O podobnych dwóch sprawach pisaliśmy już na naszej stronie.  Wtedy historia dotyczyła dwóch kobiet, u których puder Johnson & Johnson miał doprowadzić do powstania nowotworów. 

Stephen Lanzo zeznał, że używał produktów firmy (między innymi Shower to Shower oraz Baby Powder) przez ostatnie 30 lat. Przekonuje, że wdychanie pyłu z kosmetyków doprowadziło do wystąpienia u niego międzybłoniaka. To złośliwy nowotwór atakujący błony surowicze: opłucną (najczęściej), osierdzie oraz otrzewną. 

Złoża talku, jednego z najdelikatniejszych minerałów, występują często bardzo blisko innego, który jest dla ludzi śmiertelnie niebezpieczny: azbestu. Badania pokazały, że istnieje ryzyko zanieczyszczenia wynikającego z tak bliskiego sąsiedztwa. 

Kolejny podobny proces ma ruszyć w maju w Kalifornii. Sprawa Lanzo była pierwszą, która rozegrała się w New Jersey, macierzystym stanie giganta kosmetycznego. Liczba pozwów w sprawie powiązania talku z nowotworami jajników sięga już tysięcy. 

Odszkodowanie dla Lanzo i jego żony w 70% zapłaci gigant, pozostałe 30% wyjdzie z kasy Imerys Talc, firmy zajmującej się wydobyciem minerału. 

Johnson & Johnson ustami rzeczniczki przekonuje, że produkty firmy są bardzo dokładnie badane przed wypuszczeniem na rynek. 

- Jesteśmy zawiedzeni werdyktem, jednocześnie wstrzymujemy się od dodatkowych komentarzy do czasu gdy wszystkie wątpliwości sądu w tej sprawie zostaną wyjaśnione – powiedziała rzeczniczka Carol Goodrich.

Imerys Talc natomiast napisało w oświadczeniu, że współczuje wszystkim osobom cierpiącym na nowotwory, jednak zapewnia, że to nie przez ich talk Lanzo zachorował. Przekonuje, że kontakt z azbestem, który doprowadził do choroby, spowodowany był użyciem materiały przy budowie szkół lub budynków, w których mężczyzna przebywał w trakcie swojego życia. 
 

Źródło: CNN