4. GRZECH MAŁŻEŃSKI

 

Pierwszym celem Boga było, żeby ludzie rodzili się bez czynu lubieżnego, jednak po grzechu Adama stało się to niemożliwe” – tłumaczył współczesny Augustynowi św. Grzegorz z Nyssy. Cztery wieki później teolog Jan Szkot Eriugena dodawał, że w raju seks nie istniał, a praojciec płodził dzieci, nie zaznając żadnej przyjemności, gdyż poruszał członkiem beznamiętnie, jak nogą przy chodzeniu czy ręką przy powitaniu. „Na tysiąc małżeństw 999 należy do diabła, a jedno do Boga” – przekonywał już tysiąc lat po Augustynie słynny kaznodzieja św. Bernardyn ze Sieny. Jedynym usprawiedliwieniem dla tych 999 było to, że „czasem rodzą się z nich dziewice i święci”. Nieco odium z seksu zdjął św. Tomasz z Akwinu, który sformułował obowiązującą do dziś doktrynę nadającą małżeństwu charakter sakramentu, czyli znaku „oznaczającego doskonalenie ludzkiej świętości”. Odtąd małżonkowie mogli już współżyć bez głębokiego poczucia winy. Oczywiście nadal przenosili w ten sposób grzech pierworodny, ale jeśli ich celem było poczęcie dziecka, nie musieli już robić tego z myślą o wiecznym potępieniu.

Św. Tomasz jest także najważniejszym twórcą doktryny prawa naturalnego, rozumianego jako system zasad nadanych światu przez Boga. Zgodnie z nią Kościół odrzuca wszystko, co wiąże się z przekazywaniem życia, a nie znajduje odzwierciedlenia w naturze – antykoncepcję, przerywanie ciąży, zapłodnienie pozaustrojowe, masturbację, seks dla przyjemności itp. Trudne w odbiorze dzieła Akwinaty wymagały przełożenia na język bardziej zrozumiały. Kościół przypominał więc ludziom, że tak czy owak grzeszą i na różne sposoby ograniczał swobodę. Jeszcze niedawno zakazywał np. uprawiania seksu w noce poprzedzające niedziele i święta, w piątki, przez cały okres adwentu i Wielkiego Postu. Za nadmiar pomysłowości groziły surowe pokuty. Na potrzeby spowiedników biskup Burchard z Wormacji opracował jeden z pierwszych katalogów kar za grzechy związane z seksem małżeńskim.

Odpokutowanie masturbacji wymagało 10 dni postu o chlebie i wodzie, pieszczenia kobiecych piersi – 5 dni, stosunku w innej pozycji niż „naturalna” od 20 do 40 dni. Seks oralny był już tak poważnym występkiem, że naprawienie jego skutków wymagało 7 lat całkowitej wstrzemięźliwości, a pokutą za stosunek analny było 15 lat ascezy. Protestanci za jedyne źródło wiary uznali Biblię i odrzucili zmiany wprowadzone przez Kościół. W kwestiach związanych z życiem seksualnym dotyczyło to przede wszystkim celibatu i sakramentalnego charakteru małżeństwa, z czego wynikało przyzwolenie na rozwody.

Martin Luter również odwołał się do prawa naturalnego, ale odczytał je inaczej niż katolicy, uznając, że sprzeczne z naturą nie jest współżycie, lecz rezygnacja z seksu małżeńskiego. Zbliżone stanowisko reprezentuje islam. Chociaż Koran dopuszcza wielożeństwo, nie oznacza to, że pan domu może urządzać ze swymi małżonkami seksparty. Wszelkie formy seksu zbiorowego są zakazane. Słynny teolog Al-Ghazali tłumaczył, że dla ochrony kobiety przed niecnymi myślami mąż powinien z nią współżyć co cztery dni. Jeśli więc ma cztery żony, które zgodnie z nakazami religii musi traktować sprawiedliwie, nie pozostaje mu nic innego jak spełnianie małżeńskiego obowiązku codziennie. Współżycie powinien poprzedzać akt pobożności, np. wypowiedzenie stosownej formuły modlitewnej. Nie wolno się kochać z głowami skierowanymi w stronę Mekki. Podczas ramadanu obowiązuje zakaz współżycia od wschodu do zachodu słońca; całkowitą abstynencję muszą zachować pielgrzymi, udający się do Mekki.

Wielu imamów po udzieleniu ślubu daje mniej doświadczonym panom młodym porady seksuologiczne. Europejczycy, którym w XIX wieku udało się zapoznać z tymi zaleceniami, utwierdzali się w przeświadczeniu o rozwiązłości islamu. Bo imamowie tłumaczyli, że współżycie powinno dawać satysfakcję obojgu małżonkom, wyjaśniali, na czym polega gra wstępna, jak najlepiej zaspokoić kobietę. Dziś podobne poradnictwo prowadzą też za pośrednictwem internetu. Imamowie zalecają skromność, żona może nosić seksowną bieliznę, ale wyłącznie dla męża. Dopuszczają różne pozycje, jednak małżonkowie nie powinni oglądać swojej nagości. Wciąż żywy przesąd głosi bowiem, że od wpatrywania się w intymne miejsca żony mąż może oślepnąć, co wyklucza uprawianie seksu oralnego.