Kiedy nadszedł czas południowej modlitwy i rozległ się głos muezina, powstali paziowie i służący cesarza, a wraz z nim jego nauczyciel, pewien Sycylijczyk, z którym czytał wszystkie rozdziały „Logiki” Arystotelesa, i wznieśli modlitwę, gdyż wszyscy byli muzułmanami – opisuje świtę Fryderyka II Hohenstaufa Maria Rosa Menocal w książce „Ozdoba świata”. Do dziś władca, w którego żyłach płynęła krew normańska, szwabska, lotaryńska i burgundzka, pozostaje postacią zagadkową. W swoich czasach płynął pod prąd. Jak mógł nie dziwić cesarz rzymski, który prowadził dwór na podobieństwo sułtanów? Czy mógł nie irytować król, który chodził w saraceńskich szatach w otoczeniu tancerek? Czyż nie budził zgorszenia chrześcijański władca, utrzymujący harem? A przecież Magna Curia – ekscentryczny dwór cesarski w Palermo – był jednocześnie jednym z najbardziej światłych ośrodków XIII-wiecznej Europy. Zaś nić zrozumienia ze światem muzułmańskim zaowocowała bezkrwawym odzyskaniem przez chrześcijan Jerozolimy, do której Fryderyk II wkroczył 17 marca 1229 r. Kochano go i nienawidzono. Dla papieży był Antychrystem. Dla wielu poddanych – władcą doskonałym.

Niemal od chwili poczęcia Fryderykowi towarzyszyły liczne przepowiednie, najczęściej negatywne. Skąd się wzięły? Zapewne z faktu, że jako syn dziedziców Sycylii i Niemiec był zagrożeniem dla pozycji papiestwa w Italii. Już w momencie kiedy Konstancja, córka króla Sycylii Rogera II, poślubiła przyszłego cesarza Henryka VI, papież Urban III zaczął poważnie obawiać się ich przyszłego potomka. Matka Fryderyka, która w chwili porodu miała 40 lat, musiała zmierzyć się z licznymi plotkami, podważającymi jej macierzyństwo. Dlatego postanowiła urodzić syna w miejscu publicznym. Jak podaje włoski mediewista M. Macconi, syn cesarzowej przyszedł na świat w dzień Bożego Narodzenia 1194 r. w namiocie ustawionym na rynku w mieście Jesi, nieopodal Ankony. Aby stłumić ostatnie głosy niedowiarków, na dowód własnego macierzyństwa Konstancja ukazała tłumowi swoje pełne pokarmu piersi...

Żagiew ognista

Jednak co naprawdę czuła, biorąc w objęcia niemowlę? Czy przypominała sobie wówczas krążące wokół wrogie proroctwa, że to „syn Złego”? A może nawet zapamiętała własny sen? Zawierał przepowiednię, że Konstancja porodzi „żagiew ognistą, pochodnię końca świata”... Niebawem po urodzeniu Fryderyka matka oddała go na wychowanie obcej kobiecie, jednej z dwórek. Sama zajęła się sprawami cesarstwa i swojej własnej ojcowizny, Królestwa Sycylii. Czyż mogła wówczas przewidzieć, że Fryderyk nigdy nie odczuje matczynej miłości i będzie mu jej brakowało przez całe późniejsze życie? Ojciec Fryderyka planował, że syn obejmie po nim schedę w Niemczech. Widział go jednak tylko dwa razy – przy narodzinach i chrzcie, bowiem kiedy syn miał zaledwie trzy lata, cesarz zmarł. Choć Henryk VI zapewnił Fryderykowi obietnicę wyboru na króla Niemiec, wskutek rozruchów chłopiec nie mógł dotrzeć na koronację do Akwizgranu. W tej sytuacji Konstancja sprowadziła syna na swój dwór w Palermo, aby zapewnić mu sukcesję na Sycylii. W dzień Zielonych Świątek 1198 r. czteroletni chłopiec został koronowany na króla Sycylii. Kilka miesięcy później umarła Konstancja, a mały Fryderyk został przedmiotem intryg własnych dworzan, papieża i książąt niemieckich. Osierocony Fryderyk został podopiecznym Innocentego III, jednego z najwybitniejszych papieży, który był panem lennym Królestwa Sycylii. Chłopiec nie miał jednak szczęśliwego dzieciństwa. Ledwo nauczył się rozumieć dorosłych, usłyszał, że jest „cesarzem końca świata” i „Antychrystem”. W wieku kilkunastu lat oglądał zdradę, rzadko – oddanie i wierność. Skazany na brak miłości a wrzucony w wir wielkiej polityki, ufał tylko samemu sobie. Jak pisał o nim pewien Anonim: „Trzeba natychmiast i nie ociągając się, okazywać mu posłuszeństwo, bowiem sam odróżnia wiernych od wiarołomnych, dobrych od złych”. A poza tym chłonął też kosmopolityczną kulturę Sycylii.

