Służby meteo 45. Skrzydła Kosmicznego (część Sił Kosmicznych Stanów Zjednoczonych, jednego z 6 sił zbrojnych USA) odpowiedzialne za loty kosmiczne z wschodniego wybrzeża USA (stacjonują w bazie lotniczej Patrick Air Force Base na Przylądku Canaveral) dawały środowej próbie startu 60 proc. powodzenia. Pojawiły się jednak chmury burzowe i zdecydowano o przerwaniu operacji.

 

 

Jak wyjaśnił szef NASA Jim Bridenstine, istniało ryzyko wyładowania atmosferycznego. Zapowiedział, że powtórka nastąpi w środę. Pewności nie ma, bo ci sami meteorolodzy dają NASA 40 proc. szans na dobrą pogodę. Jak informuje Bridenstein, decyzja zapadnie po ustaleniach w sobotę rano czasu USA. Kolejne okno startowe jest w niedzielę o tej samej porze.

 

 

Choć tego typu wydarzenia są niezwykle frustrujące dla wszystkich uczestników, główni aktorzy zachowują dobrą minę. Prezydent Donald Trump obecny w miejscu startu z Pierwszą Damą oraz wiceprezydentem i jego żoną pokazał niezwykłą dla siebie wstrzemięźliwość w mediach społecznościowych, na Twitterze dziękując organizatorom i zapowiadając powrót w sobotę.

 

 

 

Według dyrektora NASA, o tym czy start nastąpi czy nie ”zdecyduje przygotowanie misji oraz pogoda”. Ludzie siedzący w środku 6-tonowego statku kosmicznego Crew Dragon umieszczonego na rakiecie Falcon 9, czyli Robert L. Behnken i Douglas G. Hurley do doświadczeni piloci i równie doświadczeni kosmonauci. Zmianę planów przyjęli (oficjalnie) ze stoickim spokojem.

- Wstrzymanie lotu jest procedurą służącą zapewnieniu bezpieczeństwa i skutecznego startu. Ostatni raz, gdy leciałem na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) pogoda też nas dopadła. Czekam na następną okazję – stwierdził Behnken. Jego kolega dodał, że podczas pierwszej misji promem Endeavour podobną sytuację przeżył 5 razy w ciągu miesiąca. 

 

 

Trzeba zaznaczyć, że miejsce startu i jego symbolizm nie są przypadkowe. Amerykanie po 10 latach znów własnymi siłami przygotowali załogową misję kosmiczną. Wykorzystują do tego układ absolutnie komercyjny, ale Space X jest firmą rodzimą. W końcu nie trzeba płacić Rosjanom za pomoc. 

Miliarder Elon Musk, właściciel firmy Space X którą NASA wynajęło do organizacji ”amerykańskiego” powrótu w przestrzeń kosmiczną ograniczył się na Twitterze jedynie do przeklejania informacji umieszczanych przez innych.

 

 

Nie odniósł się on tym bardziej do bolesnej porażki, jaką była widowiskowa eksplozja prototypu pojazdu kosmicznego Space X nazwanego Starship. Egzemplarz SN4 (ang. serial number 4) ok. godz. 21 polskiego czasu w kompleksie testowym koło Boca Chica w Teksasie przechodził tzw. test statyczny silników.

Na początku maja krótkie uruchomienie jednostki napędowej przeszło bez komplikacji. Tym razem silnik pojazdu (nazwany Raptor) wybuchł minutę po rozpoczęciu testu. Poprzedni prototyp, SN3 rozsadziła eksplozja podczas testów ciśnieniowych w kwietniu.

Elon Musk chce wykorzystywać Starship (drugi stopień rakiety i sam pojazd kosmiczny) do wielokrotnego wożenia ludzi i ładunków na duże odległości. A przynajmniej dalej niż orbitę 400 km na której znajduje się ISS. Próbuje stworzyć skomplikowaną taksówkę o niskim koszcie użytkowania. Aktualne plany zakładają użycie pojazdu w powrocie na Księżyc w 2022 roku, a w nieustalonej przyszłości także na Marsa.