Martwisz się, że twój zawód traci prestiż i znaczenie? Czy też rozwija się tak, że nie nadążasz z doszkalaniem się? Zarobki w twojej branży popikowały w dół tak, że udaje ci się zarobić jedną trzecią tego, co kiedyś? A może coraz trudniej ci o etat i zostałeś „freelancerem z przymusu” a nie przekonania? Nie jesteś odosobnionym przypadkiem. Dopadła cię fala zmian podyktowanych rozwojem cywilizacji. Już 15 lat temu amerykański guru biznesu i specjalista od
zarządzania dr Thomas Peters pisał, że wystarczą trzy dekady, by rynek pracy na świecie zmienił się nie do poznania. Jesteśmy więc w samym środku tej ewolucji… czy raczej rewolucji! „Wystarczy się rozejrzeć. W Niemczech testowane są własnie ciężarówki prowadzone przez automat bez udziału człowieka, a w Szwecji bada się korzyści z 6-godzinnego dnia pracy – mówi prof. Sylwiusz Retowski, psycholog pracy i organizacji z Uniwersytetu SWPS w Sopocie. – Do tego Finlandia przechodzi eksperyment społeczny z tzw. stałą płacą podstawową – pensją równą profesji”.

Wszystko też wskazuje na to, że mamy dość korporacji. Liczba wolnych strzelców w ciągu ostatnich siedmiu lat wzrosła w Unii Europejskiej z 8,7 mln do blisko
12 mln osób i tendencja ta wciąż rośnie. Globalne zmiany nigdy nie były tak szybkie jak dziś. W jakim kierunku zmierzają i dlaczego? Co powinniśmy zrobić, by się do nich przystosować? Na jakie umiejętności postawić? Oto możliwe scenariusze i wynikające z nich praktyczne wskazówki.

 

SIWA REWOLUCJA

Jedna z lepszych inwestycji, jakie możemy zrobić, by za kilka lat wytrwać na rynku pracy, jest nauczenie się efektywnego dbania o formę ducha i ciała. Nauka odpoczynku, szybkiej, efektywnej regeneracji, neuroćwiczeń pamięci i intelektu, a przede wszystkim przesunięcie zdrowia na samą górę piramidy wartości, to działania do wdrożenia natychmiast. Przyczyna prosta. Mówi się coraz częściej o trendzie „working forever”. Sił witalnych będzie musiało nam starczyć na długo, bo perspektywa emerytury oddala się w galopującym tempie (i nie wierzmy, że Polska będzie tu wyjątkiem). Podobnie zresztą jak wydłuża się nasze życie. Dzieci urodzone po 2007 r.  dożyją przynajmniej setki, a na emeryturę przejdą przed 90.

Obecni 40-latkowie niewiele wcześniej, bo w okolicach 80. roku życia. W ciągu najbliższych lat większość państw będzie przesuwać wiek emerytalny, a proces ten już się zaczął m.in. w Belgii, Niemczech, Danii, Włoszech i Hiszpanii, gdzie politycy mówią o konieczności pracy do 72. roku życia. „Świadomi tzw. siwej rewolucji młodzi ludzie zmieniają podejście do pracy. Nie interesuje ich przykucie do biurka na kilkanaście godzin, bo widzą konsekwencje u rodziców – mówi dr Joanna Jesman, kulturoznawczyni ze School of Ideas na Uniwersytecie SWPS. – Przeprowadziliśmy badanie, z którego wynika, że żywią niechęć do korporacji i wola projektować kariery tak, podróżować i pracować zdalnie, także utrzymywać równowagę między życiem i pracą”.