Ziemia obiecana czy piekło

 


Roger II – dziadek Fryderyka II i wspaniały król sycylijski – był potomkiem normańskich wikingów, który zakochał się w kulturze Greków i Saracenów. To on przygotował podwaliny pod złoty okres, jaki stanowiły dla Sycylii rządy jego wnuka. To Roger II sprowadził na wyspę wielu uczonych muzułmańskich, którzy tłumaczyli dzieła wielkich Greków i tworzyli własne. Ale również sama Sycylia przesiąknęła różnorodną historią ludzkości. Wyspą rządzili już wszak Fenicjanie, Grecy, Kartagińczycy, Rzymianie, Wandalowie, Grecy z Konstantynopola, Arabowie i Normanowie... W takim miejscu wychowywał się Fryderyk II. Umiał porozumiewać się w sześciu językach: sycylijskim, arabskim, niemieckim, francuskim, greckim i po łacinie. W swojej kancelarii utworzył wydział, zajmujący się tylko i wyłącznie sprawami arabskimi. Do „filoislamskiego” Królestwa Sycylii dotarli najwybitniejsi przedstawiciele świata nauki. Z Toledo w Hiszpanii przybył Michael Szkot – wybitny tłumacz tekstów arabskich i hebrajskich, astrolog i medyk. Z Antiochii Teodor, interpretator tekstów z dziedziny medycyny i higieny.

Z kolei Leonardo Fibonacci, który zrewolucjonizował zapis matematyczny w Europie, podarował władcy drugie wydanie swojego wielkiego dzieła „Liber abaci”. Mówi się nawet, że to Fryderyk wprowadził zero do arytmetyki! Był też... utalentowanym poetą. Jest uważany za jednego z założycieli tzw. poetyckiej szkoły sycylijskiej. Zaś doceniając rolę nauki, w 1224 r. ufundował uniwersytet w Neapolu (obecnie noszący jego imię). Nic dziwnego, że Mikołaj z Bari – największy apologeta władcy – pisał: „On jest dostojną szlachetnością, przykładem dla całego ziemskiego kręgu, ozdobą rodzaju ludzkiego, światłem obyczajów i początkiem wszelkiej sprawiedliwości (…) we wszystkim pomazaniec. Kto da mi oglądać jego oblicze anielskie, słuchać jego mądrości wszelki rozum przewyższającej?”. Nie wszyscy podzielali to zdanie. Dante w „Boskiej komedii” umieścił Fryderyka II w piekle jako jednego z heretyków, których dusze płoną w grobowcach. Dlaczego? Pewnie przez Lucerę, nieopodal Foggi.

To miasto, sporych rozmiarów jak na średniowiecze, zamieszkiwało 20 tys. Saracenów. Otrzymali pełną swobodę wyznania i administracji, wybudowali w mieście wiele meczetów. Dzięki temu Fryderyk zyskał ślepo oddanych żołnierzy (dopiero po upadku Hohenstaufów Andegawenowie miasto zburzyli, a muzułmańskich mieszkańców wymordowali). Czyż mogły nie szokować muzułmańskie wojska cesarza rzymskiego Fryderyka, które najeżdżały posiadłości papieskie i miast północnej Italii?

Cud mniemany?

Stupor mundi, cud świata – tak o Fryderyku II mówili poddani i arabscy przyjaciele. Jego osobowość oraz naukowe otoczenie, w jakim przebywał, sprawiały, że na przekór epoce nie dawał wiary sprawom, których istnienia ówczesna wiedza nie była w stanie dowieść. Walczył z szarlatanami, starał się wprowadzić normy we współczesnej mu medycynie, doprowadzając do rozdzielenia zawodów lekarza oraz farmaceuty. Jednak z drugiej strony był też autorem bulwersujących dzisiaj doświadczeń. Kronikarz włoski Salimbene z Parmy opisał liczne eksperymenty Fryderyka, m.in. sekcje zwłok czy poszukiwanie pierwotnego języka. Ten drugi eksperyment, zwany deprywacyjnym, wzbudza obecnie największe kontrowersje. Dzieci, pozbawione opieki rodziców, dorastały w otoczeniu, w którym nie wypowiadano żadnych słów. Fryderyk poszukiwał najstarszego języka, pragnąc dowiedzieć się, czy dzieci będą rozmawiały po arabsku, grecku, łacinie, a może w jeszcze innym języku. Tymczasem wychowywane bez słów dzieci opracowywały własny system porozumiewania, polegający na klaskaniu, gestykulacji i mimice. Sam Fryderyk zgłębiał też tajniki sokolnictwa. Za jego sprawą do Europy sprowadzono ponadto egzotyczne zwierzęta – żyrafy, gepardy, lwy, słonie i antylopy – które trafiły na dwory władców.

