W to, że w 2013 roku telefon komórkowy będzie miał więcej pamięci i lepszą rozdzielczość od komputera w roku 2000, od biedy, można by jeszcze było uwierzyć. Minęło zaledwie dekada, a postęp technologiczny i naukowy, trendy oraz zmiany we właściwiej każdej sferze życia codziennego z pewnością przerosłyby wyobraźnię ludzi z początku wieku

W globalnej wiosce

W niedzielę 14 października 2012 r. świat po raz kolejny wstrzymał oddech. Skok ze stratosfery Austriaka Felixa Baumgartnera na żywo w serwisie Youtube obejrzało ponad 8 mln internautów. Na fanpage’u Red Bull Stratos co sekundę przybywało ponad 2 tys. wirtualnych uniesionych kciuków. Pierwszym wydarzeniem oglądanym w ten sposób na masową skalę i komentowanym na całym świecie był zamach z 11 września 2001 roku na World Trade Center. Kolejne, tsunami w Japonii w 2004 roku, śmierć Jana Pawła II w 2005 czy operacja wyciągnięcia 33 górników z zasypanej kopalni w Chile w 2010 roku, równie silnie jednoczyły glob. I choć termin „globalna wioska”, jako zapowiedź kierunku zmian w rozwoju komunikacji pojawił się już w 1962 roku w książce Marshalla McLuhana pt. „The Gutenberg Galaxy” (Galaktyka Gutenberga), dopiero z początkiem XXI wieku  prognozy stał się faktem.

Lotnicza paranoja    

Jednym ze skutków zamachu terrorystycznego przeprowadzonego 11 września 2001 roku na terytorium USA przez sunnicką organizację Al Kaida było zaostrzenie międzynarodowych przepisów lotniczych dotyczących bezpieczeństwa. Do listy przedmiotów zakazanych w bagażu podręcznym dołączyły m.in. płyny. Substancje płynne i półpłynne na pokład samolotu wnosić można jedynie w 100 ml opakowaniach i, wbrew powszechnej opinii, wcale nie chodzi o zagrożenie związane z ilością płynu, lecz o butelkę, w której teoretycznie można by przygotować miksturę wybuchową. Część osób związanych z lotnictwem uważa jednak ten przepis za pozbawiony sensu, tłumacząc, że w strefie bezcłowej bez trudu można kupić np. wodę mineralną o pojemności 1,5 l. Podobnie sprawa ma się z podręcznymi scyzorykami, które, zaklasyfikowane jako przedmioty niebezpieczne, masowo trafiają do ustawionych przy bramkach koszów na śmieci, podczas gdy w biznes klasie do posiłków rozdawane są metalowe sztućce.

Wszechświat w pigułce

Do końca XX wieku szukanie odpowiedzi na nurtujące pytanie oznaczało konieczność przekopania się przez setki stron encyklopedii. Dziś każde hasło znaleźć można zaledwie w kilkanaście sekund w wielojęzycznym projekcie internetowym Wikipedia. Zapytać można zarówno o „muchę Billa Gatesa”, „tańczący dom”, „Dzień Ręcznika” czy „sutek gitarzysty”, jak i o „Twierdzenie Pitagorasa”, „Wielki Wybuch”, a nawet „sens życia”. I choć w definicjach czasem zdarzają się błędy (autorem wybranego hasła może być każdy internauta), z Wikipedii po prostu nie da się nie korzystać. Nawet przy pisaniu tej krótkiej notatki o niej samej, warto było zerknąć: „Funkcjonuje, wykorzystując oprogramowanie MediaWiki (jęz. hawajski: wiki wiki = „szybko”), wywodzące się z koncepcji WikiWikiWeb, umożliwiające edycję każdemu użytkownikowi odwiedzającemu stronę i aktualizację jej treści w czasie realnym”.

