1. błąd: Niefrasobliwość pocztowa

„Będę często wysyłać maile. Niech wiedzą, że pracuję”, „Opiszę wszystko ze szczegółami – zobaczą, że się znam” – jeśli takie pomysły przychodzą ci do głowy i zaczynasz bez opamiętania wysyłać maile, wiedz, że jednocześnie kopiesz grób dla swojego wizerunku. Na co może więc liczyć osoba wysyłająca mnóstwo maili (bo na pewno nie na zrozumienie)? „Na wizerunek osoby, która ma dużo wolnego czasu albo nie potrafi zarządzać czasem – mówi Joanna Malinowska-Parzydło, założycielka Personal Brand Institute i autorka książki „Jesteś marką”. Przestrzega zwłaszcza przed wysyłaniem wielu maili »do wiadomości« szefa. – Przełożony chce dostawać korespondencję adresowaną do niego, nie ma czasu na czytanie cudzej”.

Umieszczając przełożonych „na cc” (mimo że oni o to nie proszą), pracujemy na etykietkę osoby niesamodzielnej, i lękliwej. Chwały nie przyniosą nam też długie maile, w których tłumaczymy wszystko od Piasta Kołodzieja, ani krótkie wiadomości pełne literówek i skrótów myślowych. Niechlujne maile rodzą podejrzenie, że nadawca ma podobny stosunek do wszystkich swoich obowiązków i wywołują lawinę odpowiedzi, w których współpracownicy starają się upewnić czy dobrze zrozumieli, o co chodziło nadawcy.

WSKAZÓWKA

Zamiast wysyłać wiadomości – rozmawiaj (przy okazji zbudujesz nowe relacje!), a jeśli bardzo zależy ci, by mieć wszystkie ustalenia na piśmie, potwierdź je jednym zwięzłym mailem. Konkretnym, zaadresowanym do właściwej osoby.

 

2. błąd: Zakładanie czarnej zbroi

Kiedy Joanna Malinowska-Parzydło prowadzi warsztaty dla liderów, rozkłada obrazki z różnymi postaciami i prosi każdego z uczestników o wybranie tej, która najbardziej pasuje do ich wizerunku.

 

Często wybór pada na rycerza w czarnej zbroi z twarzą zakrytą przyłbicą. „Kiedyś też byłam takim cyborgiem – stwierdza Malinowska-Parzydło. – Wierzyłam, że muszę być najsilniejsza, ukrywać emocje i fakt, że mam prywatne życie. Kilkanaście lat temu takie podejście było zresztą charakterystyczne dla wielu młodych ludzi – na początku swojej drogi zawodowej byliśmy gotowi oddać życie pracy, a szefowie to popierali. Dzisiaj wiadomo, że tacy pracownicy się firmie nie opłacają, a ich postawa budzi wątpliwości co do wiarygodności, podejrzenie, że ktoś udaje. W czarnych zbrojach nie jesteśmy ani spójni, ani prawdziwi – a to dziś poważny zarzut”.

Skrzętne ukrywanie swoich ludzkich cech jest niezwykle energochłonne i fatalnie wpływa na nasze zdrowie, a jeszcze psuje nam wizerunek. Osoby, które zdają się być idealne, nie cieszą się wielką sympatią, są też o wiele surowiej oceniane i więcej się od nich wymaga. W towarzystwie tych, którzy ukrywają swoje słabości, często też czujemy dyskomfort, ale jeśli tylko popełnią jakiś błąd, pomylą się, od razu stają się dla nas atrakcyjniejsi. Odpowiada za to zjawisko nazywane w psychologii „efektem potknięcia”.

WSKAZÓWKA

Czasem wystarczy uświadomić sobie, że nikt nie oczekuje od ciebie, byś porzucił swą ludzką postać.

 

3. błąd: Przedstawianie problemu bez rozwiązania

„Rozmawiałem kiedyś z kandydatką na stanowisko kierownika marketingu, która mimo wysokich kwalifikacji często traciła pracę – wspomina Michał Gaszczyński, headhunter z firmy doradztwa personalnego Silvermont Associates. – Okazało się, że jej głównym problemem było roszczeniowe podejście. Kiedy stwierdzała, że nie jest w stanie wykonać jakiegoś zadania, bo np. drukarnia nie dostarczyła materiałów na czas, oczekiwała, że szef powie jej, co dalej. Kiedy zapytałem, czy rzeczywiście nigdy nie miała pojęcia, co zrobić, była zdumiona. Odpowiedziała, że miała wiele pomysłów, ale obawiała się, że szefowi jej rozwiązanie mogło się nie spodobać.

