Rafael Santi to jeden z największych artystów włoskiego Renesansu. Jego fresk „Szkoła Ateńska” – z postaciami starożytnych myślicieli Platona i Heraklita mającymi jednak twarze Leonarda da Vinci i Michała Anioła – podziwiają w apartamentach papieskich w Watykanie miliony ludzi. W dziejach spuścizny po tym geniuszu z przełomu XV i XVI wieku jest też ważny wątek polski. Jeden z obrazów Rafaela, „Portret młodzieńca”, znajdował się wraz z „Damą z gronostajem” Leonarda i „Krajobrazem z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta w kolekcji Czartoryskich, zrabowanej podczas II wojny światowej przez Niemców. Dwa pozostałe dzieła udało się Polsce odzyskać, malowidło Rafaela zaginęło. Do dziś tropią je poszukiwacze skarbów, sprawdzając dziesiątki poszlak. Szacuje się, że „Portret młodzieńca” wart jest, bagatela, sto milionów dolarów.

Przedwczesna śmierć

Postać Rafaela do dziś budzi emocje. Geniusz zmarł w Rzymie w roku 1520, mając zaledwie 37 lat, po utrzymujących się ponad dwa tygodnie słabościach. Jedni badacze wskazywali na wyczerpanie pracą, inni mówili o syfilisie, zapaleniu płuc lub gorączce prosówkowej (podobnie jak wieki później w przypadku śmierci Mozarta). Tak czy inaczej geniusza pochowano w Rzymie z niezwykłą pompą. Hołd oddał mu nawet papież, jego szczodry mecenas. Miejsce spoczynku było bardzo symboliczne: antyczny rzymski Panteon! „W testamencie napisał, że chce spocząć w Panteonie, w zamian za co ofiarowuje parafii Matki Bożej od Męczenników swój dom przy ul. Coronari. Tak też się stało. Wiele wskazuje jednak na to, że były także inne przesłanki decyzji rzymian o pochówku Santiego w Panteonie. Jak pisał jego biograf Giorgio Vasari w swoich »Żywotach najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów«, wydanych już w 1550 roku, pamiętano o tym, że Santi urodził się 6 kwietnia 1483, zmarł zaś również w dniu 6 kwietnia 1520 roku. W obu wypadkach był to Wielki Piątek. Ten fakt, w połączeniu ze wspaniałym dorobkiem artystycznym tego artysty, pozwolił Vasariemu nazwać go bogiem sztuki! Jako takiego po jego śmierci opłakiwali go też najwybitniejsi ówcześni poeci włoscy” – pisze prof. Franciszek Ziejka w pracy „Panteony narodowe w Europie”.

W XVII wieku w Rzymie zaczęto pokazywać czaszkę wydobytą rzekomo z miejsca pochówku Rafaela. Wielu jednak powątpiewało w jej autentyczność, dlatego decyzją papieża grób ekshumowano w 1833 roku. Znaleziono tam w trumnie szkielet artysty – i to wraz z czaszką. Na pamiątkę wykonano jej gipsowy odlew. Po latach pojawiły się jednak kolejne wątpliwości: czy to na pewno była trumna Rafaela, a nie jednego z jego uczniów, których pogrzebano obok mistrza?

Czyja to czaszka?

Teraz sprawę postanowili ostatecznie wyjaśnić naukowcy z Uniwersytetu Tor Vergata w Rzymie, w tym specjaliści od antropologii sądowej i nauk kryminalistycznych. Na podstawie odlewu czaszki przygotowali trójwymiarową rekonstrukcję twarzy i porównali z portretami artysty z epoki. To miało rozwiązać zagadkę autentyczności szczątków. 

Udało się. „Po raz pierwszy mamy konkretne dowody na to, że szkielet ekshumowany w 1833 roku należał do Rafaela” – powiedział ekspert od biologii molekularnej prof. Mattia Falconi. Jak stwierdził, zrekonstruowana twarz nie przypomina żadnego z uczniów pochowanych u boku mistrza, a trudno zakładać, by pogrzebano tam kogoś zupełnie nieznajomego tak przypominającego Santiego. Co ciekawe, porównując rekonstrukcję 3D i autoportret Rafaela naukowcy odkryli, że geniusz chciał poprawić swój wygląd niczym dzisiejsi mistrzowie Photoshopa: mianowicie wyraźnie próbował nadać bardziej wdzięczny kształt swojemu dość wydatnemu nosowi. Nic dziwnego, żył bowiem w czasach, gdy obsesyjnie poszukiwano wyidealizowanego piękna. „Wiemy, że Rafael często malował siebie młodszego niż w rzeczywistości, a ten model 3D pozwala nam zobaczyć go takim, jakim był naprawdę” – stwierdza ekspert.

Potwierdzenie, że konkretna czaszka i szkielet należą do Rafaela, otworzy drogę do dalszej analizy szczątków. Mogłaby ona wyjaśnić największą zagadkę: dlaczego geniusz umarł tak młodo? Ostatnio przychylano się do wersji, że zawinił błąd lekarski: praktyka upuszczania krwi przy zapaleniu płuc. Niestety, powtórna ekshumacja póki co została wstrzymana ze względu na pandemię koronawirusa.