Wydawca pewnej gazety (wcale nie „Focusa”) szuka sensacyjnego tematu do świątecznego wydania. Jeden z dziennikarzy, przeglądając redakcyjną pocztę, trafia na intrygujący list. Starsza pani pisze, że zamieszkał z nią anioł. Historyjka w sam raz na Gwiazdkę, powinna sprzedać numer. Do Iowa wyrusza więc ekipa redakcyjna. Okazuje się, że anioł, owszem, jest, nawet archanioł, ale... Ma niewyparzony język, uwielbia słodycze i bijatyki, pali, za kołnierz nie wylewa, a dziewczyny go uwielbiają. Bohater filmu „Michael” – typowy anioł III tysiąclecia.

ANIOŁOCZŁEK


Przez setki lat anioły czuwały, wspierały, inspirowały. Aż w końcu wymknęły się z pustych kościołów i postanowiły szukać ludzi na ulicach, w kinach, księgarniach i na koncertach. Pomogli im prorocy New Age – odrzucając chrześcijańską angelologię, stworzyli własną, z bohaterami na miarę naszych czasów. „Superman, Spiderman, Batman i inni przedstawiciele tego gatunku zdecydowanie mają w sobie coś anielskie- POSŁAŃCY Zkultur Bliskiego Wschodu Grecy przejęli wiele skrzydlatych postaci: gorgony, harpie, pegazy, sfinksy. Właśnie z greki wywodzi się słowo anioł. Angelos oznaczał posłańca – takim mianem określano m.in. Hermesa, który był wysłannikiem Zeusa i posłem bogów Olimpu, przekazujących przez niego swoją wolę. Posłańcy pełnili też funkcję bóstw opiekuńczych, będąc czymś na kształt sumienia, wewnętrznego głosu, podpowiadającego i ostrzegającego.

Wszyscy niezłomnie trwają po stronie dobra. Faktycznie są współczesnymi odpowiednikami XIII-wiecznych aniołów z kościelnych fresków” – uważa amerykański pisarz Malcolm Godwin. Ale dla współczesnego anioła nie da się sporządzić tak prostego wzoru. To uzbrojony po zęby ochroniarz („Dogma”), zapomniany bezrobotny („Niebo nad Berlinem”), romantyczny kochanek („Miasto aniołów”), ciapciowaty misio („Anioł w Krakowie”). Coraz trudniej odróżnić go od człowieka. Artyści wykorzystują wizerunki aniołów, bo wiedzą, że znajdą zainteresowanego tematem odbiorcę. Podobnie dziennikarze, projektanci mody, a nawet twórcy reklam. Wspólnie stworzyli pozbawioną sacrum nową ikonę popkultury.

ANIELSKIE SPEKULACJE


Takie heretyckie podejście do aniołów nie powinno jednak dziwić. Wiedza o nich jest bowiem umowna, niepełna, dyskusyjna. W Piśmie Świętym nie ma dokładnych danych na ich temat. Pierwszy opis dotyczy rzeźb cherubinów na płycie Arki Przymierza (wzorowanych na sfinksach i babilońskich bóstwach opiekuńczych karibu), drugi – rzeźb i malowideł w Świątyni Salomona. „Dokładniejsze portrety duchów odnajdujemy jedynie w wizji Ezechiela. Inne księgi biblijne przynoszą oszczędne i na ogół zgodne relacje o dobrych duchach” – pisze Herbert Oleschko („Księga o aniołach”). Pojawiają się na ogół znienacka i cicho, pod postacią młodzieńca, płomienia, błyskawicy, światła, dymu. Nie podlegają prawom ziemskiej fizyki, mają nadludzką moc. I tyle. Biblia koncentruje się jedynie na posłannictwie duchów.

Nie wszystkim to wystarcza. Dlatego tak często zabierano głos w ich sprawie. Zastanawiano się, ile jest aniołów. 301 655 722 – orzekli XIV-wieczni kabaliści. Liczba została określona w momencie stworzenia i jest względnie stała – wyjaśnia doktryna chrześcijańska. „Rozmnażają się jak muchy” – mawiał św. Augustyn. Powstały z pierwszym promieniem słońca, czy istniały przed stworzeniem świata? Młodzieńcy to czy panny? Mają wolną wolę, żyją wiecznie? Pytania się mnożą, a wątpliwości rozpalają wyobraźnię. Spekulacje te osiągnęły apogeum w apokryfach – pismach religijnych, które nie weszły do kanonu ksiąg natchnionych (z gr. apokryfon to księga tajemna, ukryta). Apokryfy zawierały ważne i błędne myśli teologiczne oraz wątki fantastyczne – były przeznaczone dla wtajemniczonych. Ich autorstwo przypisywano osobom niezwykłym – apostołom, rabinom, prorokom. „Zostałem ustanowiony do poskramiania Lewiatanów, gdyż to ja oddalam ataki i groźby wszelkiego smoka. To do mnie należy otwarcie Hadesu, ażeby zatracić tych wszystkich, którzy oddawali cześć martwym (idolom)” – mówi anioł Iaoel, który objawia się prorokowi w „Apokalipsie Abrahama” (I w. n.e.).

Z diabelskim pomiotem na ziemi walczy też John Constantine (Keanu Reeves), tyle że 1900 lat później. Nie jest aniołem, ale ma niechciany dar – widzi agentów szatana, którzy wodzą ludzi na pokuszenie. Constantine rozprawia się z nimi, ale nie kieruje nim żadna misja, tylko zwykły strach. Po próbie samobójczej trafił do piekła – teraz zrobi wszystko, by trafić do nieba, a raczej uciec przed ogniem.

BOSKIE JAK DIABLI