Na igrzyskach w Sztokholmie w 1912 roku po raz pierwszy wykorzystano narzędzia elektroniczne do pomiaru czasu sprinterów i pływaków. Ówczesna aparatura pozwalała na podanie wyniku z dokładnością do 0,01 sekundy, a pracę urządzenia wspomagał jeszcze fotograf, który zdjęcie robił dokładnie w momencie mijania przez zawodnika linii mety. Wtedy uchodziło to za szczyt nowoczesności. Dziś takie metody wykorzystywane są w szkolnych zawodach sportowych. Porównywanie narzędzi pomiaru sprzed stu lat z tymi, którymi dysponowali sędziowie podczas ubiegłorocznych igrzysk olimpijskich w Londynie, to jak zestawianie ze sobą maszyny latającej Leonarda da Vinci i najnowszego Airbusa A380.

–  BYŁ AUT! – ŻARTUJESZ?

Kto choć raz oglądał mecz tenisowy w telewizji, był zapewne świadkiem podobnej dyskusji gracza z sędzią. W sporcie, w którym o zwycięstwie decydują milimetry, a piłka porusza się z prędkością najnowszego modelu ferrari, nietrudno o sędziowską pomyłkę. Przez wiele lat to arbiter główny rozstrzygał wszelkie sporne sytuacje, lecz z czasem nawet jego autorytet przestał wystarczać. W 2006 roku w finale Pucharu Davisa sędziowie po raz pierwszy skorzystali z pomocy elektroniki. Działanie systemu Hawk-Eye (czyli Jastrzębiego Oka) opiera się na obrazie rejestrowanym przez sześć bardzo precyzyjnych kamer, rozmieszczonych w różnych miejscach kortu. Hawk-Eye pozwala na odtworzenie wirtualnego obrazu kortu z zaznaczonym torem lotu piłki, w przybliżeniu do 2 milimetrów!

Według obowiązujących dzisiaj przepisów każdy zawodnik może rzucić sędziemu wyzwanie (ang. challenge) trzy razy w secie i jeden dodatkowo podczas ewentualnego tie-breaku. To oznacza, że za każdym razem, gdy nie zgadza się z decyzją arbitra, może poprosić o zweryfikowanie decyzji za pomocą systemu elektronicznego. Od kilku lat mówi się o wprowadzeniu elektronicznej weryfikacji pracy sędziów w piłce nożnej. Jeżeli można podać w wątpliwość dokładność wzroku sędziego tenisowego, którego od piłki dzieli zaledwie kilka metrów, to co powiedzieć o piłkarskim arbitrze, który w wielu przypadkach musi oceniać sytuację odległą nawet o kilkanaście metrów? Alternatywą dla piłkarskiej edycji angielskiego systemu ma być kolejna technologia nazwana GoalRef. Wymyślony przez duńskich specjalistów system składa się z piłki naszpikowanej elektroniką i kilku czujników umieszczonych na bramce. Specjalny zegarek na ręku sędziego ma wyświetlać informację o tym, czy piłka po strzale przekroczyła linię bramkową, czy nie. Dzięki nowym technologiom prawdopodobnie nie będziemy już świadkami tak kuriozalnych sytuacji jak ta z meczu Ukrainy z Anglią podczas Euro 2012.

TRENER WIE WSZYSTKO

Przy obecnym zaawansowaniu sprzętu służącego do badania dyspozycji zawodników trenerzy wiedzą o swoich podopiecznych prawie wszystko. Jednym z gadżetów, który pomaga im w pracy, jest koszulka Under Armour E39. Strój – dzięki wbudowanemu sensorowi – podaje praktycznie wszystkie niezbędne informacje: ilość spalonych kalorii, tętno, szybkość biegu zawodnika, a nawet obciążenia i wydajność poszczególnych mięśni. Idealnym przykładem są też interaktywne korki piłkarskie marki Adidas. Model Predator z modułem miCoach ma wbudowany w podeszwę buta czip, który rejestruje wszystkie ruchy zawodnika. Po meczu lub treningu, w ciągu zaledwie paru minut, trener może dowiedzieć się, ile przebiegł jego podopieczny, jak często podawał, i jaką siłę miały jego strzały. To właśnie dzięki takim wynalazkom trenerzy są w stanie dopasować poziom i rodzaj treningu indywidualnie do każdego zawodnika. Tymczasem największa rewolucja dokonała się nie na lądzie, lecz w wodzie. Podczas igrzysk olimpijskich w Sydney (2000) po raz pierwszy zawodnicy stanęli na słupkach startowych w „skórach rekina”.