Mieszkający w Burton-on-Trent 19-letni Joseph Flavill zapadł w śpiączkę na trzy tygodnie przed wprowadzeniem w Wielkiej Brytanii pierwszego lockdownu. W kraju były wtedy tylko 23 przypadki COVID-19. Chłopak nie był świadom nie tylko wydarzeń wokół siebie, ale nawet tego, że sam przeszedł infekcję koronawirusem. I to dwukrotnie.

Z powodu ograniczeń związanych z sytuacją epidemiologiczną jego rodzina nie jest w stanie przebywać razem z nim w szpitalu. Zamiast trzymać go za rękę mogą najwyżej popatrzeć na jego twarz na monitorze. Wyjątek zrobiono w grudniu dla mamy chłopaka, Sharon z okazji 19. urodzin jej syna. Wpuszczono ją do pokoju w pełnym stroju ochronnym.
- Niedawno Joseph zaczął okazywać małe znaki powrotu do zdrowia. Jesteśmy tym niezwykle podekscytowani. Wiemy już, że nas słyszy i reaguje na proste polecenia – ciotka chłopca, Sally Flavill powiedziała gazecie „Guardian”.

Według informacji na stronie Joseph’s Journey, gdzie rodzina i przyjaciele zbierają fundusze na jego rekonwalescencję, chłopak poproszony potrafi np. dotknąć swojego lewego lub prawego ucha, może poruszać nogami i odpowiadać na pytania mrugając raz na „tak” lub dwa razy na „nie”.

- Wyjaśniliśmy mu, że choć nie możemy być z nim, to jest bezpieczny i taka sytuacja nie potrwa wiecznie. Widać, że rozumie. Słucha, po prostu nie odpowiada jeszcze. Ale śmieje się z naszych dowcipów – dodaje ciotka 19-latka w wywiadzie dla BBC.

Od wypadku Josepha w Wielkiej Brytanii odnotowano 4 mln infekcji SARS-CoV-2 i 110 tys. zgonów na wywołaną przez wirus chorobę COVID-19. – Nie wiem czy Joseph kiedykolwiek zrozumie co wszyscy przeżyliśmy w czasie pandemii. Nadal jest ciężko chory i czeka go długa, bardzo długa droga do jakiegoś w miarę normalnego życia – podkreśla Sally Flavill.