 

Była oburzona tym, że szefowie zarzucali jej niesamodzielność. Uważała, że to oni są niekompetentni i próbują zrzucić na nią swoje obowiązki. Kiedy zobaczyła błąd w swoim podejściu, jej kariera nabrała tempa”.

 „Nie wiem, skąd bierze się przekonanie, że szef jest po to, by pracownikowi było łatwiej – zastanawia się Joanna Malinowska- -Parzydło. Podkreśla, że bierzemy wynagrodzenie za rozwiązywanie przełożonym problemów, a nie ich generowanie. – Można przyjść do szefa po inspirację, opinię, ale nie po to, by wykonał za nas pracę i podjął za nas decyzję”. Nie wykazując żadnej inicjatywy, pracujemy na etykietkę niekompetentnych, biernych i takich, którzy wymagają prowadzenia za rękę. Nie rozwiązując problemu, sami się nim stajemy.

WSKAZÓWKA

W chwilach, kiedy boisz się, że twoje propozycje zostaną odrzucone, przypomnij sobie, że każdy pomysł czy podjęcie próby rozwiązania problemu są lepsze niż jedynie zgłoszenie „usterki”. „Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie opracować żadnej strategii, pokażmy, że próbowaliśmy, zbierzmy opinie, oczywiście bardziej wartościowe niż: »Piotrek ze sprzedaży też mówi, że się nie da«. Dzięki temu nawet jeśli nie rozwiążemy problemu, poszerzymy pole widzenia szefowi, a to już coś” – mówi Dominik Stojek dyrektor w Deloitte, mentor i coach.

4. błąd: Pozowanie na osobę niezastąpioną

Tylko pozornie jest to dobra strategia, bo jak mówią korporacyjni wyjadacze: „Jeśli nie można cię nikim zastąpić, nigdy nie dostaniesz awansu”. Innymi słowy, trzeba uważać, by nie przedobrzyć. „Osoba, która chce robić wrażenie niezastąpionej, zwykle wykonuje pracę więcej niż jednej osoby, zaharowuje siebie i innych. Jej cechą charakterystyczną jest niestawianie granic szefowi – tłumaczy Dominik Stojek. – Przełożony nie musi martwić się, że nie będzie komu wykonać pracy w weekend. Wie, że »niezastąpiona« to zrobi. Często też zrzuca na nią najbardziej niewdzięczne obowiązki związane np. z egzekwowaniem i popędzaniem innych”.

 

„Osoba niezastąpiona” jest więc bardzo wygodna dla szefa i z tego powodu nie ma co liczyć na awans. Przełożony nie wypuści jej z rąk, bo druga taka może się już nie trafić. To do czego można w takiej sytuacji dojść najszybciej to wypalenie zawodowe.

WSKAZÓWKA

Uświadom sobie, że dajesz się wykorzystywać, a im częściej to robisz, tym bardziej szef i współpracownicy tracą do ciebie szacunek. Jeśli nie dostrzeżesz tej zależności, wszelkie próby stawiania granic będą mniej skuteczne, bo nie podejmujesz ich z przekonaniem.

 

5. błąd: Trzymanie swojej pracy w tajemnicy

„Kiedy szef powiedział, żebym go nie informowała o tym, co robię, bo mi ufa, byłam dumna, że mam tak mocną pozycję. Gdy inni wciąż biegali do szefa, konsultując projekty czy przekazując pochwały od klientów, ja siedziałam cichutko – wspomina 33-letnia Ela. – Nikt nie miał pojęcia, ile w tym czasie stoczyłam walk z klientami dla dobra firmy. Gdy dowiedziałam się, że jako jedna z nielicznych nie dostałam premii, poczułam się oszukana”.

„Ukrywanie swoich zasług i usuwanie się w cień to poważny błąd. Chyba że chcemy, by szef umieścił nas na szczycie rankingu »człowiek, który najmniej istnieje«” – mówi Joanna Malinowska-Parzydło i przekonuje, że to my ponosimy odpowiedzialność za to, by przełożeni dowiedzieli się o sukcesach naszych i naszego zespołu.