Wszelkie ekstrawagancje Fryderyka II nie zmieniały faktu, że siła jego państwa leżała w prawie i sprawiedliwości, które stanowił. Pouczał urzędników, aby postępowali według tego, co jest commodum et utilitas, czyli „korzystne i użyteczne”. Poczucie sprawiedliwości władcy ilustrują jego Konstytucje melfickie, które wprowadziły nowoczesne, jak na owe czasy, reformy. Fryderyk II nie pozwolił krzywdzić ani muzułmanów, ani żydów, którym nadał odrębne sądownictwo. Był tolerancyjny, ale odszczepieńców od własnej wiary traktował z surowością godną papieża. Jednak i to nie zjednało mu sympatii Rzymu.

Głowa pełna imion bluźnierczych

„Przyjrzyjcie się głowie, środkowi oraz końcowi tej bestii, Fryderyka, tak zwanego cesarza”,która „pełna imion bluźnierczych, srożąc się niedźwiedzimi łapami i lwią paszczą, resztą członków do pantery podobna, usta swe otwiera do bluźnierstw przeciwko Bogu”. Tak z czasem wypowiadali się o władcy z Palermo papieże, w szczególności Grzegorz IX. Już za życia ojca Fryderyka II papiestwo obawiało się połączenia Sycylii i Niemiec. Stanowiłoby to zbyt duże zagrożenie dla Państwa Kościelnego, które zostałoby otoczone przez posiadłości cesarskie. Jednak dzięki protekcji swojego opiekuna papieża Innocentego III (jedynego przychylnego Hohenstaufowi) król Sycylii Fryderyk II został koronowany w 1212 r. na tzw. króla rzymskiego (a co za tym idzie: władcę Niemiec). Najpierw w Moguncji, a w 1215 r. ponownie, tym razem już w Akwizgranie. Wówczas to Fryderyk II zobowiązał się do odbycia krucjaty na Bliski Wschód, co przyniosło mu tytuł cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego, otrzymany w 1220 r. Miał być narzędziem w rękach papieży. Uległym, wiernym papiestwu. Okazało się inaczej.

Podjął próbę opanowania północnej Italii i nie spieszył się z wyprawą do Ziemi Świętej. Dążył do zbudowania imperium, sięgającego tradycjami do czasów Rzymu. Innocenty III umiał być cierpliwy, ale jego następca Grzegorz IX już nie. Pomiędzy cesarzem a papieżem wybuchł konflikt, który przerodził się w prawdziwą wojnę. Dla Grzegorza IX Hohenstauf był „ochrzczonym sułtanem” lub „emirem”. Epitety te, dla jednych wyraz największej obrazy wobec Fryderyka, przydawały mu uznania w oczach jego arabskich przyjaciół. Cesarz nie zrobił sobie z nich wrogów nawet wówczas, gdy (jak podaje wybitny brytyjski historyk Steven Runciman) dotarły do nich przypisywane cesarzowi słowa, że Mojżesz, Chrystus i Mahomet byli jednakowymi oszustami.

Dziwna krucjata

 

„Niechaj wie Wasza Świątobliwość, że w sobotę dnia siedemnastego miesiąca marca weszliśmy do świętego miasta Jerozolimy wśród ogromnej radości wojska chrześcijańskiego i Grób Boga żywego jako cesarz katolicki ze czcią odwiedziliśmy, a w następną niedzielę koronę tam nosiliśmy na cześć i chwałę najwyższego Króla”. Tak w liście skierowanym do Grzegorza IX (przytoczonym przez J. Hauzińskiego, znawcę polityki wschodniej Fryderyka II) cesarz radował się z odzyskania Świętego Miasta. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że papież wcześniej obłożył cesarza klątwą! Jak do tego doszło? Al-Kamil Al-Malik, sułtan Egiptu, należał do wybitnych władców muzułmańskiego Bliskiego Wschodu. Z jednej strony to wielki wojownik, który odparł dwie krucjaty. Z drugiej zaś miłośnik dialogu: za przyjaciela miał Fryderyka II, poznał też św. Franciszka z Asyżu. Od kiedy wielki poprzednik Al-Malika Saladyn odebrał chrześcijanom Jerozolimę, krzyżowcy bezskutecznie próbowali ją odzyskać…

Cesarzowi nie spieszyło się na Wschód. Dopiero kiedy w 1225 r. poślubił Jolantę z Brienne, następczynię tronu Królestwa Jerozolimskiego, perspektywa wyprawy krzyżowej stała się bardziej realna. Jednak mogła ona być atrakcyjna dla cesarza nie z powodu militarnego, lecz jedynie pokojowego. Ewentualny atak na Egipt pociągnąłby za sobą utratę wielkiego przyjaciela na Wschodzie. Dlatego krucjata Fryderyka różniła się od wszystkich innych. Była to wyprawa, która stała się dyskusją dwóch światów – chrześcijańskiego i muzułmańskiego – jeszcze na długo przed wypłynięciem okrętów z sycylijskiej Messyny. Tych przeciągających się przygotowań nie wytrzymał papież Grzegorz IX. W 1227 roku ekskomunikował Fryderyka II za uchylanie się od wypełnienia ślubów krucjatowych.

