Informację o tym zaprezentowano na spotkaniu stowarzyszenia American Society of Clinical Oncology w Chicago. Opublikowane w New England Journal of Medicine badanie wskazuje na skuteczność testu ekspresji 21 genów w wykrywaniu raka piersi i jego nawrotów. 

- Dane potwierdzają, że używając testu ekspresji 21 genów do oceny ryzyka ponownego wystąpienia nowotworu można oszczędzić kobietom niepotrzebnej terapii, gdy jego wyniki pokażą, że da ona niewiele korzyści – tłumaczy dr Joseph Sparano z Albert Einstein Cancer Center i jeden ze współautorów badania. 

- Jestem zachwycony – dodaje dr Otis Brawley z American Cancer Society – Od dawna martwiło mnie niepotrzebne terapie nowotworowe oraz niepotrzebne skutki uboczne chemioterapii. Dzięki badaniom genomicznym możemy określać różne typy raka piersi, nawet kilka ich tuzinów, a to pozwala dopasować nasze terapie do każdego z nich. 

Rak piersi to najpowszechniejszy typ nowotworu u kobiet na całym świecie. World Cancer Research Fund International tylko w 2012 roku ogłosił aż 1,7 milionów nowych przypadków zachorowań. Około połowa ze zdiagnozowanych na całym świecie kobiet posiada status HER2 ujemny. Jest to receptor kluczowy w tworzeniu się komórek nowotworowych. Taką odmianę nowotworu leczy się między innymi lekami blokującymi estrogen oraz różnymi dawkami chemioterapii. 

Wyniki badań dają nadzieję kobietom z ujemnym statusem HER2 i wczesnym stadium guza (poniżej 5 centymetrów) oraz brakiem przerzutów do węzłów chłonnych. Pacjentki miały także wynik testu Oncotype DX między 11 i 25 punktów. 

- Badanie przygląda się poziomowi i aktywności 21 różnych genów – tłumaczy Brawley – uruchamia je i deaktywuje oraz sprawdza czy występują w nadmiarze. Dzięki temu przy każdym z nich otrzymujemy dwie odpowiedzi “tak/nie”. Z nich powstaje wynik w skali punktowej od 0 do 100.

Poprzednie badania wskazywały, że kobiety z wynikiem 0-10 mogły uniknąć chemioterapii. Wynik powyżej 25 punktów oznaczał korzyści z dodania tej metody do leczenia hormonalnego. Według Brawleya mieszczą się w tej grupie między innymi raki płuc, wątroby czy kości. 

Pozostawały jednak wątpliwości co zrobić z grupą kobiet plasujących się między 11 a 25 punktami skali. Wiele z nich otrzymywało chemioterapię zapobiegawczo, co wiązało się z okropnymi skutkami ubocznymi: dramatycznym spadkiem odporności, stratą włosów, biegunkami, ustawicznymi mdłościami, wycieńczeniem, utratą pamięci. Znacznie rzadziej występujące skutki uboczne, które warto odnotować to problemy z sercem, wzrokiem oraz ubytki kostne i osteoporoza. 
Analizę przeprowadzono na 10 tysiącach kobiet. Z wynikiem skali 11-25 punktów w tej grupie było ich 6711. Podzielono je na dwie grupy, z których jedna otrzymywała leki hormonalne i chemioterapię, druga jedynie leki. Badacze śledzili ich walkę z chorobą przez 9 lat. Na koniec próby okazało się, że 83,3% poddanych tylko terapii hormonalnej nie miało nawrotów choroby oraz nowych nowotworów. W grupie, która przyjmowała leki i chemioterapię było to 84,3%. Różnica statystyczna zatem jest wyjątkowo niska. Stopień przeżywalności był podobny: 93,9% (tylko na terapii hormonalnej) do 93,8% (z dołożoną chemioterapią). 

- Badania te, pokazując brak korzyści z otrzymywania chemioterapii wraz z terapią hormonalną dla większości pacjentek z tej grupy średniego ryzyka, będą podporą dla onkologów i pacjentów w decyzjach o sposobie terapii – podsumowuje dr Jeffrey Abrams, prezes National Cancer Institute's Cancer Therapy Evaluation Program. 

Około 30% kobiet biorących udział w badaniu wykazywało ślady innych nowotworów w swoich ciałach – te według ekspertów powinny przechodzić około sześciomiesięczną chemioterapię.  

W odpowiedzi na badanie producent testów Oncotype DX, Genomic Health, ogłosiło przyznanie funduszy na zebranie dodatkowych informacji na ten temat, natomiast nie było zaangażowane ani w planowanie, ani w przeprowadzenie omawianego badania.

Źródło: CNN