Podróże są coraz droższe, a mając krewnych i przyjaciół w różnych zakątkach globu musimy czasem z nimi się zobaczyć. To samo dotyczy biznesu. Firmy mają dziś oddziały na całym świecie, często najlepszych klientów lub dostawców znajdują na innym kontynencie. A jak tu prowadzić interesy, nie popatrzywszy w oczy kontrahentowi? Dlatego nadeszła era wideofonów: nowoczesnych, wygodnych, ładnych.

ROZMAWIAJ ZA DARMO


Firma LG zaprezentowała właśnie wideofon, który nosi się na nadgarstku. Wygląda jak popularne w latach 80. ubiegłego wieku zegarki elektroniczne z kalkulatorem, tyle że naciskając przyciski nie wprowadzamy liczb, które chcemy dodać lub pomnożyć, ale wybieramy numer telefoniczny rozmówcy. Prócz tego przyciski wideofonu są wirtualne, wyświetlone na ekranie. Kiedy już uzyskamy połączenie, zamiast cyferek zobaczymy twarz osoby, z którą będziemy rozmawiać.

LG Touch Watch Phone GD910, bo tak się nazywa urządzenie, ma – oprócz kamery, ekranu, głośnika i mikrofonu – interfejs flash, odtwarzacz MP3, system reagujący na mowę i odczytujący na głos sms-y. Nie wiadomo jeszcze ile będzie kosztować nowy zegarek – wideofon, na rynku powinien pojawić się w połowie roku.

LG Touch Watch Phone prezentuje się bardzo dobrze, ale to inny gadżet ma szansę zrewolucjonizować telekomunikację – mowa o wideofonie AiGuru SV1 firmy ASUS. To urządzenie służące do rozmów przez Internet za pośrednictwem Skype’a. W dużych miastach z darmowego internetu można dziś korzystać w bardzo wielu miejscach. Ludzie rozkładają więc laptopy i wideokonferują ze znajomymi po drugiej stronie kuli ziemskiej. Teraz to samo można będzie zrobić bez taszczenia ze sobą laptopa. Wystarczy nowy telefon ASUS. Pierwsza jego wersja jest jeszcze trochę za duża (ok. 20x12x25 cm), ale możemy się spodziewać, że kolejne będą bardziej poręczne. Jeżeli rozmówca też używa Skype’a rozmowy są zupełnie darmowe. Trzeba tylko zainwestować 990 złotych: za tyle wraz z dostawą AiGuru można kupić w sklepie internetowym Skype’a.

TWARZĄ W TWARZ


Kryzys zaowocuje też rozwojem sprzętu i oprogramowania do wideokonferencji biznesowych. Tego rodzaju spotkania służbowe stały się wyjątkowo popularne w USA po atakach na World Trade Center, kiedy ruch lotniczy w Ameryce został ograniczony. Teraz, gdy każdy szuka oszczędności gdzie tylko może, wideokonferencje staną się jeszcze powszechniejsze. Szczególnie że sprzęt do nich potrzebny jest coraz tańszy i coraz lepszy. Oto przykład: nowy EyeCatcher 3.5 firmy GreenEyes. Wyposażony jest w ekran o rozdzielczości 1024 na 768 pikseli, na którym wyświetlana jest twarz rozmówcy naturalnej wielkości. Aby złudzenie rzeczywistego kontaktu było jeszcze silniejsze, obraz z ekranu odbity zostaje w lustrze, za którym umieszczona jest kamera wideofonu, dzięki temu rozmówcy zawsze patrzą sobie w oczy. Cena urządzenia: 5 tys. euro. Aby EyeCatcher działał, potrzebne jest łącze internetowe o przepustowości co najmniej 0,5 megabita na sekundę (w obie strony).

Dziś wideorozmowy są także możliwe bez jakiegokolwiek łącza czy sieci telefonicznej: inżynierowie z Torrey Pines Logic zaprojektowali urządzenie o nazwie LightSpeed, które można nazwać wideofonem polowym. Gadżet wygląda jak lornetka i do patrzenia może służyć, tyle że z osobą, którą widzimy możemy również rozmawiać (o ile ma podobny sprzęt). Głos przekazywany jest na odległość przy pomocy diod działających na podczerwień. Gdyby więc kryzys światowy się pogłębił, Internet zatkał, sieci telefoniczne przestały działać – wciąż będziemy mogli porozmawiać przez wideofon, choć tylko z sąsiadem.