Cesarz przez pięć miesięcy negocjował z sułtanem Egiptu możliwość odzyskania Jerozolimy. W końcu udało mu się. Al-Malik oddał chrześcijanom Święte Miasto wraz z Betlejem oraz Nazaretem (bez miejsc świętych dla islamu oraz z zakazem budowy umocnień wokół miasta). Był to niewątpliwy sukces, bez precedensu w historii. I co ważniejsze, Fryderyk dokonał tego bez poparcia papieża, a właściwie jemu wbrew. I to dzięki umiłowaniu dialogu z islamem! Ówcześni kronikarze arabscy Ibn Wasil i Sibt ibn al-Dżawzi przekazali, że Fryderyk podczas pobytu w Jerozolimie wielokrotnie wyrażał podziw i sympatię wobec islamu i jego obyczajów. Jednocześnie w stosunku do Kościoła, przez który w owym czasie był wyklęty, okazywał zawziętość i pogardę. Nic dziwnego, skoro patriarcha jerozolimski mówił o odzyskaniu Jerozolimy, Betlejem i Nazaretu: „Marna część, uzyskana nędznym upokorzeniem”! A templariusze (inspirowani przez papieża Grzegorza IX) zwrócili się do sułtana z ofertą pomocy w usunięciu cesarza. Al-Malik z niej nie skorzystał, co więcej – przekazał treść propozycji rycerzy zakonnych Fryderykowi. Władców Zachodu i Wschodu faktycznie łączyła chyba przyjaźń.

Prawo do miłości


„Miał rude włosy, łysiał i był krótkowzroczny. Jeśli byłby niewolnikiem, nie byłby wart 200 dirhem”. W ten sposób zapamiętał Fryderyka II kronikarz arabski Sibt ibn al-Dżawzi, notabene pozostawiając nam jedyny opis wyglądu cesarza. Ale ten władca niezbyt piękny i nieznający z dzieciństwa uczucia miłości wszedł w wiele związków. Jego pierwsza żona Konstancja Aragońska została wskazana przez papieża. Poślubił ją w wieku niecałych 15 lat. Ona miała 30. Młody Fryderyk widział w niej matkę, której zawsze mu brakowało. Przywiązał się do niej, a ich związek dał mu syna Henryka, który później został królem Sycylii i Niemiec. Kolejne mariaże – zarówno drugi z Jolantą (przyniosła mu prawa do Królestwa Jerozolimskiego oraz syna Konrada, w którym Fryderyk upatrywał następcę), jak i trzeci z Izabelą (córką króla Anglii) – były typowymi małżeństwami politycznymi. Prawdziwą miłość dała mu włoska szlachcianka Bianca Lancia. Przez wiele lat była jego kochanką. Ale dopiero gdy umierała, Fryderyk zawarł z nią ślub. W ten sposób legitymizował prawa dzieci z tego związku. Ich syn Manfred został później królem Sycylii.

Fryderyk mógł być zadowolony z tego, co osiągnął. Ale jednej kwestii nie mógł doprowadzić do końca. Z powodu braku poparcia ze strony kolejnych papieży nie udało mu się uporządkować spraw w Rzeszy i w północnej Italii (gdzie trwała walka między sprzyjającymi papieżowi gwelfami a procesarskimi gibelinami). Jego marzenie o odnowieniu cesarstwa rzymskiego nie szło w parze z interesami papiestwa i północnych komun włoskich. Trzy razy był ekskomunikowany: dwukrotnie przez Grzegorza IX (1227 i 1239 r.) i raz przez Innocentego IV (1245 r.). Papiestwo nigdy nie zapomniało o upokorzeniach, zadanych przez państwo Hohenstaufów na Sycylii. Po śmierci Fryderyka II (1250 r.) papież postanowił przekazać opróżnione – jego zdaniem – lenno sycylijskie bratu króla Francji Karolowi Andegaweńskiemu. W walce z nim poległ najpierw wspomniany Manfred, a później Konradyn, wnuk Fryderyka II. Uniwersalistyczne plany Hohenstaufów nie zostały zrealizowane. A upadek rodu Fryderyka II na Sycylii odwlókł zjednoczenie Italii o ponad 600 lat.