BEZ PRZEBACZENIA

I w tym, i w ogromnej większości przypadków nie było żadnego procesu przed sądem. Wystarczyło, że Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) w Berlinie wyraził zgodę na „specjalne potraktowanie”, jak w żargonie nazistowskich urzędników nazywana była śmierć przez powieszenie.

„Również oskarżeni mężczyźni byli bici. Gestapowcom chodziło o to, by móc zameldować RSHA możliwie dużą liczbę wykonanych wyroków” - tłumaczy Schwarze. Egzekucje z reguły przeprowadzali inni Polacy lub więźniowie najbliższego obozu koncentracyjnego. Katu przysługiwały trzy papierosy. Tak wynikało z zarządzenia szefa SS Heinricha Himmlera.

Winny „hańby rasowej” bardzo często był przewożony w pobliże miejsca, w którym wcześniej pracował. Tu już czekała prowizoryczna szubienica. Na miejsce egzekucji spędzano wszystkich polskich robotników przymusowych z okolicy. Mieli przekonać się na własne oczy, co czeka każdego, kto ośmieli się nawiązać romans z Niemką. „Polacy płakali. Byli całkowicie zdeprymowani i oszołomieni” - tak Josef Blomberger wspomina dzień, w którym został powieszony Julian Majka. Rzecz działa się w bawarskiej wiosce Michelsneukirchen. Dziś próżno tu szukać grobu Majki. Zwłoki straconych w tym regionie robotników przymusowych przypuszczalnie palono na terenie obozu koncentracyjnego Flossenbürg. Niekiedy trafiały do instytutów anatomicznych.

Także los kobiet, które przyłapano na romansie z Polakiem, miał być przestrogą dla miejscowej ludności. Winne „hańby rasowej” były napiętnowane jako „polskie dziwki”. Zdarzało się, że obcinano im włosy. Jeśli były w ciąży, pozwalano im urodzić. Potem jednak trafiały zwykle do zakładu poprawczego, więzienia lub obozu koncentracyjnego.

Berta Fritz znalazła się w kobiecym obozie Ravensbrück. Pracowała przy budowie ulic i przenoszeniu skrzyń z amunicją. Z czasem trafiła do mniejszego obozu Neurohlau, gdzie warunki były nieco lepsze. Została tu skierowana do fabryki porcelany. Jej matka, która straciła już na wojnie syna, napisała do samego Adolfa Hi- | tlera, błagając o zwolnienie córki. Być może | pomógł właśnie ten list. Jakiś czas później | Berta Fritz mogła wrócić do domu. Karol I Wołowiec nie przeżył wojny. 30 września | 1942 roku trafił do obozu koncentracyjnego i Flossenburg. Zmarł tam niespełna półtora s miesiąca później.

I ZNIEMCZENIE ALBO ŚMIERĆ

Polski robotnik, który z powodu romansu z Niemką dostał się w tryby na- I zistowskiego aparatu policyjnego, miał niewielką szansę na odzyskanie wolności. By tak się stało, musiał zostać uznany za „zdolnego do zniemczenia”. Ostatnie słowo należało w tej sprawie do Heinricha Himmlera. Większość wniosków była odrzucana.