1. Stop wypaleniu zawodowemu

Gdy pracujemy w firmie, której nie akceptujemy, gdy mamy poczucie, że „wciskamy klientom kit”, zaczynamy być cyniczni. A cynizm jest uważany za jedną z głównych bolączek współczesnego rynku pracy. Badanie przeprowadzone 3 lata temu przez naukowców Uniwersytetu Humanistycznospołecznego SWPS i Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach (na grupie 734 pracowników różnych organizacji i różnych zawodów, zatrudnionych w małych, średnich i dużych przedsiębiorstwach, średni wiek – 35 lat) potwierdziło, że negatywny stosunek do firmy prowadzi do zachowywania się wobec niej w sposób lekceważący i krytyczny, i przeradza się w stały stosunek cyniczny. Prowadzi wtedy do błędnego koła – osoba cynicznie nastawiona do firmy jest coraz słabiej zaangażowana w pracę i ma coraz słabszą motywację do jej wykonywania, co zwiększa poczucie cynizmu, które jeszcze bardziej osłabia zaangażowanie... itd. Od tego już blisko do wyczerpania emocjonalnego i wypalenia zawodowego, a nawet depresji.

2. Jaśniejszy umysł

Pracując w firmie, która prowadzi różne działania CSR-owe, mamy możliwość uczestniczenia np. w wolontariacie. A to przynosi korzyść również wolontariuszowi. W ubiegłym roku opublikowano wyniki badania dotyczącego dobrego wpływu zaangażowania w wolontariat na sprawność mózgu. Przeprowadzono je w Wielkiej Brytanii na ponad 9 tys. osób w wieku od 33 do 50 lat – sprawdzono stopień ich zaangażowania w działalność na rzecz lokalnej społeczności w ramach wolontariatu, grupy religijnej, sąsiedzkiej, organizacji politycznej czy próbującej rozwiązać jakieś problemy społeczne. Badani przeszli testy oceniające ich sprawność umysłową, w tym testy na pamięć, myślenie i rozumowanie. Okazało się, że ci, którzy byli zaangażowani w działania społeczne, mieli wyższe wyniki w tych testach (przy uwzględnieniu różnic wynikających ze zdrowia fizycznego i wykształcenia).

3. Dobre samopoczucie

Gdy mamy pozytywny stosunek do miejsca pracy, chętnie opowiadamy o firmie – sukcesach, ciekawych inicjatywach. Czujemy się „na swoim miejscu”, a takie poczucie przynależności sprawia, że rośnie poczucie bezpieczeństwa i odporność na stres. Gdy nie podoba nam się to, co firma robi, regularnie pojawia się uczucie irytacji, frustracji i w końcu stałego rozczarowania. Takie emocje prowadzą do nerwicy czy migren, a także do tycia! Bo batonik z firmowego automatu jest najpopularniejszym antidotum, po który
sięgają sfrustrowani pracownicy. Dodatkowo gdy zaangażujemy się w akcję charytatywną, w naszym organizmie będzie wydzielać się dopamina, neuroprzekaźnik, który wpływa na odczuwanie dobrego samopoczucia. Trzeba tylko pamiętać, że jednorazowa pomoc nie przyniesie takich efektów – Sonja Lyubomirsky, profesor na Uniwersytecie w Kalifornii, podkreśla, że wystarczą drobne działania, ale muszą być regularne.

 

4. Dłuższe życie

Z badań opublikowanych w „Psychology and Aging” wynika, że osoby, które zdecydowały się pomagać co najmniej 200 godzin w ciągu ostatniego roku (około 4 godziny tygodniowo) były o 40 proc. mniej narażone na wystąpienie nadciśnienia tętniczego przez cztery kolejne lata. A gdy w 2013 r. naukowcy przejrzeli wyniki 40 badań przeprowadzonych w różnych krajach, doszli do wniosku, że zaangażowanie w wolontariat może wydłużać życie. Elizabeth Lightfoot z Uniwersytetu w Minnesocie podkreśla, że
nieważne, czy to będzie 75 godzin czy 115 – chodzi o to, by pomoc była systematyczna, rozłożona w czasie. Wtedy przyniesie korzyść dla zdrowia.

5. Udane związki

Meredith Ferguson z Utah State University zajmująca się kulturą w pracy, badała, jak niezadowolenie wynikające z codziennej pracy, brak poczucia jej sensu oraz niesatysfakcjonujące kontakty ze współpracownikami wpływają na relacje w związkach. Wiadomo, że stres, którego źródło jest w pracy, nie znika, gdy tylko wyjdziemy z firmy.
Nie zdajemy sobie jednak sprawy, jak bardzo może to popsuć relacje między partnerami. Rozdrażnienie i obniżenie samokontroli sprawia, że zaczynają nas irytować zachowania domowników i trudniej nam nad tą irytacją zapanować. Gdy taki stan utrzymuje się dłużej, relacje w małżeństwie, a także w rodzinie ulegają trwałemu pogorszeniu.
Rośnie niezadowolenie ze swojego związku, co ciekawe – u obu partnerów. U współmałżonka zaobserwowano spadek zadowolenia ze związku wprost proporcjonalny do narastającego stresu u jego partnera, bez względu na to, jak bardzo starał się zachować to dla siebie.