Akcelerator ALICE rozwiązał zagadkę. Wiemy więcej o lekkich jądrach atomowych

Wyobraźcie sobie miejsce, gdzie temperatura sięga wartości stukrotnie przekraczających tę panującą w jądrze naszej gwiazdy. To nie opis wnętrza hipotetycznej supernowej, ale warunki panujące podczas zderzeń cząstek w Wielkim Zderzaczu Hadronów. W takim mikroskopijnym piekle każda znana nam struktura atomowa powinna ulec natychmiastowej anihilacji. Tymczasem, ku zaskoczeniu fizyków, z tej plazmy kwarkowo-gluonowej regularnie wyłaniają się całkowicie stabilne, lekkie jądra atomowe, a nawet ich odpowiedniki z antymaterii. Przez lata był to jeden z większych paradoksów współczesnej fizyki wysokich energii.
...

Rozwiązanie tej fascynującej zagadki pojawiło się dopiero teraz, dzięki żmudnej pracy zespołu analizującego dane z detektora ALICE. Ich odkrycie nie tylko wyjaśnia mechanizm przetrwania, ale także każe nam zupełnie inaczej spojrzeć na procesy, które kształtowały materię we wczesnych chwilach istnienia Wszechświata. Co więcej, może to być klucz do lepszego zrozumienia zupełnie innych zagadek kosmosu, takich jak natura ciemnej materii.

Dwuetapowy proces narodzin zdecydowanie różni się od wcześniejszych teorii

Kluczem do rozwiązania okazał się niezwykle szybki, dwuetapowy proces. Okazuje się, że zdecydowana większość deuteronów – prostych jąder składających się z protonu i neutronu – oraz ich antymaterialnych bliźniaków, wcale nie rodzi się w samym środku kosmicznego kotłowiska głównego zderzenia. Powstają one znacznie później, w pewnej odległości od epicentrum, na drodze fuzji jądrowej swobodnych cząstek. Ten model diametralnie różni się od wcześniejszych koncepcji, które zakładały bezpośrednie powstawanie jąder w pojedynczym, gwałtownym wybuchu energii. Nowe spojrzenie przypomina bardziej kontrolowaną sekwencję zdarzeń rozgrywających się w czasie i przestrzeni.

Czytaj także: Ołów zamienił się w złoto. Naukowcy zauważyli coś niesamowitego w akceleratorze cząstek

Krótki rezonans delta inicjuje całą kaskadę zdarzeń

W sercu tego procesu leży cząstka zwana rezonansem delta. Jej życie jest tak krótkie, że trudno to sobie wyobrazić – rozpada się w ona czasie około jednej bilionowej bilionowej części sekundy. Produktami tego rozpadu są pion oraz nukleon, czyli pojedynczy proton lub neutron. To właśnie ten ostatni staje się zalążkiem przyszłego jądra. Nie pozostaje sam na długo, niemal natychmiast poszukując partnera do fuzji. Kluczowe jest jednak to, gdzie do tej fuzji dochodzi. Naukowcy z ALICE ustalili, że łączenie nukleonów w deuterony następuje już w pewnej odległości od punktu centralnego zderzenia, gdzie temperatura plazmy kwarkowo-gluonowej już znacząco spadła. To chłodniejsze, mniej gwałtowne środowisko daje świeżo utworzonym strukturom jądrowym szansę na przetrwanie.

Mechanizm ten został potwierdzony poprzez analizę danych ze zderzeń protonów o wysokiej energii. Fizycy badali korelacje między pędami rejestrowanych deuteronów i pionów, znajdując wyraźny statystyczny ślad wskazujący na ich wspólne pochodzenie z rozpadu rezonansu delta.

Symetria między materią i antymaterią

Co ciekawe i niezwykle ważne z fundamentalnego punktu widzenia, ten sam, precyzyjnie odtworzony mechanizm działa identycznie dla cząstek materii i antymaterii. Lekkie jądra atomowe i ich odpowiedniki z antymaterii wyłaniają się z tego piekielnego środowiska całkowicie nienaruszone. Obserwowana symetria stanowi mocne, dodatkowe potwierdzenie poprawności całego modelu – w ekstremalnych warunkach LHC prawa fizyki traktują obie formy materii dokładnie tak samo. Marco van Leeuwen, rzecznik eksperymentu ALICE, określił te wyniki jako kamień milowy dla fizyki jądrowej, wypełniający dużą lukę w rozumieniu tego, jak jądra powstają z fundamentalnych składników materii.

Daleko idące konsekwencje dla astrofizyki

Znaczenie tego odkrycia wykracza daleko poza CERN. Dostarcza ono solidnej, eksperymentalnej podstawy dla modelowania powstawania lekkich jąder w przestrzeni kosmicznej. Pokazuje wyraźnie, że większość z nich nie rodzi się w nagłym, termicznym wybuchu, ale poprzez sekwencję rozpadów i fuzji w stopniowo ochładzającym się środowisku. To kluczowa informacja dla interpretacji danych z promieni kosmicznych, gdzie lekkie jądra i antyjądra również powstają w wyniku oddziaływań wysokich energii.

Czytaj także: Emitujemy tajemnicze światło którego nie widać gołym okiem. Kanadyjscy naukowcy dokonali historycznego pomiaru

Co jeszcze ciekawsze, ten sam mechanizm może być istotny w procesach hipotetycznie związanych z anihilacją lub rozpadem cząstek ciemnej materii. Dzięki budowaniu wiarygodnych modeli produkcji jąder, naukowcy mogą teraz precyzyjniej oddzielać potencjalne sygnały od ciemnej materii od zwykłego, astrofizycznego tła. Eksperymenty w LHC, odtwarzające warunki panujące ułamek sekundy po Wielkim Wybuchu, dają nam bezprecedensowe narzędzie do badania silnych oddziaływań jądrowych w ekstremalnych warunkach. Jak podkreśla Alexander Philipp Kalweit z zespołu ALICE, odkrycie to doskonale ilustruje unikalne możliwości tego eksperymentu w badaniu fundamentalnych sił przyrody. Zrozumienie tych mechanizmów przybliża nas do odpowiedzi na pytanie, jak pierwotna zupa kwarkowo-gluonowa skondensowała w stabilną materię, z której zbudowany jest dzisiaj cały widzialny Wszechświat. To odkrycie, choć nie uczyni ciemnej materii widzialną gołym okiem, znacząco ostrzy narzędzia, którymi jej poszukujemy.