Są gigantyczne i pożerają wszystko na swojej drodze! Afrykańskie ślimaki znów są tu w ofensywie

Stan Floryda nawiedziła plaga afrykańskich ślimaków lądowych, które są największymi mięczakami w swojej gromadzie. Prawdziwe stada tych zwierząt po raz kolejny niszczy i pożera niemal wszystko, co znajdzie na swojej drodze. Jak trafiły one do Ameryki Północnej i czy są szkodliwe dla człowieka?
źródło: Wikimedia Commons, CCA 4.0
źródło: Wikimedia Commons, CCA 4.0

Region Florydy zmaga się z niezwykle trudnym przeciwnikiem. Od kilku tygodni stan nawiedza plaga gigantycznych afrykańskich ślimaków lądowych. Są największe mięczaki z gromady ślimaków.

Zwierzęta dorastają do naprawdę dużych rozmiarów. Potrafią być wielkości ludzkiej pięści lub nawet niewielkiego psa. Zarazem jest to jedna z najbardziej inwazyjnych grup ślimaków na świecie. Pochodzą z Afryki Wschodniej, ale w wielu miejscach na całym świecie potrafiły poczynić ogromne szkody.

Czytaj też: Potwierdziło się najgorsze – wirus Marburg w Ghanie. Zaczyna się wyścig z czasem

Afrykańskie ślimaki na Florydzie a zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych

Ślimaki zjadają wszystko, co spotkają na drodze. Z uwagi na swoje rozmiary potrzebują dużo pożywienia. Jedzą liście, a nawet całe gałęzie i korę drzew. Potrafią żywić się też farbą i tynkiem na domach. Ich inwazja na danym obszarze potrafi ogołocić połacie zieleni do zera.

Mięczaki są największym problemem na terenach, gdzie występuje klimat równikowy i zwrotnikowy. Właśnie w takim znajduje się Floryda.

Gatunek, który nawiedza południowe USA, może przenosić także pasożyty odpowiedzialne za zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Dlatego też lokalne władze zabroniły mieszkańców chwytania ślimaków, a tym bardziej ich jedzenia. Nawet w formie usmażonej, gotowanej lub grillowanej mogą być niebezpiecznie trujące – przekazano w komunikacie.

Czytaj też: Niesamowite możliwości podziemnych upraw. Właśnie ruszyła największa wertykalna farma na świecie

Wytępienie szkodnika nie będzie łatwe, szybkie i… nie będzie na pewno tanie. Obszar hrabstwa wokół New Port Richey został objęty obserwacją. Ślimaki traktuje się pestycydem, a cały proces potrwa aż 1,5 roku. Po tym czasie przez dwa lata będą prowadzone kontrole, czy na pewno po ślimakach nie ma żadnego śladu.

Nie pierwszy raz Floryda pada ofiarą afrykańskich ślimaków. To już trzeci raz, kiedy nawiedzają ten region. W latach 60. XX wieku ich zwalczenie kosztowało 1 mln dolarów, w 2010 roku – już 23 miliony.

Sądzi się, że ślimaki przybyły do Florydy na statkach towarowych z Afryki Środkowej.