W internecie niedługo pojawi się gra „ImperiumOjca.pl”, stworzona przez firmę Pixe-late. Gracz zaczyna od poziomu zwykłego kleryka, ale może się rozwijać – dzięki modlitwie, uruchomieniu produkcji wina mszalnego, poszukiwaniu źródeł geotermalnych itp. Gra jest oficjalnie neutralna światopoglądowo, nie ma tam żadnych symboli religijnych, a jej autorzy zarzekają się, że wszelkie podobieństwa są przypadkowe.

Gry fabularne określane skrótem RPG (czyli role playing game), w których gracze wcielają się w fikcyjne postaci, cieszą się popularnością od kilkunastu lat. Ale dopiero w erze internetu nabrały nowego życia. Kiedyś, żeby zagrać, trzeba było grę fizycznie kupić, potem umówić się ze znajomymi. Dziś wystarczy włączyć komputer i zalogować się w wybranym serwisie.

DRUGIE ŻYCIE W BIURZE


O wirtualnych światach zrobiło się głośno w 2003 roku, gdy w sieci pojawił się serwis Second Life. Wciąż jest bardzo popularny, choć w mediach pojawia się rzadziej – konkurencję robią mu oparte na podobnych zasadach gry fabularne, określane skrótem MMO RPG (Massively Multiplayer Online RPG), czyli gry fabularne, w które może grać w sieci wiele osób jednocześnie.

W Polsce rekordy popularności (jakieś pół miliona użytkowników miesięcznie) bije m.in. stworzona przez polską firmę Pixelate gra Prison Wars. Gra toczy się w wirtualnym więzieniu, gdzie o wpływy walczą najróżniejsze gangi. Odsiadujący wyroki w warszawskiej Białołęce „bohaterowie” walczą o podniesienie swego statusu, wyrażanego w sile, szybkości, zdrowiu, doświadczeniu, zebranym majątku itd.

Wziąłeś udział w 500 wojnach – jesteś weteranem; kupiłeś 30 apartamentów – jesteś slum lordem; figurujesz na liście poszukiwanych i żyjesz – masz tytuł Bullet Proof. To tylko niektóre z „osiągnięć”, jakie można zaliczyć w popularnej grze internetowej Mafia Wars.

Co przyciąga graczy do tego rodzaju rozrywek? Zdaniem Marcina Szeląga i Łukasza Mentela z firmy Pixelate decyduje fakt, że gracz nie rywalizuje z maszyną, ale ma okazję zmierzyć się z prawdziwym przeciwnikiem – innym człowiekiem siedzącym gdzieś przed swoim komputerem. Poza tym stale rozwija stworzony przez siebie byt – przedsiębiorstwo czy gang – zdobywając dlań różne „sprawności”, „możliwości” czy „majątek”. W ten sposób internauta przywiązuje się do swojej wirtualnej postaci, dba o swoje „dziecko”. I to przywiązuje się bardziej, niż można by się spodziewać po – pozornie – dziecinnej zabawie. Dzisiejsi gracze to często ludzie dorośli i nieźle sytuowani. „Gry powstają dziś często z myślą o graczu biurowym” – przyznaje Łukasz Mentel. Tyle że zamiast układać pasjansa czy grać w sapera, jak przed kilku laty, ambitny menedżer w chwilach przerwy zamienia się w mafiosa lub więźnia. Teraz – także w księdza.

AWANSUJESZ, WIĘC PŁACISZ