Opisane niedawno na łamach czasopisma szczątki należą do dwóch osobników: 10-13-letniego chłopca oraz około 30-letniej matki (na jej miednicy uczeni znaleźli ślady po porodzie). Ich kości zostały znalezione w południowo- afrykańskiej jaskini Malapa. Wykopaliskami oraz całym programem badawczym kierował prof. Lee Berger z University of the Witwatersrand w Johannesburgu. Opisane na łamach prestiżowego magazynu „Science” odkrycie jest wyjątkowe. Po pierwsze udało się bardzo precyzyjnie ustalić wiek szczątków. Datowanie przeprowadzono na dwa sposoby. Najpierw za pomocą uranowo-ołowiowej metodyizotopowej. Badanie wykorzystuje fakt, że promieniotwórcze izotopy uranu ulegają stale połowicznemu rozpadowi i przekształcają się w ołów. Dzięki temu ustalono, że znaleziska mają blisko 2 miliony lat. Wyniki pierwszych badań pozwoliły zespołowi użyć datowania paleomagnetycznego, które opiera się na cyklicznych zmianach kierunku ziemskiego pola magnetycznego. Okazało się, że nowo odkryte szczątki pochodzą z okresu pomiędzy 1,977 a 1,980 miliona lat temu.

.

Fot: Lee Berger

Ponadto kości – w przeciwieństwie do innych znalezisk z tego okresu – zachowały się w bardzo dobrym stanie. Paleoantropolodzy rzadko mają do
czynienia z niemal kompletną dłonią, miednicą, względnie całą czaszką oraz kośćmi stopy. Badania tych szczątków przyniosły wiele nowych informacji na temat gatunku Australopithecus sediba. Objętość czaszki młodego samca, ustalona na podstawie wielkości jego czaszki, to 420 cm sześciennych. Zakładając, że samiec mógł jeszcze trochę urosnąć, objętość jego mózgu z pewnością nie przekroczyłaby 440 cm sześciennych. To nieco mniej niż w przypadku innych australopiteków, na przykład Australopithecus afarensis. Analiza budowy czaszki ujawniła jednak, że mózg Australopithecusa sediba pod względem budowy oraz organizacji bardzo przypominał mózg nieco późniejszych istot z rodzaju Homo.

Dłoń Australopithecusa sediba była już całkiem „ludzka”: miała krótkie palce i długi kciuk (proporcjonalnie dłuższy niż jest to w przypadku przedstawicieli gatunku Homo sapiens). Tego typu cecha umożliwiała mu sprawne chwytanie drobnych przedmiotów. A nawet wytwarzanie narzędzi. Co ciekawe, inne cechy budowy dłoni sugerują, że ten australopitek bardzo sprawnie wspinał się po drzewach. Być może krył się na nich przed drapieżnikami. Z kolei miednica Australopithecusa sediba wykazywała cechy związane zarówno z australopitekami, jak i przedstawicielami rodzaju Homo. Jednak pod względem szerokości bardzo przypominała ludzkie miednice, co sugeruje, że wykształciła się w związku z potrzebą przystosowania się do chodzenia w postawie wyprostowanej. To bardzo ważne odkrycie, ponieważ wcześniejsze teorie sugerowały, że przyczyną wykształcenia się szerokiej miednicy u przedstawicieli rodzaju Homo była duża główka płodu, która potrzebowała odpowiednio dużo miejsca, by się wydostać na zewnątrz podczas porodu. A przecież głowa nowo przebadanego australopiteka nie okazała się specjalnie duża…

Na podstawie analizy tych cech anatomicznych uczeni przypuszczają, że Australopithecus sediba nie był potomkiem innych żyjących wcześniej
australopiteków, lecz nieznanego jeszcze hominida. Co jednak ważniejsze, nie był także przodkiem Homo habilisa uważanego jeszcze do niedawna za
najstarszego przedstawiciela rodzaju Homo. „Wiele bardzo zaawansowanych ewolucyjnie cech w mózgu i ciele czyni naszego australopiteka lepszym kandydatem na przodka naszego rodzaju, znacznie lepszym niż wcześniejsze odkrycia na przykład Homo habilis” – mówi prof. Berger. Według uczonego Australopithecus sediba miałby więc być bezpośrednim przodkiem Homo erectusa.

WIELKI PRZEGRANY

Nowe badania wykazują, że uważany do tej pory za naszego przodka Homo habilis wcale nim nie był. To najprawdopodobniej boczna gałąź ewolucji
hominidów.


Nazwa homo habilis, czyli „człowiek zręczny”, została wymyślona przez paleoantropologa Raymonda Darta, który zasugerował, aby tak określić szczątki znalezione przez zespół Louisa Leakeya w 1960 roku w wąwozie Olduvai w Tanzanii. Kości liczyły ok. 1,75 miliona lat. Przymiotnik „zręczny” w jego nazwie gatunkowej został ukuty na podstawie analizy 20 kości lewej dłoni, które wówczas odkopano, oraz kamiennych narzędzi znalezionych w
pobliżu. Uczeni stwierdzili, że nowo odkryty hominid zasługuje na to miano, bo pierwszy zaczął wytwarzać narzędzia. Homo habilis został więc okrzyknięty najstarszą istotą z rodzaju Homo, człowiekiem w pełnym tego słowa znaczeniu. Co jednak ciekawe, nowe badania kości dłoni żyjącego kilkaset lat wcześniej Australopithecusa sediba dowodzą, że już wcześniejsze formy hominidów wykształciły bardziej zręczne ręce. To oznacza, że pod względem zaawansowania ewolucyjnego Homo habilis był dość zapóźniony, nie mógł być więc naszym przodkiem. Prace dowodzące, że jest boczną gałęzią ewolucji, pojawiały się zresztą już wcześniej. Wiosną 2008 roku na łamach „Nature” opublikowano artykuł, z którego wynikało, że Homo habilis i Homo erectus (istota, która miała z niego wyewoluować) przez prawie pół miliona lat, od około 1,9 do ok. 1,44 miliona lat temu, dosłownie żyły obok siebie. Według Meave Leakey (synowej Louisa) były to dwa siostrzane gatunki, zajmujące dwie różne nisze ekologiczne. Nowe badania szczątków Australopithecusa sediby potwierdzają tę hipotezę.

Komentuje dla nas prof. Katarzyna A. Kaszycka z Instytutu Antropologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza

 

Zespół prof. Bergera twierdzi, że A. sediba mógł być naszym przodkiem, zamiast H. habilis. Czy tak mogło być?

Każdy paleoantropolog chciałby pochwalić się odkryciem jakiejś szczególnej istoty – przodka wszystkich istot człowiekowatych, przodka rodzaju Homo,
czy przodka naszego gatunku – to pozwala zaistnieć w mediach. Kiedyś za przodka H. erectus uchodził H. habilis, z końcem lat 90. zaproponowano inny
wschodnioafrykański gatunek – Australopithecus garhi (o którym z pewnością jeszcze usłyszymy), od zeszłego roku Lee Berger lansuje południowoafrykańskiego australopiteka, którego nazwał A. sediba. Prawda jest taka, że trudno wyznaczyć granicę miedzy tzw. gracylnymi (smukłymi)
australopitekami a wczesnym Homo sprzed 2,5–2 mln lat. Wszystkie te populacje (gatunki?) pewnymi cechami przypominają australopiteki, a innymi
formę erectus.

Czy A. sediba mógł wytwarzać narzędzia? Jeśli tak to jakie?

Oczywiście, że mógł. Już szympansy wytwarzają narzędzia – co prawda proste i z materiałów organicznych – z patyków czy źdźbeł traw, a nawet okazało się (czego odkrycie było prawdziwym szokiem dla prymatologów), że szympansice potrafią zaostrzyć zębami patyk i użyć go jak dzidę do polowania na ukrywające się w dziuplach małpiatki! Co się tyczy naszych przodków – już wczesne australopiteki wytwarzały niezbyt skomplikowane narzędzia kamienne – najstarsze datuje się na 2,5 miliona lat (i kojarzone są ze wspomnianym wcześniej A. garhi), a ślady nacięć pozostawione przez kamienne narzędzia na kościach zwierzęcych datowane są nawet na 3,3 miliona lat (i kojarzone są z A. afarensis)!.

Jeśli A. sediba był przodkiem H. erectus, kiedy dał początek nowemu gatunkowi? Jak mogła przebiegać przemiana jednego gatunku w drugi?

H. erectus wyewoluował niecałe 2 mln lat temu – najstarsze afrykańskie osobniki datowane są na 1,9 mln lat; tylko na 100 tys. lat więcej datowane
są szkielety z Malapa. Przemiana jednego gatunku w drugi (co nazywa się specjacją) u zwierząt może dokonać się „błyskawicznie”, jeśli sprzyjają
temu warunki środowiska, a może trwać przez wiele pokoleń. Istotne jest by populacja założycielska nowego gatunku znalazła się w izolacji rozrodczej w stosunku do innych. Oczywistą przyczyną takiej izolacji jest bariera geograficzna. Z każdym nowym znaleziskiem odkrywcy próbują nam
udowodnić, że to właśnie ich znalezisko „wykazuje unikatową kombinację cech, nigdy dotąd niespotykaną u wczesnego przodka człowieka”.