W kabinie akrobacyjnego Zivko Edge’a 540 jest bardzo ciasno. Żeby usiąść na fotelu, trzeba najpierw ułożyć nogi między drążkiem sterowym i cienkimi profilami, które wzmacniają kadłub. Przed oczami pilot ma kilka skromnych zegarów i płaską deskę rozdzielczą z włókna węglowego, a nad głową – wielką przezroczystą owiewkę. Ruszamy! Silnik wchodzi na obroty z rosnącym rykiem – 300 koni na końcu długiego nosa ostro rwie się do lotu.

Wystarczy dodać gazu i zwolnić hamulce, żeby Edge ruszył niczym wyścigowy koń spięty ostrogą dżokeja. Kilkanaście sekund później samolot lekko odrywa się od ziemi i świecą mknie do góry. Po minucie jest już na wysokości kilometra. – On jest szybszy od legendarnego brytyjskiego myśliwca Spitfire – zapewniają ci, którzy takimi maszynami latają na poważnie, wyczynowo. Każde dotknięcie drążka sterowego wywołuje natychmiastową reakcję – samolot skręca raptownie i obraca się wokół osi tak gwałtownie, że na krótką chwilę pilot nie może złapać oddechu. Im szybsze wirowanie, tym lepiej. Pod tym względem Zivko Edge należy do akrobacyjnej ekstraklasy – samolot w ciągu sekundy potrafi wykonać 420-stopniowy obrót wokół osi. Przy każdym szybszym łuku krew gwałtownie buzuje w skroniach, przy nurkowaniu skóra na twarzy napina się od przeciążeń, jakby była z gumy. Edge to nie jest samolot do latania rekreacyjnego, ale prawdziwy wyścigowy potwór. Dlatego ma tzw. odwrotny układ smarowania (pracuje i podaje olej nawet wtedy, kiedy leci się odwrotnie, kabiną do ziemi) i kadłub wytrzymujący przeciążenia nawet 15 g (pięciokrotnie większe niż w startującym promie kosmicznym). Wszystko po to, żeby błyskawicznie pokonywać zakręty i wycisnąć na prostej, ile się da – samolot służy przecież fanatykom prędkości.

LATAJĄCE TRUMNY

Słaby samolot w żargonie pilotów ma swoją dość jednoznacznie brzmiącą nazwę – latająca trumna. Kłopot w tym, że takie sformułowanie świetnie pasuje również do maszyn akrobacyjnych. Oczywiście w nieco innym sensie – podczas wyścigów lotniczych uzyskuje się bowiem ponadprzeciętne prędkości, a samoloty poddaje ekstremalnym przeciążeniom. Adepci latania mogą się na takich maszynach zabić szybciej niż nowicjusz na sportowym motocyklu. Normalne płatowce z duraluminiowym poszyciem i usztywniającymi całość wręgami nie mają w wyścigach żadnych szans. Zwykłe samoloty latają bowiem mniej dynamicznie, wolniej manewrują, więc – paradoksalnie – są bardziej niebezpieczne podczas podniebnych akrobacji. Trzy najbardziej popularne maszyny startujące w wyścigach Red Bull Air Race to amerykańskie Zivko Edge 540 i MX2 oraz niemiecki samolot Extra. Do ich budowy używa się wyłącznie wzmocnionych materiałów – Extra, zaprojektowana przez znanego pilota-akrobatę Waltera Extra, powstaje np. ze stalowych rur, na których mocowane jest poszycie z cienkich płatów wykonanych z kompozytów. Dzięki takiej konstrukcji samoloty te słyną z wielkiej sztywności i masy sięgającej zaledwie 660 kg.

Najnowszy samolot MX2 z amerykańskiej firmy MXR Technologies obywa się bez stali. Maszyna, która zadebiutowała w ubiegłym roku, ma przestrzenną ramę z kompozytów oraz włókna węglowego. W porównaniu z konkurentami ten samolot ma więcej miejsca w kabinie. Pilot nie obija się więc o wystające elementy usztywniające, bo kabinę ukształtowano niemal jak kokon. Sztywny kadłub to jednak nie wszystko. Prędkość i zwrotność dają przede wszystkim skrzydła. Bezkonkurencyjny pod tym względem jest Zivko Edge 540. Jednoosobowy dolnopłat wyposażono w skrzydła o specjalnym, „wyczynowym” profilu. Są bardzo szerokie przy kadłubie i wąskie, ostro ścięte na końcach. Mają dużą powierzchnię, co przekłada się na świetne pilotowanie samolotu przy niewielkich prędkościach. Zivko natychmiast reaguje na stery nawet wtedy, gdy przeciągnięcie i utrata siły nośnej jest o przysłowiowy włos. Skrzydła wykonuje się z włókna węglowego, żeby były lekkie i znacznie sztywniejsze od tych klasycznych, metalowych. Wydają się delikatne, ale to tylko pozory.

Dowody są na papierze – wszystkie cywilne (w tym wyczynowe) samoloty, które opuszczają hangar firmy Zivko Aeronautics Engineering, spełniają najwyższe normy bezpieczeństwa opracowane dla maszyn wojskowych. Samoloty Zivko wyposażone są w kewlarowe śmigła. Mają specjalnie dobrany profil, ale są też piekielnie wytrzymałe przy dużych przeciążeniach. To niezwykle ważne, bo właśnie śmigło pozwala bardziej precyzyjnie manewrować w powietrzu (przede wszystkim skuteczniej hamować). Długi nos Zivko Edge’a 540 kryje silnik Lycoming o mocy prawie 330 koni. To granica, którą odpowiednio wyposażeni mechanicy mogą nieco przekroczyć. Wymiana elektronicznych modułów daje 20 koni mechanicznych więcej, ale nie jest konieczna. Maszyny Zivko i tak mają najlepszy stosunek mocy do masy, co przekłada się na ich dynamikę. Z 300 koni można wyciągnąć nawet 400 km/godz., a więc prędkość, z którą kiedyś latały znacznie większe i mocniejsze bojowe myśliwce.

SCYZORYK W BRAMCE

Red Bull Air Race to wyścig arcymistrzów, w którym ważne jest miejsce na podium i nie ma żadnych finansowych nagród. Cel jest prosty – każdy z pilotów dopuszczonych do startu musi jak najszybciej wykonać zestaw akrobacji i pokonać tor przeszkód zbudowany z wielkich stożkowych bramek wypełnionych powietrzem. Proste? Tak, ale tylko pozornie, bo przecież w powietrzu nie ma znaków, żadnych wytyczonych linii, punktów czy balonów, które pomogłyby w orientacji. Nawigacja siłą rzeczy odbywa się „na nosa”, a na pomyłki nie ma czasu.