Zakupy na elektronicznym targu

Jak przyjemnie było wybrać się na zakupy świąteczne do ulubionego sklepu. Poczuć zapach piernika, posłuchać kolęd, przysiąść na kolanie św. Mikołaja. Dziś zakupy robi się przez internet. Z sieci wyłowić można dosłownie wszystko – żywność, którą przywiezie kurier, ubrania, które będzie można zwrócić, jeśli rozmiar nie podpasuje, drobne upominki, zwierzęta (ich akurat, odpukać, wciąż oddać nie można), perfumy, biżuterię, obrazy. Szybko, sprawnie i bez wychodzenia z domu. Bez nachalnej pomocy obsługi, kolejek przy kasie, szarpania się z torbami w drodze do domu. I choć zapach piernika unoszący się w sklepowym pawilonie z prawdziwym piernikiem niewiele ma wspólnego, rozpylany jest bowiem za pomocą klimatyzacji w celu zatrzymania klienta w sklepie (nawet o 40 proc.) dłużej, kolędy przerywane są paskudnymi reklamami, a w rolę św. Mikołaja wciela się najczęściej po prostu najgrubszy pracownik sklepu, tradycyjne zakupy, mimo wszystko, miały jakiś, choćby jakikolwiek, świąteczny klimat.

Dawni znajomi na wyciągnięcie ręki

W 2000 roku zgubienie kalendarzyka z kontaktami stanowiło prawdziwą tragedię. Odtworzenie choćby części adresów i numerów telefonów graniczyło z cudem, tym bardziej, że w większości były to numery stacjonarne (według ekspertów z Banku Światowego komórki posiadało zaledwie 1 mld populacji, obecnie jest to ponad 6 mld). Każda przeprowadzka czy zmiana nazwiska oznaczała zatem kolejny urwany trop. Przełom nastąpił 21 lutego 2004 r., w dniu, w którym ruszył pierwszy polski serwis społecznościowy Grono.net. Pod koniec 2006 r. na scenę pewnym krokiem wkroczyła Nasza-klasa.pl, a w maju 2008 r. dołączył adres Facebook.com. Dziś bez najmniejszego problemu, wychodzenia z domu, a nawet sięgania po telefon, w ciągu kilkunastu sekund ustalić można w jakiej branży pracuje obecnie koleżanka z dawnej firmy, jakim samochodem jeździ znajomy sprzed piętnastu lat oraz które dziecko rodzi właśnie szwagierka siostry naszej szefowej.

Życie towarzyskie w centrum handlowym

Z końcem XX wieku dobiegła końca era romantycznych spacerów po parku z chowaniem się w krzakach na pierwszego buziaka. Życie towarzyskie przeniosło się do centrów handlowych. Zgodnie z raportem dr Marty Smagacz z Instytutu Socjologii UJ „Młodzież w centrum handlowo-rozrywkowym” w 2007 roku tylko 20 proc. krakowskiej młodzieży jako „miejsce bardzo częstego spędzania wolnego czasu” wskazało historyczną część miasta, a aż 70 proc. – centra handlowe. Magnesem okazała się „możliwość poznania nowych znajomych” oraz fakt, że w centrum handlowym „jest czysto i ładnie”. „Wewnętrzna przestrzeń Galerii symuluje przestrzeń miasta – z uliczkami, drogowskazami, placami, fontanną, ławeczkami. Miasto w mieście, miasto idealne, w którym zawsze świeci słońce, jest czysto, w lecie chłodno, w zimie ciepło, nie ma samochodów, korków, hałasu” – napisała autorka raportu.

Cena benzyny powyżej 5 zł za litr

W 2000 roku cena benzyny PB95 wynosiła niecałe 3,5 zł za litr. Do połowy maja 2009 utrzymywała się poniżej 4 złotych, a potem nagle poszło! Pierwsza „psychologiczna bariera” została złamana 18 maja 2009 roku, w dniu, w którym za litr PB95 zapłacić trzeba było średnio 4,12 zł. Rewolucja w Libii i umacnianie się dolara sprawiły, że kolejna, 5 złotych za litr, pękła 15 marca 2011 roku, gdy bezlitosne raporty wskazały 5,02 zł. Powietrza zaczerpnięto na chwilę 31 sierpnia 4.99 zł/l, by 14 września 2011 roku na stałe utonąć w odmętach ceny utrzymującej się powyżej 5 złotych. Według ekspertów wzrost ceny surowców energetycznych spowodowany jest kurczącymi się zapasami ropy naftowej (głównie w Stanach Zjednoczonych) oraz rosnącym popytem na ropę w Chinach. Prawdopodobieństwo trafienia „szóstki” oszacowano na pierwszy kwartał 2013 roku.

Zmierzch ery papierowej książki

Na początku XXI wieku przeciwnicy nowych technologii podnieśli wrzawę: książki na elektronicznych czytnikach?! Koniec ery papieru?! Szelestu stron, ciężaru wolumenów, zapachu farby drukarskiej? Szybko okazało się jednak, że sprawa jest dyskusyjna. Pierwszy elektroniczny czytnik LIBRIe został zaprezentowany w 2004 roku przez przedstawicieli firm Sony, Phillips i E-Ink. W styczniu 2011 roku największa internetowa księgarnia Amazon ogłosiła, że w ciagu dwunastu miesięcy sprzedała więcej e-booków niż papierowych książek.I choć z przyczyn sentymentalnych przykurzonych egzemplarzy trochę szkoda, w dobie rosnących cen książek, spadającego czytelnictwa oraz nieustannych apeli o oszczędzanie papieru rozgorzała dyskusja, co jest ważniejsze: książka traktowana jako przedmiot czy też treść, przekaz, który porusza wyobraźnię i skłania do refleksji.

 Pot, krew i łzy przed telewizorem

Pan domu w krótkich spodenkach, ze sportową opaską na czole, poci się przed telewizorem. Lampa zdjęta, stół przesunięty, kapcie schowane. Karnet na siłownię też. Nastała era uprawiania sportu we własnym zaciszu domowym. W 2006 roku Japończycy wypuścili na rynek konsolę do gier Nintendo Wii z bezprzewodowym kontrolerem interpretującym ruch w trzech wymiarach. Cztery lata później Sony zaprezentował światu urządzenie Xbox 360 z kontrolerem Kinect umożliwiającym sterowanie konsolą za pomocą ruchów. Chwilę później pojawił się PlayStation Move. I jak na XXI wiek przystało, dziś, w dużym pokoju i przed własnym telewizorem, pograć można w tenisa ziemnego, stołowego, francuskie boule, porzucać dyskiem, postrzelać z łuku, a nawet poprowadzić karierę własnego zawodnika MMA, uruchamiając przy tym wszystkie partie mięśni, wyciskając prawdziwy pot i narażając się na potężne zakwasy dnia następnego.

Człowiek odnawialny?

Medycyna regeneracyjna, polegająca na zastępowaniu zużytych lub chorych komórek nowymi, to odwieczne marzenie naukowców. Do tej pory koncentrowano się głównie na pozyskiwaniu komórek macierzystych z zarodków. Część badań została jednak zablokowana ze względów etycznych. Przełom nastąpił w 2006 roku, w momencie odkrycia przez Brytyjczyka Johna B. Gurdona i Japończyka Shinya Yamanakę możliwości cofania dojrzałych komórek za pomocą genów lub białek do etapu rozwoju komórek macierzystych. W 2012 roku za swoje odkrycie naukowcy zostali uhonorowani Nagrodą Nobla. „Jest to wielka nadzieja, jeden z większych przełomów w historii ludzkości, a na pewno nauki – powiedział PAP prof. Leszek Kaczmarek, kierownik Pracowni Neurobiologii Molekularnej w Instytucie Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN. – Jeżeli potrafilibyśmy z dorosłego organizmu pozyskiwać komórki macierzyste, to teoretycznie moglibyśmy z nich odtworzyć dowolne narządy człowieka”.