Kto z nas nie chciałby zarobić 18 tys. dolarów, nie ruszając się z łóżka? Być może brzmi to bajecznie, ale okazuje się, że leżenie może być sporym wyzwaniem.

W zeszłym roku NASA przyjęła 50 osób, które zgłosiły się do udziału w takim własnie projekcie. Uczestnicy musieli spędzić w pozycji horyzontalnej całe 70 dni i nie mogli się ruszyć na krok, nawet do toalety. Wszystko oczywiście dla dobra nauki. Celem Amerykańskiej Agencji Kosmicznej i projektu CTF-70 było zbadanie, jak ludzkie ciało zachowuje się w przestrzeni kosmicznej. Wyniki będą wykorzystywane szczególnie przy planowaniu długoterminowych misji kosmicznych, w tym także - podróży na Marsa.

Jeden z uczestników Drew Iwanicki opowiedział o swoich doświadczeniach w rozmowie z serwisem NextShark. Iwanicki przyznał, że po raz pierwszy usłyszał o projekcie NASA w 2013 roku. Postanowił aplikować trochę z nudów i pod koniec 2014 roku został wyłoniony spośród 25 tys. kandydatów.

W wywiadzie Iwanicki podkreślił, że jego stan był monitorowany przez całą dobę. W tym czasie przebywał na ścisłej diecie, która miała utrzymać jego wagę na stałym poziomie 90 kg. Mężczyźnie nie wolno było się ruszyć ani przekręcić głowy, by nawiązać kontakt wzrokowy z odwiedzającą go partnerką. Wszystkie czynności fizjologiczne, w tym także wydalanie przez 70 dni musiał odbyć na leżąco. Mężczyzna doświadczał w czasie leżenia silnych bólów głowy i kręgosłupa. 

- Nigdy nie byłem w szpitalu, więc leżenie w łóżku przez tyle czasu było mi naprawdę obce. Najtrudniejsze było to, że nie byłem nawet w stanie usiąść. Fizycznie było to naprawdę bolesne. Ludzkie ciało nie jest przystosowane do przebywania w bezruchu przez tak długi czas - mówił Drew Iwanicki.

Ścisłe restrykcje dotyczyły także godzin snu. Światła gaszono o godz. 22 i zapalano o 6 rano. Drzemki w ciągu dnia były wykluczone, co okazało się dla wielu osób najtrudniejsze. W końcu całymi dniami leżały w łóżku! Jedynym wyjątkiem była możliwość wyprostowania łokci na 30 minut podczas jedzenia. Przez cały czas mężczyzna miał do swojej dyspozycji komputer i książki. 

Po odliczeniu podatku Iwanicki zarobił ok. 13 tys. dolarów. Czy było warto? Mężczyzna podkreśla, że mimo wszystkich negatywnych doznań, nigdy nie pożałuje swojego udziału w projekcie NASA. "Wcześniej zawsze sądziłem, że trawa po drugiej stronie jest bardziej zielona. To doświadczenie zdecydowanie pozwoliło mi to docenić wszystko, co mam i moje normalne życie" - podsumował Drew Iwanicki.