Autorzy analizy nie szukali związku między syndromem złamanego serca a stresem przechorowywania COVID-19, czy koniecznością obserwowania jak cierpi z tego powodu najbliższa osoba. W żadnym z omówionych przypadków pacjenci nie byli zainfekowani SARS-CoV-2.

Naukowcy z Cleveland Clinic w analizie opublikowanej w JAMA Network Open związali ich nagłe problemy kardiologiczne z fizycznymi, społecznymi i ekonomicznymi czynnikami stresu mającymi źródło w stanie pandemii.

Wskazali na narzuconą na wszystkich kwarantannę, brak kontaktów z innymi ludźmi, konieczność izolacji społecznej i ekonomiczne konsekwencje przedłużającego się stanu pełnego ”lockdownu”.

- Pandemia stworzyła bardzo niezdrowe warunki do życia. Emocjonalne dystansowanie się od innych nie jest zdrowie. Wpływ pandemii na gospodarkę nie jest zdrowy. W konsekwencji odnotowaliśmy więcej zgonów nie wynikających bezpośrednio z infekcji koronawirusem – stwierdził w informacji prasowej dr Ankur Kalra, kardiolog kierujący badaniem. 

Wywołana stresem kardiomiopatia, zwana też syndromem Takotsubo a w mediach spopularyzowana właśnie jako ”złamane” serce objawia się osłabieniem mięśni serca prowadzącym do bólu w klatce piersiowej i krótkim oddechem.

Stan ten prezentuje się na pozór jak zawał serca, ale wywołują go dramatyczne przeżycia w otoczeniu pacjenta a nie zator żylny czy tętniczy. Śmierć w tej sytuacji zdarza się, choć zwykle pacjenci wracają do zdrowia w przeciągu kilku dni czy tygodni.

Wydarzenia będące źródłem silnych negatywnych emocji, jak śmierć dziecka, żony lub męża mogą wywołać nagły wyrzut hormonów stresu zdolnych zaburzyć prawidłową pracę serca lub doprowadzić do gwałtownego skurczu prowadzących do niego tętnic.

 

Co ciekawe, zauważają kardiolodzy, ta przypadłość występuje głównie u kobiet w zaawansowanym wieku. Przykładem często wspominanym przy okazji omawiania "syndromu złamanego serca" jest nagła i niewytłumaczalna medycznie śmierć Debbie Reynolds. 84-letnia aktorka przeżyła o 1 dzień swoją córkę, aktorkę Carrie Fisher.

Naukowcy z Cleveland Clinic porównali przypadki wywołanej stresem kardiomiopatii z ostatnich dwóch lat i zestawili z pacjentami przyjętymi do szpitali tej wiosny. Pacjentów ze ”złamanym sercem” w czasie pandemii było dwa razy więcej. Odsetek zgonów był jednak podobny.

W sumie oceniono 1914 przypadków z pięciu 2-miesięcznych okresów, w tym 250 osób hospitalizowanych w marcu i kwietniu. Jak zauważa CNN było to relatywnie małe badanie i ograniczone jedynie do placówek w północno-wschodnim Ohio.

Autorzy sami podkreślili, że należy rozszerzyć listę kontrolowanych szpitali także o pozostałe stany USA a także zbadać, czy istnieje bezpośredni związek między COVID-19 a ”złamanym sercem”. Komentujący dla CNN badanie z Ohio dr John Horowitz, emerytowany australijski ekspert od syndromu Takotsubo zgodził się z hipotezą kolegów z Cleveland Clinic ale zarzucił im błędną metodologię, która pomijała część starszych pacjentów a zawyżyć mogła liczbę przypadków wśród pozostałych objętych badaniem.