powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Awans, nowe mieszkanie, większe zarobki. Dlaczego spełnione marzenia tak szybko przestają nas cieszyć?

Przez większość życia wydaje nam się, że szczęście czeka tuż za kolejnym zakrętem. Dostanę awans i wreszcie odetchnę. Kupię wymarzone mieszkanie i poczuję satysfakcję. Zrealizuję ważny projekt, przebiegnę maraton, osiągnę konkretną kwotę na koncie… Tu można wyliczać w nieskończoność, ale kiedy w końcu się to osiągnie, wszystko będzie nareszcie na swoim miejscu. Nie są to jakieś niezdobyte cele, więc często udaje się je spełnić. I jest dobrze przez kilka dni, czasem tygodni a może i miesięcy. A potem dzieje się coś zaskakującego.

J
Joanna Marteklas
2h temu·3 minuty·
Awans, nowe mieszkanie, większe zarobki. Dlaczego spełnione marzenia tak szybko przestają nas cieszyć?
Chcesz czytać więcej treści jak „Awans, nowe mieszkanie, większe zarobki. Dlaczego spełnione marzenia tak szybko przestają nas cieszyć?"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Nowa rzeczywistość staje się zwyczajna. Emocje opadają, a w głowie zaczyna kiełkować kolejne „co dalej?”. Psychologowie od lat badają ten mechanizm i przekonują, że nie jest to oznaka niewdzięczności ani życiowej porażki. To po prostu sposób, w jaki działa ludzki umysł.

Dlaczego sukces nie daje trwałego szczęścia?

W psychologii funkcjonuje pojęcie „paradoksu sukcesu”. Opisuje ono sytuację, w której osiągnięcie długo wyczekiwanego celu nie przekłada się na trwałe poczucie spełnienia. Co ciekawe, często im większe nadzieje pokładamy w danym osiągnięciu, tym większe bywa późniejsze rozczarowanie. Tylko że tu w ogóle nie chodzi o to, że sukces nie daje radości. Daje. Problem polega na tym, że radość jest zwykle krótkotrwała. Wielu ludzi zakłada, że nowe stanowisko w pracy, zakup mieszkania czy finansowa niezależność całkowicie zmienią ich samopoczucie. Tymczasem po pewnym czasie okazuje się, że nadal jesteśmy tą samą osobą, z tymi samymi troskami, obowiązkami i oczekiwaniami wobec przyszłości, po prostu zmieniła się jedynie jedna część naszego życia, ale reszta pozostała taka, jaka była wcześniej.

Tu wchodzi właśnie coś, co nazywa się hedonistyczną adaptacją. Mówiąc prościej, człowiek bardzo szybko przyzwyczaja się do zmian, nawet tych pozytywnych. Nowy smartfon zachwyca nas przez miesiąc, wtedy dbamy o niego jak o najcenniejszy skarb. Potem staje się czymś zupełnie zwyczajnym. Tak samo z podwyżką, która w chwili, gdy ją dostajemy, staje się przełomem i szansą na nowe rzeczy. Jednak to wszystko z czasem staje się już codziennością, a takowa po prostu przestaje wywoływać ekscytację.

Działa to również w drugą stronę. Potrafimy równie szybko adaptować do trudnych sytuacji i po pewnym czasie odzyskiwać względną równowagę emocjonalną. Nasz mózg nie jest stworzony do utrzymywania bardzo intensywnych emocji przez długi czas, dlatego zawsze próbuje wrócić do swojego naturalnego poziomu. Zapewne właśnie przez to wiele osób po latach wspomina, że większą satysfakcję dawało im dążenie do celu niż sam moment jego osiągnięcia.

Sukces zmienia nasz punkt odniesienia. To trochę jak z wchodzeniem pod górę, dalszą drogę oceniamy na podstawie aktualnego położenia, a nie punktu, w którym zaczynaliśmy. Po podwyżce to ona staje się nowym wyznacznikiem, więc automatycznie wypłata nie jest już wysoka, jest normalna. Kiedy nadchodzi proza życia, awans przestaje być marzeniem, staje się obowiązkami, które teraz trzeba wykonywać. W ten sposób rodzą się kolejne marzenia i kolejne gonienie za celem. Nazywa się to „kołowrotkiem szczęścia” – biegniemy coraz szybciej, zdobywamy kolejne osiągnięcia, ale poczucie spełnienia pozostaje mniej więcej na tym samym poziomie.

Czy więc lepiej nie mieć ambicji?

Zdecydowanie nie. Badania dają nam tutaj bardzo ciekawe wnioski, bo wcale nie chodzi o to, że sukces jest bez znaczenia, tylko o to, że ciężko znaleźć w nim trwałe szczęście. To właśnie cele, które sobie stawiamy, nadają kierunek naszemu życiu, pomagają się rozwijać. Bez nich nie mielibyśmy motywacji do działania. Problemem jest natomiast chwila, w której całe poczucie własnej wartości uzależniamy od kolejnego punktu na liście do odhaczenia.

By osiągnąć długoterminowe zadowolenie z życia nie da się polegać tylko na kolejnych sukcesach w pracy czy drogich zakupach. Potrzebne są relacje z ludźmi, codzienne doświadczenia, poczucie sensu i rozwijanie zainteresowań. Taki obrazem doskonale znamy z popkultury. Bogaty milioner wracający do pustego mieszkania, w którym czeka na niego tylko echo, bo w pogoni za sukcesem zostawił za sobą wszystkich ludzi, którzy go otaczali. To smutny obrazek, ale często prawdziwy dla wielu osób. No, może poza byciem milionerem, ale chyba wiecie, o co mi chodzi.

Paradoks spełnionego marzenia polega więc na tym, że gdy już dotrzemy do mety, bardzo szybko przestajemy ją zauważać. A szczęście, którego szukaliśmy na końcu drogi, okazuje się częściej towarzyszyć samej podróży.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Awans, nowe mieszkanie, większe zarobki. Dlaczego spełnione marzenia tak szybko przestają nas cieszyć?"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX