Atlantyk powstał 180 milionów lat temu. Naukowcy mówią, że w przyszłości z powrotem się zamknie

Podczas trzęsienia Ziemi w regionie Tohoku w Japonii w 2011 roku wyspa Honsiu przesunęła się o jakieś 2,4 metra. Na co dzień jednak nie jesteśmy w stanie dostrzec, że powierzchnia Ziemi bezustannie się zmienia. Są to bowiem procesy niezwykle powolne. Kiedy jednak przyjrzymy się ewolucji kontynentów i oceanów na Ziemi, to zobaczymy, że obecny ich układ na Ziemi jest tylko etapem przejściowym.
Atlantyk powstał 180 milionów lat temu. Naukowcy mówią, że w przyszłości z powrotem się zamknie

Gdybyśmy cofnęli się odpowiednio daleko w przeszłość, zobaczylibyśmy, że na przykład 300 milionów lat temu powstał znany zapewne ze szkół kontynent Pangea. Ten rozległy gigantyczny kontynent składał się z wcześniejszego superkontynentu Gondwany i z kontynentu Laurosji, który do niego dołączył. Wcześniej te dwa komponenty rozdzielone były rozległym paleozoicznym oceanem Reik. Wypiętrzenie osadów z dna tego oceanu doprowadziło do powstania rozległego pasma górskiego hercynidów w samym centrum lądu.

Złączenie kontynentów wbrew pozorom wcale nie było trwałe. Pangea przetrwała jakieś 120 milionów lat. Po tym czasie gigantyczny superkontynent ponownie rozerwał się na Laurazję i Gondwanę. Tam, gdzie doszło do pęknięcia, powstał zupełnie nowy zbiornik, który istnieje do dnia dzisiejszego. Dzisiaj znamy go jako Ocean Atlantycki.

Czytaj także: Od czasu dinozaurów na dnie oceanu powstaje dziwna struktura. Wciąż rośnie

Można się łudzić, że do dnia dzisiejszego te wszystkie kontynentalne ruchy już ustały i stan ostateczny Ziemi się ustalił. Nic z tego. Kontynenty Ziemi bezustannie się od siebie oddalają i łączą. To samo dotyczy zbiorników. Oceany powstają, powiększają się, aby z czasem ponownie się zamknąć. Procesy te po prostu trwają setki milionów lat. Dobrym przykładem może być tutaj Ocean Tetydy, który swego czasu oddzielał Afrykę od Eurazji. Z jednej strony pozostałością po nim jest zarówno obecny Ocean Indyjski, ale i takie zbiorniki, jak Morze Czarne, czy Morze Śródziemne.

Nie jest jednak tak, że to tylko inercja kontynentów determinuje, co się stanie z tym czy innym zbiornikiem w przyszłości. Próba zrozumienia przyszłości oceanów na powierzchni Ziemi wymaga uwzględnienia szerokiej palety czynników.

Zespół naukowców z Uniwersytetu w Lizbonie przyjrzał się ewolucji regionu obejmującego Cieśninę Gibraltarską. Takie zadanie wymagało wykorzystania zaawansowanych modeli obliczeniowych.

Czytaj także: 10 największych głębin na Ziemi. O potężnych rywalach Rowu Mariańskiego nie każdy wie

W cieśninie tej bowiem znajduje się strefa subdukcji, która będzie rozciągała się coraz bardziej w głąb Oceanu Atlantyckiego, co pociągnie za sobą powstanie swoistego Atlantyckiego Pierścienia Ognia (na wzór Pacyficznego Pierścienia Ognia) i to już wkrótce, bowiem zaledwie za około 20 milionów lat.

Powstanie takiej strefy subdukcji w oceanie oznacza przejście oceanu w stadium schyłkowe w tzw. cyklu Wilsona. Oznacza to, że ocean zaczyna się powoli zamykać, gdy na skraju kontynentu jedna płyta tektoniczna jest wciskana pod inną płytę tektoniczną. Jest to zatem początek znikania oceanu. Aktualnie w stadium schyłkowym znajduje się Ocean Spokojny. Nowe symulacje wskazują, że za kilkadziesiąt milionów lat dołączy do niego Ocean Atlantycki.

Po stadium schyłkowym pozostaje już tylko stadium terminalne, w którym po starym oceanie pozostają tylko zbiorniki resztkowe (takie jak wspomniane wcześniej Morze Śródziemne, które jest pozostałością po Oceanie Tetydy).

Radek KosarzyckiR
Napisane przez

Radek Kosarzycki

Redaktor NaczelnyRedaktor naczelny Focus.pl. Od 2015 r. codziennie pisze o astronomii, astrofizyce i eksploracji przestrzeni kosmicznej.