WSKAZÓWKA

Jeśli twój szef zwalnia cię z obowiązku meldowania o postępach prac, nie bierz tego zbyt poważnie. „Można odpowiedzieć np.: »Cieszę się, że mi ufasz, ale raz na jakiś czas będę potrzebować twojej rady, rozmowy o tym, co mi się udało i o tym, co nie wyszło«” – proponuje Joanna Malinowska-Parzydło. Dzięki temu szef poczuje się potrzebny i skuteczny, bo przecież sukcesy jego pracowników to także jego sukcesy. Oczywiście nie chodzi o to, by zamęczać go szczegółami. Forma powinna być dostosowana do osobowości przełożonego i sytuacji. „Czasem – jak radzi Dominik Stojek – można np. opowiedzieć anegdotę, której bohaterem będzie zrozpaczony klient i my w roli jego wybawcy”.

 

6. błąd: Noszenie pracoholizmu na sztandarach

W lutym tego roku japoński rząd rozpoczął kampanię „Premium Friday”, która zachęca pracodawców, by pozwalali swym pracownikom w ostatni piątek miesiąca kończyć pracę o 15.00. Jeśli nawet Japończycy zaczęli oswajać się z pojęciem równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, to znaczy, że era pracoholizmu minęła bezpowrotnie. Im więcej badań potwierdza, że przemęczony pracownik jest nieefektywny, tym głośniej mówi się o tym, że siedzenie po godzinach jest passé. Musisz więc liczyć się z tym, że wysłanie nad ranem raportu do szefa czy raczenie współpracowników opowieścią o tym, jak o 4.00 nad ranem skończyłeś wypełniać tabelki, nie wzbudzi podziwu. „Fakt, że ktoś zarywa noce z powodu pracy, może świadczyć o nadmiarze obowiązków, ale też o niezorganizowaniu, problemach z delegowaniem obowiązków i braku odpowiednich kompetencji” – przestrzega Dominik Stojek.

A kiedy dodatkowo rezygnujesz z obiadów w firmowej stołówce czy porannych rozmów w kuchni, mówiąc, że się „nie wyrabiasz”, zdobywasz odznakę „osoby niekoleżeńskiej”. „Zapominamy, że pracujemy z ludźmi lub nie mamy świadomości, że sukces zależy od jakości naszych relacji z ludźmi, a nie z arkuszem excel. Dobrze zarządzane firmy nie promują braku współpracy” – mówi Joanna Malinowska-Parzydło.

WSKAZÓWKA

Jeśli opowiadając o przepracowaniu, nie koloryzujesz, zastanów się, czy rzeczywiście nie masz zbyt dużo pracy. Lepsze wrażenie zrobisz, idąc do szefa z informacją, że potrzebujesz wsparcia, niż pokazując, że wciąż się nie wyrabiasz.

 

7. błąd: Lekceważący stosunek do autopromocji

„Wciąż jeszcze spotykam ludzi, którzy wierzą, że pracownicy dzielą się na dobrych i tych dbających o swój wizerunek – mówi Michał Gaszczyński. – Mimo że od wielu lat mówi się o tym, jak ważne jest świadome kształtowanie wizerunku i budowanie swojej marki, niektórzy sprawiają wrażenie, jakby nie byli w stanie się z tym pogodzić. To oni też często czują się najbardziej niedoceniani. Są oburzeni tym, że szefowie nie ograniczają się do analizy wykonanej pracy i kompetencji podwładnych, tylko dają się nabrać na różne, jak to oni określają »gierki« cwanych pracowników”.

Tymczasem, jak można wnioskować z najnowszego raportu Sodexo „Global Workplace Trends 2017”, wkrótce szefowie nie tylko nie będą ukrywać, że to, jak pracownik kształtuje swój wizerunek, wpływa na to, jak oni go oceniają, ale wręcz zaczną oficjalnie premiować zdolność kształtowania własnej marki. Personal branding został bowiem uznany za jeden z 10 najważniejszych trendów mających wpływ na naszą pracę zawodową. Firmy zauważyły (głównie obserwując portale społecznościowe), że marka pracownika bezpośrednio wpływa na markę przedsiębiorstwa, więc są żywo zainteresowane tym, by ich podwładni mieli swój wizerunek pod kontrolą.

WSKAZÓWKA

Jeśli idea kształtowania swojego wizerunku jest ci obca, a nawet budzi twój sprzeciw, nie rób nic na siłę. Nie musisz uprawiać autopromocji. Na początku skup się na tym, by nie popełniać błędów, które są wizerunkowym strzałem w kolano.