Linia szczęki

Według Avy Shamban, dermatolożki z Los Angeles i Dendy Engelman, przyjmującej klientki w Nowym Jorku, rok 2020 będzie stał pod znakiem wypełniaczy. Środki już znane, jak kwas hialuronowy, ale i nowe, eksperymentalne, mają twarze ”zwykłych” kobiet upodabniać do wyglądu celebrytek, jak Rihanna czy Angelina Jolie.

To, co piosenkarka i aktorka mają wspólnego, to mocno zarysowana linia szczęki odkreślająca głowę od szyi pod, ponoć idealnym, kątem 125 stopni. – Wszyscy nagle stali się hiperświadomi kształtu własnej szczęki, każdego kąta. To przez te wszystkie zdjęcia, które sobie robimy – zauważa Engelman.

Shamban dla niezadowolonych z naturalnych kształtów twarzy ma nowość w ofercie. Zakończyła właśnie testowanie środka Radiesse, który ma więcej wspólnego z naturalną kością niż wspomnianym wyżej kwasem hialuronowym. Choć zastrzyki dają efekt niemal natychmiastowy, widać go dopiero po zejściu opuchlizny.

Mężczyźni do dermatologa

Kobiety idą do specjalistów z nadzieją na zmianę kształtu szczęki, panowie chcą modyfikować brody – zauważa ”Glamour”. Zależy im na osiągnięciu symetrii między kątami brody i kącików ust. Społeczeństwo uznaje ten element za przejaw męskości. Dlatego wstrzykujemy wypełniacz wzdłuż kości, by ją podbudować – tłumaczy Engelman.

Zastrzyki robi się dużo głębiej i przy pomocy innego środka, niż stosuje się np. do ust. Wspomniana przed chwilą specjalistka stosuje Juvéderm Voluma, bo “tworzące go cząsteczki mają większy rozmiar, daje efekt podniesienia i poprawia strukturę”.

Botoks w mikrodawkach

Według nowojorskiej dermatolożki Patricii Wexler, botoks utrzyma swoją popularność, po części dzięki nowym technikom jego podawania. Zyskać na znaczeniu ma technika podskórnych zastrzyków przy pomocy super-cienkich igieł.

- Podając rozcieńczoną toksynę botulinową tuż pod skórę uzyskujemy skórę bardzo gładką, za to nie pojawia się efekt nieruchomej maski - przekonuje. Według koleżanki po fachu Wexler z Los Angeles, dzięki promocji w mediach społecznościowych znika stygma wiązana dotąd z zastrzykami i ”sparaliżowanymi” twarzami. Dlatego po botoks coraz chętniej zgłaszają się – na zasadzie zapobiegania – 20-letnie osoby.