Codzienne pytania można zastosować właściwie do każdego obszaru życia, którego chcesz być bardziej świadomy. Są szczególnie pomocne do przyjrzenia się sytuacjom, w których doświadczasz poczucia braku satysfakcji.  Do moich ulubionych codziennych pytań należą: za co jestem teraz wdzięczna?  Co mnie dzisiaj ucieszyło? Czego teraz potrzebuję?

 

Filar 2 – samoakceptacja - akceptacja to patrzenie na siebie sercem, nie oczami

Pierwsza baza za nami. Jesteś coraz bardziej świadomy siebie. Ale nie zawsze to, czego się o sobie dowiadujesz, ci się podoba. Nawet więcej, wiele z tych rzeczy wolałbyś zdecydowanie wyeliminować, a pomysł, żeby to zaakceptować, ba! może nawet być z tego dumnym czy się tym cieszyć, wydaje się szaleństwem! A jednak jest to wbrew pozorom bardzo racjonalne! Im bardziej siebie akceptujesz, tym czujesz się pewniej.

Akceptacja siebie to zgoda na to, jaki jesteś, m.in. na wszystkie emocje, które przychodzą, na wszystkie bez wyjątku pragnienia, potrzeby, marzenia, na to, jak decydujesz się zachować, z kim spotykać, a z kim nie, co robić a z czego zrezygnować. Aby wzmocnić samoakceptację, można wykonać następujące ćwiczenie. Wybierz jedną rzecz, której w sobie nie akceptujesz. To może być cecha charakteru albo
wyglądu, potrzeba, wobec której czujesz sprzeciw, określony sposób zachowania czy emocja, której doświadczasz. Zapisz ją. Zastanów się teraz, jakie korzyści wynikają dla ciebie z tego, że jesteś właśnie taki (zapisz minimum pięć). A następnie pomyśl o tym, jakie korzyści z tego, że jesteś taki, wynikają dla innych ludzi (też co najmniej pięć). Co odkryłeś? Jak się czujesz, kiedy patrzysz na siebie w ten sposób? Kiedy zaakceptujesz wypierany czy niechciany aspekt siebie, możesz go zmienić. Jednak nie poprzez walkę z tym, jaki jesteś, ale poprzez objęcie także tej części siebie miłością.

 

Filar 3 – zadowolenie z siebie - niezadowolenie z siebie to forma karania się za to, co robimy

Docierasz do trzeciej bazy – zadowolenia z siebie. To ono jest wewnętrznym barometrem pokazującym, na ile siebie akceptujesz. Być może bardzo się starasz, ale ciągle masz poczucie niespełnienia, wydaje ci się, że robisz za mało, że mogłeś coś zrobić lepiej. Stąd prosta droga do perfekcjonizmu, a daleka do spełnienia. Znam osoby, które wykonują ogromną pracę, ale stale mają poczucie, że to za mało, żeby mogły siebie docenić. A przecież dostępny jest zupełnie inny świat – widziany oczami osoby zadowolonej z siebie, która myśli: „To, co robię i jak to robię, jest wystarczająco dobre, umiem doceniać swoje starania, wysiłek i energię. Nawet jeśli coś mi nie wychodzi, widzę, ile z siebie daję i jestem sobie za to wdzięczny”. Moim zdaniem niezadowolenie z siebie jest formą karania się za to, co robimy i jacy jesteśmy. A wierzę głęboko, podobnie jak psycholog Milton Ericsson, że każdy z nas daje z siebie tyle, ile jest w stanie w danym momencie. I że jeśli byłby w stanie dać z siebie więcej, to na pewno by to zrobił.