1. błąd: Niefrasobliwość pocztowa

„Będę często wysyłać maile. Niech wiedzą, że pracuję”, „Opiszę wszystko ze szczegółami – zobaczą, że się znam” – jeśli takie pomysły przychodzą ci do głowy i zaczynasz bez opamiętania wysyłać maile, wiedz, że jednocześnie kopiesz grób dla swojego wizerunku. Na co może więc liczyć osoba wysyłająca mnóstwo maili (bo na pewno nie na zrozumienie)? „Na wizerunek osoby, która ma dużo wolnego czasu albo nie potrafi zarządzać czasem – mówi Joanna Malinowska-Parzydło, założycielka Personal Brand Institute i autorka książki „Jesteś marką”. Przestrzega zwłaszcza przed wysyłaniem wielu maili »do wiadomości« szefa. – Przełożony chce dostawać korespondencję adresowaną do niego, nie ma czasu na czytanie cudzej”.

Umieszczając przełożonych „na cc” (mimo że oni o to nie proszą), pracujemy na etykietkę osoby niesamodzielnej, i lękliwej. Chwały nie przyniosą nam też długie maile, w których tłumaczymy wszystko od Piasta Kołodzieja, ani krótkie wiadomości pełne literówek i skrótów myślowych. Niechlujne maile rodzą podejrzenie, że nadawca ma podobny stosunek do wszystkich swoich obowiązków i wywołują lawinę odpowiedzi, w których współpracownicy starają się upewnić czy dobrze zrozumieli, o co chodziło nadawcy.

WSKAZÓWKA

Zamiast wysyłać wiadomości – rozmawiaj (przy okazji zbudujesz nowe relacje!), a jeśli bardzo zależy ci, by mieć wszystkie ustalenia na piśmie, potwierdź je jednym zwięzłym mailem. Konkretnym, zaadresowanym do właściwej osoby.

 

2. błąd: Zakładanie czarnej zbroi

Kiedy Joanna Malinowska-Parzydło prowadzi warsztaty dla liderów, rozkłada obrazki z różnymi postaciami i prosi każdego z uczestników o wybranie tej, która najbardziej pasuje do ich wizerunku.