłe trendy wnętrzarskie, jak tworzenie wyraźnych stref rozdzielających miejsce do pracy od miejsca do zabawy czy stosowanie dających się łatwo odkażać materiałów.

Elastyczność

Ludzie pod wpływem pandemii uczą się tego, co Polacy skutecznie trenowali przez większą część PRL-u. Jak w 9-metrowym pokoju dziecka upchnąć stół, szafki, łóżko i jeszcze kawałek odsłoniętej podłogi. Nikt nie wieszczy powrotu słynnych meblościanek z wbudowanymi dodatkami, ale generalnie koncepcja wielofunkcyjnych mebli bardzo zyskała na popularności.

Nasze domy muszą móc zgodnie z potrzebą chwili niczym transformer zmienić się z jednej formy w drugą. Z domu do odpoczynku w dom do pracy albo nauki szkolnej. A do tego musi cały czas wyglądać na tyle dobrze, żeby w czasie telekonferencji nie było wstydu pokazać, co mamy za plecami.

- W trakcie pandemii ponad 60 proc. Polaków pracowało z domu – powiedziała serwisowi Business Insider Nell Przybylska z Fundacji Digital Poland dodając, że telepraca będzie powszechniejsza niż przed pandemią.

- Na pewno jednak kilka ostatnich miesięcy było przełomem w kwestii postrzegania telepracy. Pracodawcy przekonali się, że brak fizycznej obecności pracownika w biurze nie musi wpływać negatywnie na jakość wykonywania obowiązków. Wcześniej to była silna bariera psychologiczna, która teraz została przełamana – podsumowuje Przybylska.

Skoro przełamali się szefowie, to część pracowników na pewno będzie chciała skorzystać z tej nowej opcji. Jak więc sprawić, że jeden pokój może pełnić kilka funkcji? Według Lucy St George, założycielki sklepu z wyposażeniem dla domu Rockett St George, kluczem jest nauczyć się wykorzystywać mądrze całą przestrzeń w swoim otoczeniu.

- Dom musi być dobrze zorganizowany, wyglądając przy tym nadal szykownie – przekonuje. Każdy domownik musi mieć możliwość wyjęcia i używania w ciągu dnia potrzebnych mu przedmiotów, a potem ponownego schowania ich tak, by nie zaburzać funkcjonowania w tym samym miejscu innym. Warto rozważyć postawienie w domu ławy ze schowkiem, rozkładanych biurek czy przypominających drabiny półek, w których można ukryć blat stolika do pracy, na którym zmieści się laptop.