1. Kocia karma o smaku myszy

Ten problem pojawia się w formie żartu z producentów kociego jedzenia. Ci jednak z uporem godnym podziwu udają, że nie słyszą. Tajemnicza sprawa. Być może chodzi o kwestie marketingowe: skoro byłaby kocia karma o smaku myszy, to może powinny być też psie chrupki o smaku kota? Ten łańcuch mógłby się niebezpiecznie rozciągnąć np. do wynalezienia karmy o smaku ludzi. Dla rekinów rzecz jasna.

2. Szczepionka na próchnicę


Mawiamy, że Panu Bogu nie udały się dwie rzeczy: starość i zęby. Czy to dobrze, żeby stulatek wyglądał jak student – to kwestia do dyskusji. Jednak żeby w epoce szczepionek na niemal wszystko zęby wciąż nam się psuły i bolały, to skandal. Ciekawe, czy faktycznie jesteśmy wobec próchnicy bezradni, czy też padamy ofiarą ogólnoświatowego spisku dentystów...

3. Samochód bez skrzyni biegów


W dyskusji „lepszy manual czy automat” pomija się zupełnie żenujący wątek istnienia skrzyń biegów w ogóle. Skrzynia bowiem nie jest po to, by kogokolwiek dopieszczać, lecz stanowi dowód nieudolności konstruktorów. Po prostu silnik spalinowy jest w swojej zasadzie działania tak beznadziejnie nieefektywny, że bez przełożeń w skrzyni nie dałoby się normalnie jeździć. Od skonstruowania pierwszych aut dawno minęło sto lat, a skrzynie jak były, tak są. Nie dość, że zwiększają wagę samochodu i jego cenę, to jeszcze się psują.

4. Błyskawiczna suszarka do włosów


Trudno zrozumieć, dlaczego do dziś nie udało się przyspieszyć procesu suszenia włosów po kąpieli. Te kilka zaoszczędzonych minut o poranku pozwoliłoby wielu osobom zdążyć na czas do pracy. Tymczasem współczesne suszarki pracują może ciszej niż stare i są od nich mniej energochłonne, lecz suszenie wciąż trwa tak samo długo. Czy nie dałoby się zaprojektować suszarki pracującej szybko jak kuchenka mikrofalowa, lecz nie niszczącej włosów?

5. Żarówki, które się nie przepalają


To prawda, że współczesne żarówki są oszczędne i palą się dłużej niż kiedyś, jednak w końcu się przepalają. Jak pokazuje praktyka, dzieje się tak akurat w chwili, gdy w domu nie ma żadnej zapasowej, jest noc, święta, a wszystkie sklepy już zamknięte.

6. Osobisty tłumacz


Za tym wynalazkiem powinny optować kraje żyjące z turystyki. Ileż osób boi się wyjechać za granicę, bo „jak ja się tam dogadam?”. Elektroniczny tłumacz symultaniczny mógłby znaleźć się na wyposażeniu telefonów komórkowych i za pośrednictwem bezprzewodowej słuchawki umożliwiać nam rozumienie, co też mówi do nas sprzedawca tureckich dywanów na targu w Izmirze. Tenże sprzedawca też oczywiście miałby tłumacza w swoim telefonie.

7. Natychmiastowy system operacyjny


Mało kto zwraca uwagę na fakt, że komputery – mimo że takie nowoczesne – są najwolniej działającymi urządzeniami na świecie. Kiedyś trzeba było czekać minutę–dwie, aż nagrzeją się lampy w telewizorze. Dziś, w XXI wieku, po naciśnięciu przełącznika „on” w komputerze trzeba czekać nawet dłużej, by sprawdzić e-maila. Skandal!

8. Tkaniny, które się nie brudzą


Nie chcemy, by ludzie przestali prać ubrania, ale w niektórych sytuacjach zawsze czyste tkaniny bardzo by się przydały. Choćby jako strój do założenia na dziecięce przyjęcia – rodzice przestaliby się martwić, że ich latorośl w najmniej odpowiednim momencie wyleje na siebie sok. Flagi łopoczące na dachach urzędów przestałyby wyglądać jak ścierki, a spacery w białym płaszczu po deszczu nie byłyby stresujące. No i wyjazd w góry z jednym podkoszulkiem...

9. Papierosy bez dymu


Istnieją zastępujące papierosy wynalazki (jak gumy), których celem jest stopniowe odzwyczajenie palacza od palenia. Dwa lata temu we Włoszech pojawiły się nawet „prawdziwe” papierosy bezdymne Nic Stic, nasączone nikotyną, lecz pozbawione tytoniu i tym samym ani nie dymiące, ani nie pozostawiające popiołu. Kariery jednak nie zrobiły. Nie sposób jednym gadżetem (z zewnętrzną grzałką na baterie!) zastąpić setki smaków, zapachów oraz mocy. Po drugie, przyznajmy, hasło „papieros bez dymu” to prowokacja z naszej strony. Nie chcemy takiego wynalazku! Bo co to za palenie, jeśli nie można sobie nawet puszczać kółek?

10. Maść na porost włosów


Naukowcy poradzili już sobie z jednym problemem dokuczającym męskiej populacji – mamy viagrę i wiele podobnie działających środków. Jednak druga kwestia spędzająca sen z powiek niektórym panom – nieuniknione w pewnym wieku łysienie – do dziś nie została rozwiązana. Istnieją różne kłopotliwe metody poprawy stanu czupryny, jak choćby przeszczepy skóry, wciąż jednak czekamy na środek cudowny i prosty w użyciu jak szampon do włosów. Na razie tego rodzaju wynalazki pojawiają się tylko w komiksach i kreskówkach.